Komentarze 2003 (VII-IX)

    Arizona to nie Polska - Dziennik Internetowy PAP (1 lipca 2003)
    "Sprzedaż alkoholu nieletnim to przestępstwo" - brzmi jedno z haseł ruszającej 1 lipca kampanii przeciw sprzedaży alkoholu nieletnim.
    Czy wiecie, że w Arizonie aresztowano ekspedientkę za sprzedaż alkoholu 19-latkowi? Tam można nabywać owe napoje mając minimum 26 lat... U nas ponoć zatrzymuje się kilkadziesiąt tysięcy kierowców-pijaków (rocznie!) i jakoś nie słychać o poważnych konsekwencjach. A najmniejsze ponoszą ci, na których patrzą oczy całego społeczeństwa, jako że to właśnie oni powinni być wzorem do naśladowania, i to nie tylko w dziedzinie chlania (politycy, księża). A jak jest w USA? Także równi i równiejsi?
    A swoją drogą, czy arizoński pomysł można ulepszyć w ramach słusznej walki z alkoholizmem - wolno kupować i owszem, ale na emeryturze. Panie i funkcjonariusze byliby uprzywilejowani z oczywistych powodów...

    O kapitale - Dziennik Internetowy PAP (3 lipca 2003)
    Spadła liczba wypadków przy pracy i chorób zawodowych, ale niepokój budzi nieprzestrzeganie przepisów dotyczących czasu pracy, a przede wszystkim niewypłacania pracownikom wynagrodzeń - poinformował GIP.
    Oba fakty wynikają z jednego powodu - bezrobocia. Otóż - spada liczba zatrudnionych, zatem wypadków jest mniej, a jeśli już się wydarzy, to tak pracownik jak i pracodawca nie są zbytnio zainteresowani jego zgłoszeniem. Wynagrodzenia nie są wypłacane, bowiem niesolidni kontrahenci nie płacą za wykonaną pracę a nieuczciwi pracodawcy nie chcą wypłacać w terminie, bo pracownicy niewiele mogą uczynić.
    Kiedyś było w Polsce szaro dla pechowców i peweksy dla szczęściarzy. Teraz jest kolorowo a peweksy są na każdej ulicy. Po zachłyśnięciu się wolnością i ustawieniu kolorowych telewizorów w co drugim pokoju, pracownicy dostrzegają, że ktoś ich wykorzystuje w majestacie prawa - właściciele się bogacą, fundacje i zarządy spółek przejadają społeczne pieniądze, politycy kłamią, kradną a nawet tworzą mafijne struktury. Jeszcze pozostaje rok nadziei na lepsze po wejściu do Unii. Jeśli nie poprawi się, to nie Biblia lecz Kapitał będzie najczęściej czytywaną lekturą. I oby na czytaniu się zakończyło...

    Dobro, ale nie klienta - Dziennik Internetowy PAP (3 lipca 2003)
    Ponad połowa umów, jakie podpisują klienci biur turystycznych, zawiera błędy, które są dla nich niekorzystne - poinformował prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Nie podał nazw firm, które naruszają prawa konsumentów.
    No i co z tego, że za społeczne pieniądze doszli do szokujących wniosków? Nadal interes cwaniaków ponad dobrem konsumentów (p. nazwa urzędu!). Może gdyby powstał Urząd Ochrony Biur Turystycznych, to pewnie by podał owe nazwy, choćby dlatego, żeby wyeliminować z rynku nieuczciwą konkurencję... Kilka dni temu pewna Amerykanka (film w telewizji) zadzwoniła na informację i podając numer polisy uzyskała dokładny adres poszukiwanej osoby. W pół minuty! U nas najważniejsza jest ochrona danych osobowych. Nie zwykłych obywateli-klientów!

    Nici z dzierżawy - Dziennik Internetowy PAP (3 lipca 2003)
   Osoby najmujące w leasingu samochody osobowe i samochody o ładowności do 500 kg nadal nie będą mogły odliczyć podatku VAT - orzekł Trybunał Konstytucyjny. Według Trybunału, rozporządzenie ministra finansów w tej sprawie jest zgodne z konstytucją.
    Podobno w innych państwach (także byłych demoludach) można odliczyć ów podatek. Albo ich konstytucje są na innych podstawach posadowione albo tamtejsi prawnicy nie dostrzegli sprzeczności. Może nasi trybunaliści dojdą do wniosku, że odliczenia w tych krajach są niezgodne z obowiązującym prawem? Ale zyskaliby sławę... Czy po wejściu do UE będzie obowiązywać u nas unijne prawo, jeśli jest korzystniejsze dla Polaka? Tyle się mówi o przystosowaniu naszych standardów (większość mawia standartów) do unijnych. Nawet karty pływackie i rowerowe podobno likwidujemy, bo nie ma ich w Unii. Tylko, żeby nie okazało się, że wdrażamy europejskie przepisy tam, gdzie jest to na rękę państwu, a nie wprowadzamy reguł pomocnych obywatelom... Bo taką asymetrię prawną można podać do trybunału, i to nie do polskiego...

    A zimą... - Dziennik Internetowy PAP (3 lipca 2003)
    Począwszy od przyszłej wiosny we wszystkich 267 szkołach średnich, technikach i szkołach specjalnych, podległych tokijskim władzom miejskim, będzie zabronione palenie.
    W Tokio zimy są dość lekkie, ale co ze szkołami w górach?

    Co jest grane? - Dziennik Internetowy PAP (3 lipca 2003)
    Rosyjski hokeista, obrońca Bykow nie będzie występował w przyszłym sezonie w Detroit Red Wings. Bykow wybrał grę w rosyjskiej superlidze, w Kazaniu, poinformował dziennik Detroit Free Press.
    Rosyjski biznesmen Abramowicz przejął pakiet kontrolny akcji angielskiego klubu piłkarskiego Chelsea Londyn. Kwota zakupu wyniosła 42,6 mln E.
    Czy to ktoś przewidział? Że po obaleniu muru berlińskiego Rosjanie będą wyżej cenić swoje stadiony, ponad amerykańskie? Że rosyjski działacz (finansowy) będzie kontrolował Londyn, choćby tylko (a może aż) piłkarski?

    Podpiszemy folkslistę?  - Gazeta Wyborcza (4 lipca 2003)
    Wielu Polaków, w tym redaktorów, pewnych tez otwarcie i głośno by nie ujawniło. Ale od czego jest wolne forum internautów. Spośród masy spostrzeżeń zawsze można wybrać coś kontrowersyjnego, w razie czego odcinając się od korespondenta. Dzisiaj zamieszczono dwie opinie gloryfikujące potencjalne zajęcie Polski przez Niemcy. I nic. Dawniej, za wyszeptanie koledze takiego tekstu (donos albo podsłuch) - kilka lat pudła. Dzisiaj jest wolność słowa. A kłopoty gospodarcze i nieudolność rządu, tudzież korupcja na każdym szczeblu, wielu Polaków doprowadza do wrzenia - stąd takie opinie. Niemal każdy tak w duchu niejednokrotnie myślał - teraz pora na anonimowe wyznania. Czy przyjdzie pora na czyny? Oto dwie próbki z GW...
    Cały miesiąc pracuję, żeby dostać 3500 zł. A taki weźmie tyle za jeden zabieg. I to pewnie jeszcze przeprowadzony w szpitalu po godzinach, jak większość to robi. Upadek i jeszcze raz upadek Polski. Chyba tylko rozbiory mogą tutaj coś pomóc. Gdańsk odłączyć i przyłączyć do Niemiec. Będzie wtedy porządek.
    Jestem lekarzem z 10-letnim stażem pracy i żeby zarobić 3500 zł, muszę pracować dwa miesiące łącznie z dyżurami, rezygnując z przebywania z rodziną. Niech nas przyłączą do tych Niemiec, może wtedy będzie się opłacało zdobywać wykształcenie i godziwie zarabiać.
    Kto odpowiada za te nastroje społeczne? Przecież dzisiaj folkslistę znacznie więcej Polaków by podpisało nie przymusowo, z powodu obawy utraty życia, ale dobrowolnie, dla (pewnie to poręczny rusycyzm) znakomitej jego finansowej poprawy...

    To nas okradają  - Gazeta Wyborcza (4 lipca 2003)
    Policja zatrzymała byłego dyrektora Teatru Wielkiego w Łodzi. Zarzucono mu oszustwa i przywłaszczenia popełniane na szkodę teatru. Zostawił teatr z długami - 12 mln zł.
    Czy jest branża, którą los oszczędził? Nawet ograbiane są teatry, które niejako z definicji nie są rentowne. Tu przeplata się sztuka z życiem, w szczególności przestępczym... Kontrakt wygasł i zaczęto sprawdzać rachunki. Oprócz dyrektora są winni również i ci, którzy przez 5 lat nie kontrolowali państwowych wydatków. Gdyby im w domu - ze skarpety albo z konta zniknęło kilkaset złotych, to w mig ustaliliby winnego i wyciągnęli wnioski. A któż będzie sprawdzał kasę w teatrze. Rozkradziono zboże z silosów - a kogo to obchodzi? Rzeczpospolita zapłaci. Zatem my wszyscy zrobimy składkę. Do każdego mianowanego działacza gospodarczego od razu należałoby dodawać nieprzekupnego kontrolera. Nieco lepiej żyłoby się każdemu z nas, a na pewno bardziej komfortowo, gdyby rodacy nas nie okradali. Obalono komunę, ale złodziejstwa nie obalimy, niestety... Proponuję nowy podatek - po złotówce na budowę nowych więzień. Są to najbardziej pożądane budowle III RP. A przy rozliczeniach podatkowych nowa ulga, podobna do ubezpieczeń komunikacyjnych - nie mieliśmy kolizji z Temidą, to dostajemy ulgę.

    Na ulicy Teleexpressu - Dziennik Bałtycki (4 lipca 2003)
    Taki jest tytuł notatki, zatem dziwny błąd zaraz na wstępie - Pierwsza w Polsce ulica Teleekspressu zostanie jutro otwarta w Krynicy Morskiej. Na ten dzień z Warszawy do nadmorskiej miejscowości przeniesie się studio programu Teleekspress.
    A proponowałem RJP, aby zmienić nazwę tego programu na bardziej swojską - Teleekspres (bez niepolskiego x oraz bez zdwojenia ss). Nie przychylono się do tego, mimo że powoływałem się na Ustawę o języku polskim. No to mamy - ni po mojemu, ni po oficjalnemu... Ponadto zapewne błąd jest w całej nazwie owego traktu - raczej ulica "Teleexpressu" albo ulica Teleexpressu (cudzysłów lub kursywa), wszak ulica "Titanica" (może któreś z podtapianych miast ochrzci tak swój ni to kanał, ni ulicę?).

    Tysiąc lat zmagań - Dziennik Internetowy PAP (5 lipca 2003)
    Serbowie Łużyccy w Niemczech zaapelowali do papieża Jana Pawła II o wsparcie w walce o zachowanie narodowej tożsamości tej słowiańskiej mniejszości narodowej mieszkającej od ponad 1000 lat na niemieckim terytorium.
    Jeśli owi Serbowie (nie jugosłowiańscy; raczej Łużyczanie albo Serbołużyczanie) dawali sobie radę przez całe milenium na owym terytorium nie zwracając się do poprzednich papieży, to dlaczego teraz?

    Resocjalizm - Dziennik Internetowy PAP (5 lipca 2003)
    Ponad stu kandydatów na studiowanie resocjalizacji w Akademii Bydgoskiej źle odczytało datę egzaminu i zjawiło się dwa dni po terminie. Uczelnia uznała, że zapis był dobry, ale zdecydowała się na dodatkowy sprawdzian.
    Po klapie socjalizmu, ktoś powinien wziąć się za resocjalizację. Ale z taka umiejętnością pisywania i odczytywania dat daleko nie ujedziemy. Ciekawe -  na czym polegało nieporozumienie?

    Zastrzelono wolnego strzelca - Dziennik Internetowy PAP (7 lipca 2003)
    W sobotę przed gmachem irackiego Muzeum Narodowego zastrzelony został brytyjski 24-letni dziennikarz telewizyjny, który w Iraku pracował jako wolny strzelec, a w przeszłości robił materiały w stacji telewizyjnej ITN.
    Dziennikarze nie powinni dobierać określeń mogących wywołać mimowolny uśmiech - jakby to nie brzmiało, to jednak zastrzelono wolnego strzelca... W Toruniu bandyta zastrzelił (podawano - przechodnia), który raczej był kierowcą na ulicy o nazwie nawiązującej do rodzaju zadanej śmierci. A przy okazji, cóż to jest robić materiały? Prządł był tkaninę? Ostatecznie - robił materiały dla stacji...

    Nieprawdopodobne - Dziennik Internetowy PAP (7 lipca 2003)
    Potężna eksplozja na stacji benzynowej, która wstrząsnęła w sobotę stolicą Turcji spowodowała wiele ofiar w ludziach. Wg ministra zdrowia rannych zostało 189 osób.
    Pokazywano ów wypadek - kula ognia ogarniająca weselników bawiących się nad ową stacją (kto dał zezwolenie na taką zabudowę?!). Od czterech dni podają tę samą liczbę ofiar. Nieprawdopodobne, by nikt nie zginął, tak podczas wypadku, jak i przez te kilka dni. Przy tylu ciężko rannych?

    Gdyńska Trójka z błędem - Dziennik Internetowy PAP (7 lipca 2003)
    Dziennik informuje - Międzynarodowa matura z III LO w Gdyni - wszyscy zdali. I brawo. Jednak na elewacji widnieje nazwa Liceum Ogólnokształcące Nr 3, a powinno być nr 3... Czyżby pisał uczeń o poziomie numeru tej przodującej szkoły?

    Stabilny stan - Dziennik Internetowy PAP (8 lipca 2003)
    Rozpoczęta w niedzielę w Singapurze operacja rozdzielenia złączonych głową 29-letnich bliźniaczek syjamskich z Iranu trwa dłużej, niż przewidywano, ale, jak zapewnił w poniedziałek rzecznik szpitala, stan obu sióstr jest stabilny.
    Od kilku lat lekarze wypowiadając się o stanie zdrowia swych podopiecznych nadmieniają, że stan jest stabilny. Taka językowa moda, chyba już nieprzemijająca. Nie można oprzeć się logice takiego określenia w aspekcie nieskończoności - wszak za sto lat, każdy z nas będzie w stanie idealnie stabilnym... Niestety, obie bliźniaczki złączone głowami (nie głową) zmarły kilkanaście godzin po ukazaniu się omawianej notki. Wielka tragedia dla rodziny i porażka medycyny. Jednak rzecznik nie mylił się - stan obu sióstr jest stabilny, więcej - trudno sobie wyobrazić stabilniejszy... Według słownika - coś jest stabilne, jeśli nie ulega zmianom przez dłuższy czas.

    Złodzieje w Japonii - Dziennik Internetowy PAP (9 lipca 2003)
    Sadownicy w japońskiej prefekturze Yamagata nie sypiają, strzegąc obsypanych owocami czereśniowych drzew, do których zaczęli się dobierać złodzieje. Za pół kilograma stanowiących prawdziwy rarytas czereśni odmiany Sato Nishiki, z których słynie Yamagata, w Tokio płaci się nawet 180 USD.
    Miejmy nadzieję, że to nikt z naszych... Dlaczego cenę podano za pół kilograma? Dziwny ten kraj Kwitnącej Czereśni...

    Skaner w barze - Dziennik Bałtycki (10 lipca 2003)
    Specjalne urządzenie skanuje siatkówkę 11-letniej Brytyjki odbierającej obiad w stołówce szkolnej. Dzięki tej technologii dzieci nie płacą za posiłki gotówką i nikt nie jest w stanie odróżnić, którzy uczniowie otrzymują refundowane posiłki. Ci, którzy opłacają obiady, są rozliczani w późniejszym terminie. Cały system ma zlikwidować wśród ubogich dzieci zażenowanie i poczucie niższości, towarzyszące im dotąd przy braniu posiłków.
    Delikatne są te dzieci. Można było jak dawniej - płacą wszyscy a później dyskretnie zwraca się niektórym dzieciom koszty albo wszystkim odcina się kuponiki a opłaty wnoszone są wg zamożności. A oni zastosowali najnowocześniejszą technikę, którą my znamy z opowiadań fantastyczno-naukowych. W Polsce pewnie taki system mamy w supertajnych bunkrach... A co z dziećmi z głodującej Afryki? One pewnie nie odczuwają zażenowania i niższości - one umierają z głodu. Europa wprowadza takie nowinki techniczne, my nawet proponowaliśmy nasze darmowe zboże. I co??? Polscy złodzieje okradli elewatory pozbawiając dzieci Afryki złudzeń! Może wzorem Dziennika Bałtyckiego, który w sądzie chce udowodnić, że zastój w budowie autostrady spowodował już wiele nieszczęść, dajmy do sądu sprawę przeciwko owym malwersantom, przez których umierają dzieic Afryki?

    Żenująca, ale światowa Gdynia - Dziennik Bałtycki (10 lipca 2003)
    Okazuje się, że nie wolno turystom fotografować się przed gmachem Dowództwa Marynarki Wojennej w Gdyni. Oto dialog dziennikarki i rzecznika prasowego nowoczesnej i pokojowo nastawionej MW.
    - Tak, przyznaję się. Mam fotografię z gmachem Dowództwa MW w tle. Pójdę siedzieć?
    - Ze względu na niską społeczną szkodliwość czynu pewnie sprawa zostanie umorzona. Ale poważnie mówiąc, to obiekt wojskowy i podlega ochronie. Takie prawo.
    - Do środka nikt wchodzić nie chce, a zewnątrz tylko mury widać, zabytkowe armaty, kolumnadę i kilka pamiątkowych tablic.
    - Są systemy ochrony, które specjalista - i tu mam na myśli terrorystę - mógłby rozpracować.
    - Fachowiec nie musi mieć zdjęcia. Wystarczy, że popatrzy, a chodzić wokół gmachu nie zabroniliście...
    - Nic więcej nie powiem.
    Terroryści to już ten obiekt sfotografowali z każdej pozycji, nawet z helikoptera. Żołnierze weszli do NATO, ale sposób myślenia jakby z poprzedniej epoki. Podobnie - odgania się rybaków z określonego akwenu, bo wypoczywa niedaleko wódz naszej armii. A na Zachodzie, kiedy jeszcze byliśmy w UW, nasi turyści zwiedzali okręty wojenne robiąc nagminnie zdjęcia. Budynek Pentagonu niejednokrotnie widywany był na filmach fabularnych i dokumentalnych. Na wielu budynkach zakładów cywilnych także pozostałości poprzedniej epoki - zakaz fotografowania. Żenada. Dlaczego?

    Głupawe wnioski - Dzień Dobry (11 lipca 2003)
    Ponad 170 tys. Ślązaków powiedziało Polsce: "Nie!". Warszawa też mówi: "Nie!", bo nigdy nie zgodzi się utracić prawie 15 mld zł śląskich podatków.
    Skąd takie skrajne wnioski? Kto powiedział Polsce Nie!? Podczas spisu wielu Ślązaków chciało podkreślić swą pewną odrębność i uczyniło to. Co za mądrala a defetysta wyciągnął takie wnioski? Dziennikarze często wymyślają kontrowersyjne tytuły, aby zwrócono na nich uwagę, aby podbić nakład, aby naczelny zwrócił na takiego bałwana uwagę. Ale za takie głupie uwagi to można byłoby wylać kogoś z roboty, może następne teksty nie byłyby aż tak dennie antypolskie... Demokracja i wolność słowa to odpowiedzialność, a takiej to nie widać w tym przypadku. Jednak zlikwidowanie cenzury uderza czasami do łba...

    Francuzi przed Polakami - Gazeta Wyborcza (11 lipca 2003)
    Francuscy urzędnicy dostali oficjalny zakaz używania terminu "e-mail" na określenie poczty elektronicznej. Muszą posługiwać się francuskim odpowiednikiem "courriel" (od fr. "courrier electronique"). Wszelkie rządowe agendy, strony internetowe, dokumenty i publikacje muszą teraz zawierać określenie "courriel" zamiast "e-mail".
    Czy u nas istnieje ciało, które dbałoby o kształt naszego języka na oficjalnych salonach? Które coś by nakazywało a przy okazji zbierało oddolne głosy tłuszczy, która czasami wysmaruje jakiś wniosek do mądrych profesorów polonistów, a oni to wyrzucają do kosza...

    Niezgodne z Konstytucją? - Gazeta Wyborcza (11 lipca 2003)
    Co istotne, zakupów w Makro może dokonywać jedynie ściśle określona grupa nabywców. Należą do niej podmioty prowadzące działalność gospodarczą oraz osoby dokonujące zakupów na rzecz instytucji użyteczności publicznej, biur, urzędów, hoteli.
    Jest to nieprawda - większość osób, które znam, kupuje wyłącznie na swój własny użytek. Nie wiem, po co utworzono takie markety. Jest to bodaj jedyny znany przypadek w kapitalizmie, kiedy sklep administracyjnie ogranicza krąg swych klientów, sztucznie zmniejszając swe obroty i zyski. To tak, jakby fabryka fortepianów sprzedawała swe instrumenty jedynie nabywcom posiadającym wykształcenie muzyczne i to w klasie fortepianu. Coś komuś się pomyliło?
    Dlaczego ja, obywatel tego państwa, nie mogę wejść legalnie i zwyczajnie do Makro i zakupić to i owo nie posiadając specjalnej przepustki? To nawet w PRL mogłem wejść do peweksów i choć pooglądać cuda techniki Zachodu... A przy okazji - czy jest to zgodne z Konstytucją RP 1997?

    Ziemii/Kaliforni? - Dziennik Bałtycki (11 lipca 2003)
    Gazeta w krótkiej notce Wieża ostatniej obrony Krzyżaków w Gdańsku zauważa, że Na powierzchni ziemii nie ma śladu po zamku. To zapewne dla odreagowania Kaliforni, kiedy to pół roku wcześniej przez jedno i w ten sposób podpisano zdjęcie...

    Zbrodnia popłaca - zapomniany Wołyń - Dziennik Internetowy PAP (12 lipca 2003)
    Obchody 60. rocznicy mordów na Wołyniu odbyły się w ukraińskiej Pawliwce (dawnym Porycku). W trakcie rozpoczętej w roku 1943 na Wołyniu czystki etnicznej, prowadzonej przez oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii i miejscowych chłopów, zginęło od 30 do 60 tys. Polaków.
    To wielki skandal, tak przespany przez polityków, jak i dziennikarzy! Przecież 10 lat temu była równa 50. rocznica owego ludobójstwa i nie przypominam sobie, aby ktokolwiek o tym mówił. A przecież wówczas żyło znacznie więcej świadków owych haniebnych czynów. Było to także tuż po przyznaniu się Rosjan do zbrodni katyńskiej, która pochłonęła kilkakrotnie mniej ofiar. Zresztą o Katyniu mówiło się przez kilkadziesiąt lat, najpierw cicho, potem jawnie, także w świecie. Ileż to było dyskusji i czytanych bibuł... Za takie rozmowy można było mieć wielkie nieprzyjemności. A za Wołyń? Rodziny pomordowanych Polaków z trzech obozów przynajmniej miały przez wiele lat jakąś satysfakcję - zbrodniarze pokazywali innych palcami, ale w końcu przyznali, że to Kraj Rad jest odpowiedzialny za rozstrzelenie naszych oficerów.
    A tu szok - otwarcie mówi się o kilkudziesięciu tysiącach wymordowanych siekierami, widłami, prętami do uboju zwierząt. Dzieci powieszone na sznurach. Nie wypada licytować okropności wojny, jednak zaryzykuję - Wołyń jest większą makabrą niż Katyń, tak pod względem liczbowym, jak i faktograficznym, a przecież tylko jedna z tych nazw, niejako już genetycznie, budzi w nas grozę. To nawet nagłośnione Jedwabne sprzed roku skalowo nijak się ma do Wołynia, choć mord na Żydach z naszym udziałem (jeśli będzie potwierdzony rzetelnymi badaniami), to również hańba. Ileż Katyń zmienił w naszej historii? Alianci schowali głowy w piasek, rozmowy polsko-radzieckie zostały zerwane, niewygodny Sikorski stracił życie. Polscy oficerowie zginęli niezupełnie po żołniersku, ale choć cień takiej ewentualności bierze każdy jeniec pod uwagę, również jego najbliżsi. Niemcy i Japończycy także mordowali żołnierzy. A tu w zeszłym tygodniu dowiadujemy się, że zgładzono aż tylu Polaków i to cywilów. Owszem, w poprzednich latach przedostawały się jakieś informacje, ale raczej nieoficjalne, jakby niesprawdzone, jakbyśmy nie chcieli o tym mówić i słuchać (wystarczy przejrzeć podręczniki szkolne i encyklopedie, hasła - Katyń, Jedwabne, Wołyń). Wychodzi na jaw, że była to zaplanowana i masowa akcja prowadzona jednocześnie w wielu miejscowościach. Pewien Polak stracił całą rodzinę, a sam przeżył, bo akurat wjechali... Niemcy do wsi. Przecież to rujnuje pewną misterną nić solidarności obu narodów podbijanych przez innych, wspólnych wrogów. Cytowane są dokumenty (również przysięga) o zamierzonej eksterminacji. To nie były przejawy bandytyzmu, ale ludobójstwa!
    Czy zbrodnia popłaca? Mówią, że nie. Jednak przykłady Katynia i Wołynia pokazują, że jest inaczej - następstwa zbrodni zostały geograficznie zaakceptowane. Można dyplomatycznie wykazywać, że to ani naród rosyjski ani ukraiński nie są winne, ale owe okrutne zbrodnie opłaciły się tym narodom. I nikt tego już nie naprawi. Na świecie jest pełno takich przykładów...
    A do tego pismaki stosują dziwoląg czystka etniczna (w telewizji ktoś powiedział o etnicznym czyszczeniu terenów polskich). Cóż to za koszmarny język! Czystka!?
    Redaktorzy i politycy są jak psy. Taka sfora - od afery do afery. Pojechali, złożyli wieńce, wzięli za delegację, pogościli się, popyskowali co można było dopisać na pomnikach, a co napisano wbrew ustaleniom. To ludzie, którzy zarabiają na nieszczęściach. I będą zarabiać, bo zawsze coś się niedobrego dzieje, a od czasu do czasu, pomiędzy świeżymi śmieciami można wygrzebać stare kości i wziąć za to szmal. A za tydzień będzie nowy skandal i po Wołyniu zostaną zbędne gazety. Może przydadzą się do wypchania butów albo uchronią podłogę podczas malowania...

    Rewelacja! - Dziennik Internetowy PAP (12 lipca 2003)
    Szpital powinien być ostatecznością dla chorego dziecka, a kiedy mały pacjent się tam znajdzie, powinien czuć się w nim bezpiecznie. Konsultant do spraw pediatrii uważa, że idealnie byłoby, by opiekun dziecka mógł nocować podczas jego pobytu w szpitalu w przyszpitalnym hotelu lub na osobnym łóżku. Jeśli nie jest to możliwe, powinno się pozwolić mu nocować na karimacie.
    Doprawdy, więcej takich ludzkich lekarzy. Czyżby było to oficjalne przyznanie, że dawniejsze trzymanie dzieci w szpitalach bez obecności rodziców było niehumanitarne i szkodliwe medycznie? Dobrze, że późno niż wcale...

    Nadmiar kropek - TVN24 (13 lipca 2003)
    Od rana oryginalne wieści emitowano na pasku u dołu ekranu. A to 6 osób jechało *Maluchem* (pięć zginęło); a to w wypadku dwóch busów w pobliżu Turku 3 osoby zginęły, a 2. zostały ranne; a to w Czeczenii zginęło 9. rosyjskich żołnierzy, a 6. zostało rannych. Czyżby redaktor od tych wieści zakropił był sobie, że tak kropkuje? Kropek po liczbach aż nadto, jednak po kilku godzinach zbędne znaki przestankowe zostały wyeliminowane... Skoro piszemy jechali fiatem albo jechali samochodem marki "Fiat", to ani "Maluchem", ani "maluchem" (także zmieniono po kilku godzinach), po prostu - maluchem...
    Trzech alpinistów wspinających się na szczyt Matterhornu w Szwajcarii spadło kilkaset metrów w dół w przepaść.
Spaść w dół to infantylizm (wystarczyłoby spaść w przepaść), ale spaść w dół w przepaść to już koszmar, także językowy... Nazwa szczytu raczej w mianowniku być powinna.
    Jednak nazajutrz kolejne dziwne (językowo) wieści - 9-tego kwietnia będzie w Iraku świętem. Także Synowi Wałęsy za jazdę w stanie nietrzeźwym grozi kara do 2. lat więzienia. Czyżby TVN24 lansowała swój styl języka polskiego pisanego bez konsultacji z RJP?

    Ostudzona Belgia - Dziennik Internetowy PAP (14 lipca 2003)
    Belgijski rząd zniósł ustawę, która zezwalała tamtejszym sądom na sądzenie cudzoziemców oskarżanych o zbrodnie wojenne i pogwałcenia praw człowieka, niezależnie od tego, gdzie te przestępstwa zostały popełnione. Wnioski o sądzenie zbrodniarzy wojennych będą mogli składać tylko Belgowie lub obcokrajowcy na stałe mieszkające w tym kraju. Pozostałe pozwy będą odrzucane.
    Chcieli dobrze - każdy mieszkaniec globu mógł złożyć pozew przeciwko dowolnemu rządowi. Wydawało się to globalnie demokratyczne rozwiązanie. Jednak mała Belgia została zasypywana pozwami masowo i w kontrowersyjnych sprawach, także przeciwko wielkim tego świata. Miała kłopoty i pogoniono ją z takimi pomysłami. Iluż to z nas miało rozmaite dobre (jak mniemaliśmy) pomysły, ale nas (i nasz zapał) został szybko ostudzony? Upadła pewna idea, porażkę ponieśli idealiści... Pozwy już złożone będą chyba rozpatrywane?
    Nie jest to jedyny przykład, kiedy jakiś pomysł jest wprowadzany, a potem odstępujemy od niego. Po obaleniu komuny, z entuzjazmem uraczono nas informacją i formularzami o odliczeniach podatkowych. Twierdzono, że tak jest na całym świecie - zarabiasz, płacisz podatki, ale także odpisujesz ulgi. I po kilku latach wycofujemy się z tego pomysłu. Wiemy, dlaczego. Ale po co było dorabiać entuzjazm do systemu - tak jest na całym świecie...

    Egipskie interesy - Dziennik Internetowy PAP (14 lipca 2003)
    2,31 mld dolarów zarobił Kanał Sueski w ostatnim roku. To rekordowy zysk, jaki przyniósł kanał - jedno z najważniejszych źródeł dewiz dla Egiptu. Każdego dnia przepływało nim 50 statków.
    Trudno powiedzieć, czy są to wpływy z opłat po odliczeniu kosztów. Często media piszą - uzyskano zyski w wysokości... Każdy rolnik wie, że sprzedając sto jajek po 25 groszy, nie osiągnął zysku 25 zł (a takie jest najczęstsze rozumowanie redaktorów). Można obliczyć, że każdy przeciętny statek został skasowany na co najmniej 127 tysięcy dolarów za jednokrotne przepłynięcie kanału. Sporo, ale można nie płacić i płynąć dookoła Afryki...

    Papierek lakmusowy - Dziennik Internetowy PAP (15 lipca 2003)
    Nawet dwa lata więzienia za jazdę po pijanemu grożą synowi byłego prezydenta Lecha Wałęsy. Akt oskarżenia w tej sprawie sporządziła policja.
    I to będzie odpowiedź na pytanie - ile są warte zaostrzone przepisy o "nietrzeźwym ruchu drogowym". Nie jest istotne, że przeciętny Kowalski dostanie rok bez zawieszenia. Dobre prawo zyskuje takie miano (w Polsce i na świecie) w konfrontacji ze znanymi obywatelami i ich rodzinami. Czy młody Wałęsa zostanie złożony w ofierze, aby ratować resztki polskiej praworządności?

    Na kanałach - Dziennik Internetowy PAP (15 lipca 2003)
    W polskich kanałach telewizyjnych pokazywany będzie film porównujący złe warunki transportu zwierząt do tragedii ludzi w czasie Holocaustu. Jest to element międzynarodowej kampanii na rzecz przestrzegania praw zwierząt. Mottem jest zdanie z opowiadania Singera (noblisty i obrońcy zwierząt) - "W stosunku do zwierząt, wszyscy ludzie są nazistami".
    Jeśli porównywać do holokaustu, to określenie złe warunki nie oddaje grozy transportu biednych zwierząt. W ten sposób mógł pisać odważny przedstawiciel niemieckich kolei o dostrzeżonych nieprawidłowościach podczas przewozu holenderskich Żydów do Oświęcimia. Podczas Powstania Warszawskiego działy się dantejskie sceny w miejskich kanałach, ale tutaj - Na polskich kanałach telewizyjnych albo prościej - W polskiej telewizji lub W naszej telewizji, wszak nie spotykamy - W (na) polskich kanałach radiowych a raczej W polskich programach... Przy okazji - niedawno szereg telewizyjnych stacji komentowało strajk na londyńskim lotnisku w rodzaju: dochodzi do dantejskich scen. Otóż szanowni dziennikarze - nie stosujcie ekstremalnego słownictwa w sytuacjach jeszcze niekoszmarnych. Dantejskie sceny to określenie zarezerwowane jedynie na rzeczywiście okropne sceny - masowa eksterminacja albo rozległy kataklizm.

    I kto tego przestrzega? - Dziennik Bałtycki (16 lipca 2003)
    Gazeta poucza kierowców - Nie wolno! Nalepiać na szybie innej plakietki niż ta, która oznacza państwo, w którym pojazd został zarejestrowany. Niedozwolone jest zawieszanie wewnątrz pojazdu, na przednich lub przednich bocznych szybach jakichkolwiek przedmiotów (płyt kompaktowych, maskotek, proporczyków), które mogą zasłonić widoczność, a podczas ostrego hamowania zakłócić obraz. Umieszczanie za przednią szybą tablicy z napisem np. MIREK jest również niedozwolone, chyba że w żaden sposób nie ograniczy pola widzenia.
    Przecież wystarczy obejrzeć dowolny turystyczny autokar, aby stwierdzić, że wszędzie wiszą sympatyczne proporce a szyby są starannie poobklejane pięknymi etykietami. I niejeden wypadek był tym spowodowany (i będzie)!

    Hitler na flasze - Gazeta Wyborcza (18 lipca 2003)
    Włoskie supermarkety sprzedają wino z Adolfem Hitlerem na etykiecie. Obok zdjęć są napisy - "Führerwein", "Sieg Heil!", "Ein Volk, ein Reich, ein Führer". Cena - 5,30 E.
    Miejmy nadzieję, że to nie jest prostacka forma przeprosin Niemców za italskiego ministra turystyki... Jak to możliwe, aby w państwie wprawdzie demokratycznym, ale z wprawnym aparatem obywatelskiego donosicielstwa (choćby dziennikarskim), mogło dochodzić do takich ekscesów? Przecież Unia wypowiada się nie tylko w kwestii ogórków kiszonych, ale także w kwestii emblematów faszystowskich. I co??? Czy nasze MSZ może zareagować w tej sprawie, czy woli nie widzieć problemu? Pewnie boi się, że Włosi odparują - kto jak kto, ale postkomuniści nie będą na trunkach im wytykać faszystów (widziano także Mussoliniego na butlach).

    Raczej konkrety niż gesty... - Dziennik Internetowy PAP (18 lipca 2003)
    Marszałek Senatu, Longin Pastusiak, został potraktowany bardzo uprzejmie przez agentów, chociaż zabrano mu buty do kontroli pozostawiając w samych skarpetkach na lotnisku w Waszyngtonie. Okazuje się, że wiza jest jedynie płatną promesą, albo - jak to niektórzy nazywają - "przepustką na samolot". Dopiero biała kartka, przypięta do paszportu jest faktyczną wizą wjazdową  do USA. Marszałek oczekuje od Departamentu Stanu USA gestów dobrej woli w polityce wizowej wobec Polski, m.in. skasowania opłat za wizy, których wydania odmówiono. Polscy obywatele płacą studolarową stawkę, niezależnie od tego, czy otrzymują wizę, czy odmowę.
    Panie Marszałku - może nie o gesty, ale o konkrety należy zaapelować... My, Polacy, jesteśmy przyzwyczajeni do płacenia za nieotrzymanie. Tysiące rodaków wpłacało na konta posagowe oraz książeczki mieszkaniowe, także zaciągając kredyty w zakładach pracy, aby wnieść stosowne wpłaty do spółdzielni mieszkaniowych. Kredyty pospłacali, ale oszczędności rzeczowe przepadły. To za komuny. Teraz jedziemy do Warszawy, wpłacamy Amerykanom sto dolców, czekamy na tzw. wizę i lecimy do USA. Albo już w naszej stolicy albo dopiero w Stanach okazuje się, że wjazd na ziemię północnych Indian jest wzbroniony, a pieniędzy nie oddają. Co na to prawnicy?

    Etaty dla pracowitych - Dziennik Internetowy PAP (18 lipca 2003)
    Senat Politechniki Białostockiej zdecydował, że pracownicy tej uczelni nie będą się mogli zatrudniać na więcej niż dwóch uczelniach.
    Od pewnego czasu trwa batalia, aby nie zatrudniać się poza macierzystym zakładem pracy. A niech profesorowie, lekarze, radcy pracują i przy dziesięciu biurkach. Tylko jedno ale - mogą w sumie mieć jeden etat. Ponadto mogą wykonywać prace zlecone za zgodą swego podstawowego zakładu pracy. Wszyscy pracownicy, którzy są zatrudnieni w paru zakładach i zajmują kilka etatów to potencjalni kombinatorzy a najbardziej winnym jest prawo, które dopuszcza taki stan rzeczy. Fizycznie nie jest możliwe sumienne wykonywanie pracy przez kilkanaście godzin dziennie. To jest fikcja, czyli zabór najczęściej społecznego mienia. Ciekawe, jak to jest rozwiązane w Unii? Tam chyba nie płacą za fikcję, ale za konkretną pracę. Może doczekamy czegoś takiego i u nas... Może przy okazji przejrzeć stanowiska pracy zajmowane przez emerytów, którzy młodo przeszli na dobrze płatne świadczenia i pracują jakby nigdy nic. A bezrobocie skrzeczy... Ministrowie i inni wysocy państwowi urzędnicy zajmują się polityką oraz wykładami. Jak to można pogodzić? Należy wykonywać jedną pracę, ale solidnie, a nie kilka po łebkach. I tak też ta nasza ojczyzna wygląda, zarządzana przez materialistów, nie idealistów...

    Niezawisły sąd - Dziennik Internetowy PAP (18 lipca 2003)
    Sąd penitencjarny Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu nie zgodził się na przedterminowe zwolnienie Bagsika. Sędzia zwrócił uwagę, że "dotychczas skazany nie sprawiał kłopotów wychowawczych" oraz "aktywnie uczestniczył w życiu społeczności więziennej". Jednak, jego zdaniem, nie są to warunki, które mogą zadecydować o przedterminowym zwolnieniu.
    Czy mamy uwierzyć, że w sprawie największego przewałowca w III RP decyzję podjął lokalny sędzia bez konsultacji i wytycznych z góry? Ja w to nie wierzę. A jeśli o przedterminowych zwolnieniach decydują rozmaici ludzie, często w pojedynkę, to jaką gwarancję ma społeczeństwo, że wszelkie tego typu sprawy sa załatwiane uczciwie i bez pozamerytorycznych przesłanek... Sędzia stwierdził, że nie są to warunki sprzyjające zwolnieniu, choć nie sprawiał kłopotów i aktywnie uczestniczył. Jak to zmierzyć i ocenić? Na ocenę mogło wpłynąć wstanie tego dnia lewą nogą - przecież ocena to ocena... Im poważniejsza sprawa, tym decyzje (niezawisłe...) powinny zapadać z udziałem większego i ważniejszego grona obywateli naszego państwa... I to nam da większą gwarancję podjęcia sprawiedliwej decyzji.

    Jednak Obwód tudzież Plac?- Dziennik Internetowy PAP (18 lipca 2003)
    Substancje ropopochodne, które pojawiły się w morzu na północ od Bałtijska w Obwodzie Kaliningradzkim, nie zagrażają polskim plażom nad Zatoką Gdańską - poinformował Urząd Morski w Gdyni.
    Z hymnem Rosji carskiej na ustach, krzyżami, ikonami i wizerunkami zamordowanych Romanowów przez Moskwę przemaszerowało uroczyście około 200 osób - sympatyków ostatniej carskiej rodziny. Marsz zakończyli na
Placu Czerwonym modlitwą w intencji cara i jego rodziny.
    Jednak ci dziennikarze to porządni ludzie. Serce im mówi jak pisać i całe szczęście, że nie zaglądają do słownika. Dzięki temu piszą godniej, chociaż błędnie...
    Dzisiaj rano niestrudzony TVN24 poinformował u dołu ekranu, że 80-letni mężczyzna wjechał w tłum na targu miejskim w Los Angeles w Kaliforni. Owszem, czytając tę nazwę, mamy wrażenie, że końcówka brzmi podobnie do Gdyni i piekarni, wszak Rumunia/Rumunii słyszymy wyraźnie [ńja/ńji]. To częsty błąd - jednak Kalifornii.

    Upieczono dwa byczki - Dziennik Internetowy PAP (21 lipca 2003)
    Słony paluszek o długości 78 cm i wadze 34,5 dkg, który upieczono w Krakowie, zostanie zgłoszony do Księgi Rekordów Guinessa.
    Krótka informacja, ale aż dwa błędy - od około 40 lat nie piszemy dkg lecz dag, zaś nazwisko ma aż dwa zdwojenia - Guinness...

    A gdzie mieli się okopać?- Dziennik Internetowy PAP (21 lipca 2003)
    USA i Turcja dyskutują nad sposobami pozbycia się około 5 tys. kurdyjskich bojowników, którzy okopali się w północnym Iraku.
    A niby gdzie mieli się okopać? W Stanach albo w Turcji? Przecież u siebie kopią. Może Polacy podyskutują, czy Amerykanie mogą się okopywać w swoim kraju... A może zaproponować Kurdom niepodległość? Ale tego, to nawet odważni Polacy nie są w stanie - należymy do NATO i nie będziemy bruździć Turcji. Do kosza z ideą wolności!

    Piaskownica czy plaża? - Dziennik Internetowy PAP (21 lipca 2003)
    W Paryżu nie ma morza, ale władzom miejskim to nie przeszkadza i dlatego drugi rok z rzędu zafundowały mieszkańcom i turystom plażę nad Sekwaną, w samym centrum francuskiej stolicy. Ma trzy kilometry długości, a do jej usypania zużyto kilka ton piasku.
    Z kilku źródeł dowiadujemy się o owych kilku tonach piasku. I każda redakcja bezmyślnie to przepisuje. Otóż, kilka ton piachu wchodzi na jedną wywrotkę i gdyby jedynie tyle wystarczało na trzykilometrową plażę, to każde miasto zapewniłoby sobie taką tanią rozrywkę...

    Rewizja - Dziennik Bałtycki (23 lipca 2003)
    Nie wolno rewidować pracowników przed wejściem do zakładu. Chyba że pracodawca jako jeden z warunków zatrudnienia postawił wyrażenie zgody na takie kontrole. Co więcej, prawo wcale nie zabrania wnoszenia na teren firmy alkoholu.
    Pewnie można wnosić, ale nie wolno konsumować...

    Europy już w Gdańsku - Dziennik Bałtycki (23 lipca 2003)
    Euro - to, obok złotówki, druga waluta, za którą bez problemu kupimy niemal wszystko na gdańskiej starówce. Obrót euro jest w naszym kraju niezgodny z prawem. Na procederze, który ułatwia pobyt zagranicznym turystom, traci Skarb Państwa i gdańskie kantory. Policja i Straż Miejska są bezsilne.
    Ktoś powiedział - weźmy sprawy w swoje ręce. Polacy zagłosowali za wejściem do Unii i pewnie chcieliby od zaraz wprowadzić europy do biegu zapominając o złotówce. Do tego prawo jest bezsilne, skoro władza przymyka na to oczy. A martwe prawo powoduje inflację prawa. Może czas anulować ów przepis i dopuścić europy do obiegu? Wystarczy przejrzeć oferty biur podróży - ceny wycieczek są podawane w europach, co także nie jest dozwolone, a nikt nie protestuje. A niby to ile traci Skarb Państwa? Zyski są pewnie dla nas wyższe niż straty. Gdyby było inaczej, to żaden europejski kraj nie wprowadziłby wspólnej waluty. I my również powinniśmy to zrobić niezwłocznie. Może obywatele wyprzedzą ustawy rządowe? Podobno w innych krajach graniczących ze strefą euro nie robią z tego problemu...

    Kontenery ze złota? - Dziennik Bałtycki (28 lipca 2003)
    Duńska firma zamiast wytwarzać zwykłe, będzie produkować "kontenery-fortece". Pojemniki będą specjalnie wzmacniane stalowo-betonowymi płytami, które będą chronić ich wnętrze przed granatami czy pociskami. Wewnątrz kontenera mogą znaleźć się szpitale polowe, baraki dla żołnierzy. Cała operacja przyniesie w ciągu pięciu lat zyski w wysokości ponad 2 mld E, bo jeden "uzbrojony" pojemnik kosztuje 7 mln E. Dlaczego my na to nie wpadliśmy?
    Z przedostatniego zdania nie wynika konkluzja, że zyski aż tyle wyniosą wobec jednostkowej ceny (farmer zarobi pół miliona złotych przez dwa lata, bo jajko kosztuje 30 gr?). I jestem przekonany, że pomylono (jak zwykle) zysk z ceną sprzedaży - która firma ujawnia zyski? Jeśli stocznia sprzedaje statek za 25 mln $, to nie jest to zysk. Ona może być na skraju bankructwa...
    Nie wiadomo, co w takim pojemniku decyduje o aż tak wysokiej cenie, wszak czołgi, które są bardziej skomplikowane bywają tańsze... Jeśli założymy, że pracownik w Unii zarabia ok. 7 E/godz., to musiałby pracować aż milion godzin na taki kontener, czyli ok. 400 lat! Jestem pewien, że wszelkie wyceny na Zachodzie, a zwłaszcza w przemyśle zbrojeniowym, są sztucznie podbijane. Dzięki temu, dochód narodowy (nawet bez uwzględnienia tego lukratywnego przemysłu) na jednego mieszkańca zachodniego państwa jest kilkakrotnie wyższy niż u nas, ale w większości przypadków są to dane nieprawdziwe, wzięte z sufitu. I odwrotnie - jestem przekonany, że polski pracownik powinien zarabiać więcej, ale wartość dodatkową przechwytuje bliżej nieznane ciało, prawdopodobnie rozbudowane urzędy i kierownictwa zakładów pracy.
    Wprawdzie nie wpadliśmy na ów genialny pomysł, ale chyba możemy produkować podobne kontenery, zwłaszcza że wynalazki wojskowe nie podlegają patentowaniu...

    Insert - Gazeta Olsztyńska (28 lipca 2003)
    Gazeta ogłasza - Dystrybucja insertów, ceny konkurencyjne ! Możliwość zamieszczenia insertu !
    A cóż to takiego? Dawniej był inserat (anons, ale słowniki podają, że to przestarzałe słowo). U nas, w stoczni, kiedy "przecinamy" stary statek i wstawiamy pomiędzy obie stare części nową wstawkę, to w tłumaczeniu na angielski (ale nie po polsku!) nazywamy ją właśnie insert. To może (wzorem gazety) także zarzucimy przaśne wstawki i będziemy budować inserty? No i wykrzykniki postawiono po zbędnych spacjach, ale tak czynią nagminnie w telewizji, to pewnie już norma...
    Przy okazji - omawiając pyszne szaszłyki z łososia, dwukrotnie napisano dkg, choć od ok. 40 lat poprawnie skracamy dag = dekagram...

    Coś na hak - Gazeta Olsztyńska (28 lipca 2003)
    Okolice Nowego Miasta Lubawskiego, niestety, są dość ubogie w akweny wędkarskie czytamy w notce Coś na haka. Niestety, ale skoro mamy coś (założyć, położyć) na ruszt, wieszak, klucz, głaz, tort, nasyp, wał, pal, bark, wierzch, dąb, drut, lód, krzyż, zaczep, rak (nie zwierzę, ale przyczep do buta), to jednak powinno być Coś na hak (biernik = mianownik). To prawda, że coś kusi, aby do krótkich pojedynczych nieżywotnych rzeczowników męskich dodawać a...

    Niewłaściwi kierowcy i drzewa-zabójcy - Gazeta Olsztyńska (28 lipca 2003)
    Wczoraj po południu tuż za Świętą Lipką w drzewo uderzył szkolny autobus z wycieczką 39 emerytów i rencistów. Kierowca próbował uniknąć zderzenia z jadącym z naprzeciwka Fordem Escortem. Grube drzewo zatrzymało się w środku autobusu, tuż przed przednimi siedzeniami. Na innych drogach naszego województwa zginęło aż 7 osób. Większość po tym, jak ich auto uderzyło w drzewo.
    Od szeregu lat zwracają naszą uwagę wypadki autobusów albo ciężarówek ze szczególnie niebezpiecznymi materiałami. Zwykle ich kierowcy powodują wypadki bez swojej większej winy. Po prostu nie potrafią sobie poradzić z takim pojazdem w dramatycznej sytuacji. Jeśli kierowca wiezie niebezpieczne materiały albo (zwłaszcza!) ludzi, to nie powinien zjeżdżać z trasy, bo "wbiegł mu dzik pod koła" albo "zajechał mu drogę pijany rowerzysta" lub "niedoświadczony kierowca jechał na niego z naprzeciwka". Powinien jechać według własnej trasy nie zważając na przeszkodę, oczywiście umiejętnie hamując. W końcu kiedyś w Polsce dojdzie do poważnego wypadku, kiedy kierowca autobusu zabije kilkanaście osób, bo (i tu pojawi się jakieś logiczne wytłumaczenie, najpewniej jedno z trzech podanych). On jest przede wszystkim odpowiedzialny za życie powierzonych pasażerów, a nie za życie osób czy zwierząt wchodzących w kolizję z jego pojazdem. Kierowcy ważnych pojazdów powinni być szkoleni także pod kątem wyboru mniejszego zła.
    Oczywiście, taki kierowca musi być lepiej wyszkolony i opłacany, ale po wypadku nie może tłumaczyć się jak dziecię... Z drogi może jedynie zjechać, kiedy wali w niego ciężarówka. Jeśli na drodze spotka porzucony wózek dziecięcy, a ratując niemowlaka zabije połowę swego stanu, to należy uznać jego brak kompetencji i winę. A jeśli jeszcze okaże się, że wózek był pusty, to już całkowita groteska...
    To bardzo szlachetne, ale nie może pilot tłumaczyć się troską o klucz biednych żurawi, które wleciały mu przed samolot, a onże wali się z samolotem i pasażerami na osiedle mieszkaniowe...
    Gdyby góry lodowej nie dostrzeżono albo gdyby po jej spostrzeżeniu nie skręcono gwałtownie na lewą burtę, to "Titanic" wpadłby centralnie na przeszkodę i zginęłoby pewnie kilkanaście osób od zderzenia, ale ów statek by nie zatonął. Kapitan zapewne długo tłumaczyłby się i dostałby jednak parę lat. Nikt oczywiście by mu nie uwierzył, że uratował niemal dwa tysiące ludzi... A tak rozpruł niemal całą prawą burtę zalewając niezatapialny statek i nie pozostawiając większych złudzeń rozbitkom. Zrobił dokładnie taką wielką głupotę, jaką czyni wielu kierowców autobusów.
    Kilkanaście dni temu, agencje podały, że japoński (?!) maszynista wykoleił pociąg, gdyż zbyt gwałtownie począł hamować po zauważeniu głazu na torach.
    Druga sprawa to drzewa. Na zdjęciu wykonanym po omawianym wypadku widać, że ta zwykle pożyteczna roślina stoi w odległości niecałego kroku od jezdni. Przy drogach mamy miliony drzew. Każde jest potencjalnym zabójcą. Z tekstu wynika, że na siedmiu zabitych aż sześciu zginęło w zderzeniu z drzewami. To jeden wielki skandal. Może po wejściu do Unii ktoś wskaże zarządzenie o minimalnej odległości drzewa od jezdni oraz o kształcie przydrożnego rowu. Największy bodaj wypadek na świecie z udziałem autobusu i drzewa (podobne zdjęcie!) wydarzył się 2 maja 1994 pod Gdańskiem. Zginęło ponad 30 osób! Prawdopodobnie więcej osób zabijanych jest przez przydrożne drzewa niż przez pijanych kierowców?! Co ważniejsze - ludzie czy przyroda? Proszę zapytać rodziny ofiar!

    Nowe obserwatorium - Dziennik Internetowy PAP (29 lipca 2003)
    O zwalczaniu przemocy w rodzinie oraz o stworzeniu we Francji obserwatorium, gromadzącego dane na ten temat z całej Unii Europejskiej, rozmawiał w Warszawie francuski minister ds. rodziny z rzecznikiem praw dziecka i przedstawicielami ministerstw gospodarki oraz edukacji.
    I słusznie, że zwrócili się Francuzi do nas, Polaków. W końcu obserwatoria zakładali u nas tacy astronomowie jak Kopernik i Heweliusz. Czekamy na inne państwa, które zechcą założyć podobne placówki, choćby obserwatorium przemytu, wyrobu amfy, pędzenia gorzały, jazdy po jej pochlaniu tudzież korupcji. Mamy fachowców i to niezupełnie na domorosłym szczeblu.

    Dwie wieże WTC - telewizja (29 lipca 2003)
    To ci przypadek. O jednakowej porze emitowano dwa amerykańskie filmy - Gotti (Polsat) oraz Czwarte piętro (TVP1). Nie oglądałem ani jednego z nich, ale rzuciłem okiem na pierwszą scenę pierwszego filmu i przypadkowo na koniec drugiego filmu. W obu pokazano słynne nieistniejące wieże WTC. Po zniszczeniu tych budowli kilkanaście razy widywałem nieistniejące już dzieła architektury - może jakiś hobbysta zbierze na płycie wszystkie fragmenty filmów fabularnych, dokumentalnych, muzycznych, opracuje i wyda?

    Lekarze-zabójcy - Dziennik Bałtycki (30 lipca 2003)
    Za nieumyślne spowodowanie śmierci człowieka można pójść do więzienia na 5 lat. Bardzo trudno jest udowodnić takie przestępstwo lekarzowi. Według danych Stowarzyszenia Pacjentów Primum Non Nocere, lekarze w naszym kraju popełniają rocznie 20 tysięcy błędów. 15 tysięcy z nich kończy się śmiercią. Tylko kilkaset spraw, czyli mniej niż dwa procent wszystkich, kończy się wyrokami przyznającymi, że lekarze popełnili jakieś błędy.
    A cóż to za koszmarne dane? Wynika z nich, że lekarze zabijają (oczywiście niechcący) ok. 40 ludzi, podczas gdy w wypadkach drogowych ginie ok. 15 osób dziennie. Przy okazji - czy nie można byłoby przyjąć za poprawną odmianę procent według cent? Jeden pro/cent, dwa pro/centy, pięć pro/centów? Podobnie pro/log.

    Wyloty? - Dziennik Internetowy PAP (31 lipca 2003)
    Żołnierze z Opola, którzy wylatują na początku sierpnia do Iraku, otrzymają pieniądze na czas. W środowym "Superexpressie" napisano, że MON zwleka z przekazaniem żołnierzom pieniędzy.
    Wylecieć można ze studiów albo (odpukać!) w powietrze po wybuchu. Żołnierze odlatują, a właściwie odlecą (jak ptaki), zwłaszcza że na lotniskach jest plan odlotów (nie wylotów) i przylotów. Wprawdzie rzeczowniki z przedrostkiem super pisujemy łącznie, ale tytuł gazety powstał wcześniej i chyba nadal pisany jest "Super Express", ale jak zmieniać, to na całego - "Superekspres"...

    Banialuki - Dziennik Internetowy PAP (31 lipca 2003)
    Działanie na niekorzyść bielskiego Teatru Lalek Banialuka i brak dbałości o mienie zarzucono dyrektorowi Banialuki. Podczas konferencji prasowej dyrektor odrzucił zarzuty.
    Ciekawe, czy banialuki mają coś wspólnego z miastem na Bałkanach? Coś ostatnio kontraktowi dyrektorzy miewają niechlubne zejścia ze sceny, ale ten może przynajmniej twierdzić, że zarzuty wobec niego to zwykłe banialuki...

    Statystyka - Dziennik Internetowy PAP (31 lipca 2003)
    W Polsce działa ponad 3500 firm z branży turystycznej, rocznie upada średnio sześć - dane Polskiej Izby Turystyki.
    Z obliczeń wynika, że za ok. 600 lat upadnie ostatnia z istniejących firm. Ale już 1 sierpnia w jednym z programów na temat kolejnego przewału w modnej branży podano, że jeszcze przed wejściem do Unii upadnie kilkaset firm. I jak tu wierzyć statystyce?

    Czwartek 1 sierpnia?! - Dziennik Internetowy PAP (1 sierpnia 2003)
    Owszem, data z wielkim historycznym piętnem... Jednak dzisiaj jest piątek. Wczoraj (31 lipca) także witali nas w czwartek... Trzy dni wcześniej redakcja powitała nas: WITAMY W WTOREK, a ładniej byłoby we wtorek...

    Dożywocie? - Dziennik Internetowy PAP (1 sierpnia 2003)
    Sześciu byłych piłkarzy Świtu zostało zdyskwalifikowanych dożywotnio w związku ze sprawą przekupstwa przed piłkarskimi meczami barażowymi.
    Rzadko wychodzą na jaw taki przewaliki. Owszem, kara powinna być zdecydowana, ale dożywotnia dyskwalifikacja to jednak przesada. Rok albo dwa oraz kara pieniężna. Może sprawa karna. Wielu znanych sportowców ma podobne czyny na sumieniu, ale nie wpadli i zdobyli sławę, szacunek, pieniądze i medale. Może kiedyś sami to oznajmią w pamiętnikach albo kolega sypnie i co, stracą co zdobyli? Nawet Lwowi nie zaaplikują takiej kary, a ma udział w większej aferze...

    Prawda o socjaliźmie - Gazeta Wyborcza (1 sierpnia 2003)
    Trwający 80 minut dokument o życiu 12 Kubańczyków w Hawanie zatytułowany "Sweet Habana" znalazł się w oficjalnej dystrybusji. Kubańczycy są zaskoczeni, że Fidel Castro pozwolił pokazać prawdę o życiu w socjaliźmie.
    Zaskoczona została także redakcja i z przejęcia napisano to zapominane u nas słowo z błędem. Gazeta o największym nakładzie mogłaby sprawić sobie program sprawdzający...

    Największy na świecie... - Dziennik Bałtycki (4 sierpnia 2003)
    Argentyńczyk Guillermo Coria i Anna Pistolesi z Izraela zostali zwycięzcami tenisowego superturnieju w Sopocie Idea Prokom Open. Tylko oni zgarnęli z kilkusetmilionowej puli prawie 130 tys. dolarów.
    Istotnie, zgarnęli tylko ową małą kupkę zielonych. Kto zatem wziął resztę z superpuli, czyli kilkaset milionów? Podawacze piłeczek?

    Po tym jak... - TVN24 (4 sierpnia 2003)
    Na ekranowym pasku - 14 osób zostało rannych, po tym jak zawalił się przebudowywany wiadukt drogowy.
    Każde wydarzenie można opisać po tym jak, ale nie jest to dobre rozwiązanie. Po tym jak Niemcy wkroczyli do Polski... albo Po tym jak samoloty wbiły się w dwie wieże... Dobrze, że zaraz zmieniono wieści.

    Jak to interpretować? - Dziennik Internetowy PAP (5 sierpnia 2003)
    Prawie 189 mln zł zysku netto osiągnął za pierwsze półrocze tego roku KGHM Polska Miedź. Nieco dalej - Zadłużenie polskich placówek służby zdrowia na koniec maja wynosiło 6,3 mld zł.
    Jeśli jakiś zakład ma wielki zysk, to znaczy, że zbyt mało płaci swym pracownikom? A może płaci zbyt małe podatki Państwu? Jeśli służba zdrowia ma długi, to nieudolnie gospodaruje, czy zbyt mało jej przelewają z zakładów osiągających duże zyski?

    Znowu tyś. - TVN24 oraz TVP3 (7 sierpnia 2003)
Na paskach u dołu ekranu - poseł złożył zabezpieczenie w wyskości 20 tyś. zł oraz rozpoczęto uwalnianie ponad 300. więźniów. A druga stacja - w-ce dyrektor zamiast wicedyrektor.

    To ci optymizm - Dziennik Internetowy PAP (9 sierpnia 2003)
    PLL LOT nie obawiają się konkurencji ze strony tanich linii Silesian Air, które uruchomią od jesieni połączenia lotnicze z Europą, od 99 zł w jedną stronę, bowiem oferty obu przewoźników są adresowane do zupełnie innych odbiorców.
    Większość obecnych pasażerów oraz niektórzy klienci kolei i autobusów (nielatający samolotami, bo są za drogie) - studenci, uczniowie, emeryci oraz pracownicy i urzędnicy wysyłani przez zakłady pracy, będzie latać tanimi liniami, ale LOT wykazuje optymizm. Jak Gomułka u schyłku 1970...

    Pamiętacie o koniu za milion dolców? - Dziennik Internetowy PAP (11 sierpnia 2003)
    772 tys. euro osiągnięto w niedzielę na 34. aukcji koni arabskich Pride of Poland w Janowie Podlaskim. Najwyższe ceny uzyskały dwie wychowanki stadniny w Michałowie, za które zapłacono po 140 tys. E, oraz jedna - 105 tys. E.
    Teraz to żadna sensacja. Czy ktoś pamięta, że kiedyś sprzedawano jednego konia za milion dolarów? A zarobki nasze wynosiły ok. 20$/mies... Zatem przeciętny polski nauczyciel musiałby pracować na takiego konika ponad 4000 lat. Teraz zarobki wzrosły 25 razy, konie potaniały 10 razy, zatem wartość naszej pracy (w przeliczeniu na owe kopytne) wzrosła 250 razy, czyli możemy kupić araba po 16 latach pracy.
    Przy okazji - w informacjach napisano także o byłym niemieckim eks-prezydencie, choć parę lat temu ustalono pisownię łączną bezłącznikową (eksmąż, pod. superżona). Niestety, Słownik języka polskiego PWN 2003 wprowadza w błąd: eks- przedrostek pisany oddzielnie z łącznikiem, łączący się zwykle z wyrazami oznaczającymi tytuł, zawód itp., znaczący: były, dawny, np. eks-wojskowy, eks-dyrektor, eks-mąż.
    Śmiesznie wygląda trzykrotne stosowanie obcego określenia ex aequo w dość gwarowej notce - Najlepszą mowę starosty weselnego wygłosił Józef Budz Kwatercarz z Murzasichla; najlepszym pytacami (drużbami weselnymi, którzy "pytają", czyli zapraszają na wesele) okazały się ex aequo ekipy Andrzeja i Mieczysława Hazy z Poronina oraz Janusza Stasika i Bartłomieja Koszarka z Bukowiny Tatrzańskiej. Ponieważ dla większości Polaków ów niepolski potworek nie jest do poprawnego przebrnięcia w piśmie, przeto należałoby zastąpić go jednakowo, na równi, równo; tu - okazały się jednakie ekipy... Krytykowany słownik nie ma tego określenia, ale ile w tym świadomego działania, a ile roztargnienia?

    Skończyć 18 lat (życia?) - Dziennik Internetowy PAP (12 sierpnia 2003)
    Krwiodawcą może zostać każdy, kto ukończył 18. rok życia oraz przeszedł stosowne badania lekarskie.
    Często widuje się wyrażenie - skończyć 21 lat życia, dla dzieci powyżej 3. roku życia. Wydaje się to pewną niezręcznością. Jeśli to możliwe, należy skracać owe formy - dla dzieci powyżej trzech lat, film dozwolony dla osób powyżej 18 lat.

    Już wielkimi? - Dziennik Internetowy PAP (14 sierpnia 2003)
    Na ponad miliard złotych oszacowane zostały straty w czterech województwach: Zachodnio-Pomorskim, Kujawsko-Pomorskim, Lubuskim i Wielkopolskim najbardziej dotkniętych klęską suszy.
    Czyżby nazwy województw pozwolono pisać od wielkich liter? Na razie słowniki są przeciw, ale warto popierać taką pisownię!

    Poniżej 50 Hz? - Dziennik Internetowy PAP (14 sierpnia 2003)
    Z powodu rekordowych upałów Francja stoi w obliczu katastrofy energetycznej. Niemal połowa francuskich elektrowni atomowych pracuje na zwolnionych obrotach.
    Czyżby zmniejszyli częstotliwość dostarczanego prądu...

    Junta - Gazeta Wyborcza (14 sierpnia 2003)
    Ostatnio media omawiają mało znane wydarzenia z lat 1976-1983 w Argentynie. Otóż unieważniono amnestię wojskowych zbrodniarzy odpowiedzialnych za zamordowanie ok. 30 tys. rodaków. Podstaw ideologicznych juncie dostarczyła antykomunistyczna doktryna bezpieczeństwa narodowego, nauczana w większości latynoskich akademii wojskowych i na uczelniach wojskowych USA. Tortury uznano za kanon walki z wywrotowcami i komunistami. Większość argentyńskich biskupów katolickich poparła pucz i juntę oraz odmawiała pomocy rodzinom ofiar ich represji.
    Czyżby Kościół kolejny raz miał zamiar przeprosić za swe błędy? Nikt specjalnie nie przepada za naszymi generałami z lat 1980-1989, ale u nas zginęło ok. 100 osób. Jeśli ktoś twierdzi, że był wówczas terror, to co było w Argentynie? Może ktoś da na mszę w intencji LWP, które jednak nie dopuściło do latynoskiego rozwiązania?

    Dzieła - telewizja (15 sierpnia 2003)
    Dzisiaj pokazano dwa wielkie dzieła kinowe - Ben Hur (1959) i Krzyżacy (1960). Co za rozmach, zwłaszcza sceny finałowe. Obie trwały ok. 9 minut i było na co popatrzeć..

    Och te kropki... - TVN24 (16 sierpnia 2003)
    Wieści u dołu ekranu - na SARS w Chinach zmarło 349. pacjentów. Kilka dni temu - do Liberii dotarło 200. marines. A nie można 200 marinesów? Ponieważ NIK zainteresuje się niebawem stanem naszego języka, przeto takie perełki będą tamże także wysyłane. A następnego dnia - wg. (z kropką!)...

    Wymiękająca redakcja - Newsweek (17 sierpnia 2003)
    Wiceszef sanepidu macha przed nosem dziennikarce grubym raportem. Inspektorzy w całej Polsce pracowali nad nim przez rok. Z tego raportu wynika, których szpitali powinniśmy unikać. Ustawa o dostępie do informacji publicznej nakazuje udostępniać wyniki kontroli w takim zakresie, w jakim jest to szczególnie ważne dla interesu publicznego. Praktyka jest jednak inna - instytucje kontrolne boją się, że podanie nazwy niesolidnej firmy narazi je na procesy.
    Brawo dla dziennikarzy tego znakomitego tygodnika. W artykule Tajemnice kontrolerów walczą o ujawnienie danych i może kiedyś coś w tej sprawie wywalczą.  Kilka stron wcześniej bogato ilustrowany artykuł Amatorzy bez skrupułów. Czytamy - Młode pokolenie polskich bandytów walczy o wpływy po rozbiciu mafii pruszkowskiej i wołomińskiej. Nowicjusze są wprawdzie nieudolni, ale bardziej bezwzględni niż ich poprzednicy. Opisano szereg kryminalnych wydarzeń, wymieniając szerokim strumieniem nazwiska złoczyńców. Nareszcie odważne medium sypie przestępczymi danymi. No tak, skoro sanepidowi wyrzucają skrywanie prawdy i nieujawnianie nazw własnych, to nie mogą czynić tego samego... Ale cóż to? Pod artykułem uwaga - Nazwiska niektórych bohaterów zostały zmienione. Czyli co? Zażartowano sobie z nas? Czytelnik chwalący tygodnik za krytykę, otwartość, a zwłaszcza za odwagę w dochodzeniu prawdy i szydzenie z inspektorów, że boją się procesów, zauważa wymiękanie bojowego tygodnika - zmieniają niektóre nazwiska? To co jest warta taka informacja? Jak mam odróżnić nazwisko prawdziwe od zmienionego? Powie ktoś - a po co komukolwiek znać prawdziwe nazwiska? Otóż, jeśli pisze się rzetelny artykuł (niemal raport), to podaje się wszystkie nazwiska, a jeśli się boimy, to piszemy same pseudonimy lub inicjały. Albo zaznaczamy wymyślone dane. A tak jest to nabijanie klienta w butelkę. Takie podejście jest śmieszne - redakcja boi się podawać niektóre dane, bo grozi to procesami... Ale chociaż dla przyzwoitości i niepoznaki, niech te dwa artykuły wydrukuje w różnych wydaniach, choćby kolejnych. Komiczne jest zarzucanie komuś tchórzostwa, kiedy nie grzeszymy śmiałością... Przy okazji - wiemy, że słowo bohater nie musi mieć dodatniego wydźwięku, ale nadużywanie wyrazów mających pozytywne znaczenie w opowieściach całkowicie negatywnych, jest mimowolną aprobatą negatywnych zachowań. Oceńmy: Hitler i Stalin - bohaterowie wielu powieści o czasach ludobójstwa.

    Prasa pomaga oszustom - Dziennik Bałtycki (19 sierpnia 2003)
    Redakcja zachęca do wnikania w szczegóły - Jeżeli treść oferty zawartej w liście dotyczy...
* super wygranej
* unikalnej możliwości zarobienia dużych pieniędzy
* interesu, który na pewno wypali
* spełnienia marzeń dzięki pomocy znanego jasnowidza lub wróżki
* kremów, specyfików odchudzających, które natychmiast, bezboleśnie i skutecznie zmienią Twój wygląd i samopoczucie
- to prawdopodobnie otrzymałeś list od oszusta.
    Prasa emituje anonse z zastrzeżeniem, że za nie nie odpowiada. Bliższe jej są dochody z nieuczciwych reklam, niż dobro czytelników. Przecież każdy średnio rozgarnięty redaktor wyłowi większość trefnych ogłoszeń. Czy znany jest przypadek pracownika z branży prasowej (redaktor, dziennikarz, korektor), który zgłosił przełożonemu, iż jakiś anons jest prawdopodobnie złodziejskim chwytem? A przełożony sam ani razu nie znalazł czegoś takiego? A gdyby tak prasa i policja wespół przeprowadzały akcje typu prowokacja - korzystają z oferty, załatwiają procedurę "interesu" nagrywając wszystko i komunikując się na bieżąco z prawnikami. Ile oszustw byłoby ukręconych w zarodku? Jak nasze państwo ładniej by wyglądało i byłoby uznane przez obywateli za przyjaźniejsze?
    PS  Piszemy superwygrana.

    Kto ma rację? - Dziennik Internetowy PAP (20 sierpnia 2003)
    Dyrektor łódzkiego szpitala zapewnił, że nie ma i nie było żadnego zagrożenia zdrowia i życia pacjentów dializowanych w tym szpitalu. W ubiegłym tygodniu policja zatrzymała ordynatora oddziału dializ szpitala, któremu zarzucono narażenie pacjentów na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo uszczerbku na zdrowiu. Według policji, ordynator ułatwiał swojej znajomej wygrywanie przetargów na dostarczanie środków do produkcji płynu do dializ. Dostarczano środki chemiczne czwartej klasy czystości, które następnie przepakowywano i sprzedawano jako środki medyczne pierwszej klasy służące do produkcji płynu podawanego pacjentom.
    Albo dyrektor ma rację (brak zagrożenia) albo policja (narażanie). Możliwe jeszcze jest jedno wyjście - stosowanie środków w klasie czwartej nie zagraża Polakom, ponieważ naród ten tyle przeszedł i jest już tak zahartowany, że nic mu nie zaszkodzi...

    10 lat Atelier - Dziennik Bałtycki (21 sierpnia 2003)
    Taki tytuł notatki, a dalej - Jutro w sopockim teatrze Atelier z okazji dziesięciolecia jego istnienia, popołudnie wspomnień.
    Może już pora, aby przyswajane do polszczyzny słowo atelier wymawiać po polsku i odmieniać? Zatem - bez atelieru, 2 ateliery, 5 atelierów, wszak rocznica urodzin Moliera. Podobnie byłoby - 20 lat Fizyliera, 30 lat Bungalowu (czytane czysto po polsku), gdyby były teatry o tych nazwach (ładniej byłoby także ująć nazwy w cudzysłowy albo wykursywić). Ale za to sympatyczne zakończenie informacji - Wstęp rzecz jasna wolny, acz nieprzymuszony.

    Media kłamią niechcący - Dziennik Bałtycki (21 sierpnia 2003)
    Ekstremalne upały sprawiły, że we Francji w pierwszych trzech tygodniach zanotowano o 10,4 tys. zgonów więcej w porównaniu z analogicznym okresem w poprzednich latach.
    Francuzi postawili uczciwie sprawę. W innych krajach panowały równie upalne warunki a media podawały dwucyfrowe liczby ofiar i zakończyły "licytacje". Nasza telewizja omawiając francuski przypadek przekazywała szacunki od kilkunastu ofiar, poprzez kilkaset, trzy tysiące do obecnej wielkości, zaś w tym samym czasie informowano przez trzy kolejne dni, że we Włoszech zmarło z tych samych powodów 30 osób. Jest to po prostu nieprawdopodobne! Miliony widzów patrzą na te dane i wierzą jak dzieci... A to jest nieprawda! Wystarczy (wzorem Francuzów) sprawdzić wszystkie akty zgonu i porównać z poprzednimi latami. I to wyjdzie, z czasem... Jak zupełnie młodzi Amerykanie, którzy nadspodziewanie dobrze obrodzą trzy kwartały po ostatniej energetycznej awarii. Media kłamią, choć niechcący. Irytuje liczebnik 10,4 tys. Można przecież 10 400 albo ponad 10 tys. (skoro poprzedniego dnia mówiono o pięciu tysiącach, to dzisiejsza dokładność jest iluzoryczna).

    Noworodki w kapuście - Dziennik Bałtycki (21 sierpnia 2003)
    Pod takim tytułem gazeta wieści kolejne koszmary z życia wśród łąk i pół. Na polecenie babci dziewczynki wyniosły beczkę na pobliskie ściernisko i wysypały zawartość - szczątki pięciorga noworodków. Od młodych lat wyjaśniamy milusińskim, że znaleziono je w kapuście. Nowy a makabryczny wymiar żartobliwego objaśniania początku żywota. Odpukać - nic o bocianach! Tuż poniżej równie lakoniczna notka o okropnym nocnym wypadku w centrum Kielc - w samochodzie zginęli rodzice z dwójką chłopców, młodsza siostrzyczka została ciężko ranna. Anioły stróże zawiodły.

    Utajniony proces - Dziennik Bałtycki (21 sierpnia 2003)
    W starachowickim sądzie przy drzwiach zamkniętych dla mediów i publiczności rozpoczął się proces b. starosty  i b. wiceprzewodniczącego Rady Powiatu. Raczej rady powiatu, takoż kasa chorych (jeśli bez uściślenia). Oskarżono ich o wyłudzenie odszkodowania i łapówkarstwo. Nie wiadomo, dlaczego podano jedynie inicjały owych przedstawicieli naszego ludu. Mniej szczęścia miał b. prezydent USA, J. Clinton, którego nasze media pokazywały tak z wizerunku, jak i z danych. I było to publiczne roztrząsanie anatomicznych szczegółów, przy których starachowickie detale to michałki, choć również idzie o członki (ale znanej partii). Ta sama gazeta już nie przestrzega ustalonego obyczaju i wymienia z nazwiska i dwojga imion pewną Brytyjkę (osiemnastkę), którą aresztowano w Grecji za pokazanie pełnomlecznego popiersia. Dostała 8 miesięcy z możliwością zamiany na 2500 europów. Na nic tłumaczenie owej Miss Tyłek 2003, że top(a), czyli górę, zagubiła... Jednocześnie głośno jest w mediach o pewnym ubogim a młodym naszym obywatelu, który siedzi drugi miesiąc w areszcie za wklejenie swego zdjęcia w legitymację brata w celu oczywistego naciągnięcia ledwo dyszących (choć już bez parowozów) PKP na tle znanego filmowego polskiego producenta o niezbyt polskich, choć słowiańskich, danych osobowych, w szczególności o imieniu (z grzywą) nieprawidłowo odmienianym w celowniku przez znakomitą medialną większość (choć aż prosi się o zgodne odmienianie Lwowi z jego nazwiskiem, podobnie jak Zbigniewowi), wziętego na celownik i muszkę przez naszą rączą Temidę, który nie spędził ni dnia w kozie (skoro już o zwierzętach), mimo że pazurem chciał zahaczyć kilkanaście milionów amerykańskich baniek.

    Nowoczesne rakiety - Dziennik Bałtycki (21 sierpnia 2003)
    Czy Su-22 został zestrzelony w wyniku prowadzenia ognia? - nie wiadomo. W tym czasie nad obszarem ćwiczeń panowały bardzo złe warunki atmosferyczne - wiał silny wiatr, chmury były bardzo nisko nad morzem. Wystrzeliwane do ruchomych celów rakiety namierzały je, jednak nie trafiały z powodu odbić sygnału od chmur. Ostrzeliwanie celów prowadziła także artyleria. Mogło więc dojść do przypadkowego zestrzelenia samolotu.
     I tak dobrze, że zestrzelono swojaka z branży (przeżył, bo miał spadochron i wpadł do ciepłej wody), wszak kilkanaście miesięcy temu ukraińska rakieta zestrzeliła samolot pasażerski (wszyscy zginęli), zaś zimą nasz skoczek spadachronowy wpadł nieplanowo do wody i zamarzł. Ile kosztują rakiety, których sterujące sygnały odbijają się od chmur? Czy nie szkoda ich, skoro wiadomo, że nie trafią, bo chmura na drodze (a może to tajemnica wojskowa?)? Ile są zatem warte nasze wojska rakietowe podczas kiepskiej pogody?

    Nie ustalono ofiar - TVN24 (24 sierpnia 2003)
    Od rana do późnego wieczora, u dołu ekranu przewijano informację, że na trasie Monachium-Berlin, w drodze do Kilonii, w wypadku autokaru zginęło 5 osób. Nic szczególnego - wypadek, jakich wiele. Ale dlaczego dodano - dotychczas nie ustalono tożsamości ofiar? A jakie ma to znaczenie dla widza w Polsce? Oczywiście, nas Polaków najbardziej obchodzi, czy jechali tam nasi rodacy, ale w ostatnich latach zginęło w autobusach kilkaset osób i nie przypominam sobie tego typu informacji. Na tym samym pasku napisano, że we francuskim autobusie zginęły 2 osoby, zaś w tureckim - 19 osób i nie dodano tej uwagi. Czy to znaczy, że Niemcy przez cały dzień nie zidentyfikowali ofiar (nie miały dowodów tożsamości?), zaś sprawniejsi Turcy czterokrotnie większą liczbę nazwisk pechowców zdołali ustalić?

    Być kasjerem! - Dziennik Bałtycki (27 sierpnia 2003)
    Była kasjerka magistratu oskarżona jest o zdefraudowanie ponad 100 tys. zł. Grozi jej do 5 lat więzienia. Wyjaśniła, że początkowo brała z kasy niewielkie sumy. Gdy zorientowała się, że brakuje 30 tys. zł, zaczęła grać w multilotka. Liczyła, że wygra dużą sumę i zwróci pieniądze. Po wyjściu z sądu oskarżona poszła na dworzec. Nim wsiadła do pociągu, wypełniła kupon w dworcowej kolekturze.
    Policjantowi za przyjęcie w umundurowaną łapę 10 zł grozi 10 lat. Kasjer to najlepszy zawód ze średniej półki.Większe pieniądze mogą kombinować jedynie prezesi, politycy, ministrowie. To jest robota - idąc do roboty myślisz "ile dzisiaj wybiorę ludowego szmalu". Ci powyżej kasjera jadąc służbowym wozem zastanawiają się - "ile zarobię na kolejnej przewałowej umowie z fikcyjnym albo skorumpowanym kontrahentem, wszak ludek za wszystko zapłaci". Niejako przy okazji (nie mają zbyt dużo czasu) podejmują decyzje o planowej produkcji firmy, która upada pod złodziejskim zarządem.
    Dlaczego w totka nie wygrywają ci, którzy nakradli i istotnie oni powinni wygrać, aby zwrócić obdartym współobywatelom? Dlaczego szef księgowej nie kupił personelowi genialnych opracowań (reklamowanych przez prasę!) zapewniających wysokie wygrane? Dlaczego owa pani spaceruje sobie po peronach i hazarduje, zaś ucznia trzymali dwa miechy, bo uszczuplił PKP tysiąckrotnie mniejszą kwotą?

    Mają nas w nosie - Dziennik Internetowy PAP (27 sierpnia 2003)
    Przetarg na samoloty, którymi podróżować mają najważniejsze osoby w państwie, został unieważniony - dwie z trzech zaproszonych do przetargu firm nie złożyły oferty.
    Olali nas? Polaków?! A może tylko naszych wodzów?

    Szkot poza listą? - Dziennik Internetowy PAP (28 sierpnia 2003)
   Obraz, którego autorstwo przypisywane jest Leonardowi da Vinci, został skradziony ze szkockiego zamku. Obraz "Madonna with the Yarnwinder" (Madonna z wrzecionem) został skradziony z zamku w Szkocji - siedziby jednego z najbogatszych brytyjskich arystokratów - księcia Buccleuch.
    Zbędne powtórzenia - obraz, został skradziony, szkocki zamek. Dlaczego angielski tytuł dzieła w cudzysłowie i wrzeciono od wielkiej (wiem, taka maniera...), a po polsku inaczej. Podobno obraz jest wyjątkowo drogi - może uwaga o bogactwie straciła na aktualności, gdyż książę spadł (z obrazem) z piątego miejsca listy na pięćsetne?

    Słowacy przodem - Dziennik Internetowy PAP (29 sierpnia 2003)
    Słowacja wprowadziła nowy sposób walki z korupcją - urzędnicy muszą w specjalnym zeszycie zapisywać każde swoje spotkanie, które ma związek z pracą. Również gdy odbywa się poza miejscem pracy i w czasie wolnym. Nowe przepisy chwali natomiast słowacka Transparency International, która oczekuje, że dzienniki spotkań będą dostępne za pośrednictwem Internetu dla wszystkich zainteresowanych.
    Ponieważ Słowacy chyba wyprzedzają nas w pomysłach, należy zastanowić się nad zainstalowaniem kamer (z zegarem) nad stołem obrad. Na drzwiach urzędnika oraz przy klapie garnituru zawiesić plakiety - Nie biorę! Urzędnik nie ma prawa uczestniczyć w imprezach towarzyskich z udziałem biznesmenów. Jeśli jednak dojdzie do rozmowy przy modnym grylu, w teatrze, w sanatorium, na wczasach, to urzędnik zapisuje to zdarzenie w kajecie i możliwie niezwłocznie zdaje raport przełożonemu. Ale co zrobić, kiedy decydent ma do wyboru kilku dostawców autobusów miejskich, na zaproszenie zwiedza (z całą swą rodziną) wczasowiska wszystkich producentów, kontrakt zawiera z jednym i... zmienia trzyletni samochód na nowy?

    Na powrót wiele mln - Głos Wybrzeża (29 sierpnia 2003)
    Stocznia Gdynia powoli wychodzi z zapaści. Jasną tego oznaką jest fakt, że statki budowane są tu na powrót na trzy zmiany. Tymczasem prokuratura próbuje wyjaśnić, w jaki sposób "wypłynęło" ze stoczni (za poprzedniego zarządu) wiele mln zł.
    Owszem, słowniki podają - wziąć się na powrót do czytania, ale nie jest to prasowy zwrot... Tymczasem? - trudno zauważyć związek pomiędzy owym powrotem a wypływem. Można przekazać kilka rysunków, ale nie kilka rys.; również nie wiele mln zł (także nie przejechałem sporo km). Nazwa stoczni raczej w cudzysłowie albo odmienną czcionką...

    Kropkowe błędy czołowej telestacji - TVN24 (30 sierpnia 2003)
    Od rana pasek u dołu ekranu serwuje dziwne kropkowane językowe informacje - Aresztowano 3. mężczyzn podejrzanych o terroryzm, podobnie podczas czyszczenia studni zginęło 3. mężczyzn, w pokazach lotniczych wzięło udział 150 samolotów z 15. państw, w wypadku zginęły co najmniej 2. osoby. Podano również, że zatonął holowany rosyjski okręt podwodny - reaktor został wyłączony, a po południu dodano - Zginęło 9. marynarzy. Jeden przeżył. Choć dobre i to - mogłoby być przecież 1. przeżył...
    Skoro redakcja od kilku miesięcy ma kłopoty z cyfrowymi liczebnikami, przeto proponuję liczby do 20 pisać słownie - zginęło trzech mężczyzn, co najmniej dwie osoby, dziewięciu marynarzy, z piętnastu państw. Trochę więcej roboty, ale żaden łowca byków nie będzie smęcić i nie będzie roznosić po mediach takich ciekawostek... Jeśli miliony widzów oglądają owe błędy, to świadomie lub podświadomie mogą przyswajać niewłaściwy sposób pisania liczebników, zatem wszelka nauka pobierana latami w szkołach jest niweczona!
    Z tekstu można byłoby wywnioskować, że reaktor został wyłączony tuż przed wypłynięciem na miejsce złomowania, a skądinąd wiemy, że uczyniono to kilkanaście lat temu, choć pewien specjalista twierdził, że jest on jeszcze gorący (?)... Okręt atomowy? - jak żaglowiec po utracie masztów...
    Ponieważ NIK zapowiada wrześniową kontrolę przestrzegania słynnej ustawy o naszym języku, mam nadzieję, że nie pogardzi doniesieniami o błędach popełnianych (tuż przed akcją) przez czołową telestację.
    PS Słownik języka polskiego PWN: błąd - niezgodność z obowiązującymi regułami pisania, liczenia, wymowy itp.; odstępstwo od normy; pomyłka).

    Pomoc dla antypody - Dziennik Internetowy PAP (30 sierpnia 2003)
    Dopiero przed sądem w Melbourne 24-letni Australijczyk zgodził się zapłacić zaległe mandaty drogowe na łączną sumę 45 tys. dolarów. Gdyby tego nie uczynił, groziła mu kara do 848 dni więzienia.
    Szkoda, że nie ma wyroku wiązanego - siedzimy za niego otrzymując ów szamal. On ponosi karę a klawisze mają co robić. My ponad dwa lata mamy wikt i opierunek w sympatycznym więzieniu z widokiem na dziwaczne skaczące ssaki i szlifujemy język tudzież coś na tokarce (czy oni tam mają jakieś fabryki?). I nie prosimy o zwolnienie za dobre zachowanie po 424 dniach!
    PS  antypoda -  mieszkaniec drugiej półkuli; antypodzi a. antypody.

    Szkalowanie złego imienia - Dziennik Internetowy PAP (30 sierpnia 2003)
    Minister edukacji złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez kanclerza wyższej szkoły w Krakowie, który w  programie "Sprawa dla reportera" oznajmił, że w MENiS żadna szkoła prywatna nie otrzyma pozytywnej opinii, jeżeli wcześniej nie da łapówki urzędnikom. Minister uznał, że wypowiedź ta szkaluje dobre imię pracowników resortu i powagę urzędu.
    Może kanclerz chciał oszkalować wyłącznie złe imię pracowników tego resortu i wątpliwą część powagi, a dobrego imienia i nobliwej części powagi nie chciał tykać? I zapewne to wykaże proces...

    Ostatni lot - Dziennik Internetowy PAP (30 sierpnia 2003)
    Prokuratura w Warszawie skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko byłej prezes zarządu Strefy Ekonomiczenej Lotnisko Okęcie oraz dwóm byłym dyrektorom naczelnym Państwowego Przedsiębiorstwa Porty Lotnicze.
    Protegowani znakomici fachowcy z tej branży mają lepiej niż inni dyrektorzy - dalej wylecieć im nie ujma, a taki szef ze stoczni to może się jedynie niżej stoczyć, zaś szef kopalni - głębiej wkopać...

    Po premii za grzechy młodości - Dziennik Bałtycki (30 sierpnia 2003)
    15-latek z Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego w Malborku przebywający na przepustce jest podejrzany o zamordowanie 77-letniej mieszkanki Pasłęka. Chłopak wyjaśnił, że chciał tylko okraść kobietę. Wcześniej był notowany przez policję, głównie w związku z włamaniami i kradzieżami.
    - W ośrodku nie stwarzał problemów wychowawczych, nie był agresywny - mówi psycholog ośrodka.
    Przestępstwa popełniane podczas przepustek to poważny moralny problem, także dla podpisujących przepustki. Może wprowadzić system łączący przepustkową przestępczość z premiowaniem pracowników ośrodków? Jeśli podopieczni wrócą bez przygód - premia miesięczna 100 zł. Jeśli kogoś zabiją - potrącamy 75 zł. Za gwałt - 50 zł. Za pobicie bez zejścia - 25 zł, za kradzież 10 zł. Kwoty ujemne przechodzą na następny miesiąc. Jeśli debet przekroczy aktualne miesięczne uposażenie, to dyrekcja dziękuje podwładnemu i rozwiązuje umowę o pracę za porozumieniem stron wydając znakomitą opinię.
    Doświadczenia na świecie pokazują, że silne powiązanie wynagrodzeń opiekunów z ich osiągnięciami dydaktycznymi mają znakomity wpływ na kontakty z zabłąkanymi milusińskimi oraz przywiązują pracowników do firmy, jak słynne już kasy zapomogowo-pożyczkowe...

    Z bazuką na złodziejaszka - Dziennik Bałtycki (30 sierpnia 2003)
    Dwóch kartuskich policjantów po bójce w mieszkaniu rodziny Sz. z licznymi obrażeniami trafiło do szpitala. Funkcjonariusze przyszli, aby zatrzymać podejrzanego o kradzież butli gazowej. Doszło do bójki - za chłopakiem ujęli się rodzice, dwie siostry i sąsiad. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że jeden z funkcjonariuszy doznał urazu kręgosłupa i wstrząśnienia mózgu, drugi urazu głowy i klatki piersiowej.
    Może po drobnych złodziejaszków należy wysyłać oddział uzbrojony w bazuki albo inne pancerfausty - ostrzelać domostwo i wyzbierać chuliganerię... Taniej wyjdzie niż leczenie policjantów (kto za to płaci?).

    Łatwowierność - Dziennik Bałtycki (30 sierpnia 2003)
    Od przyszłego roku wzrośnie akcyza na paliwa silnikowe i olej opałowy. Wyniesie 2,10 zł/litr (obecnie benzyna - 1,67 zł/l, olej napędowy - 1,13 zł/l, olej opałowy - 0,20 zł/l). Celem jest chęć uniknięcia przypadków mieszania różnych rodzajów paliwa. Resort rozważa także obniżkę akcyzy na piwo i wino.
    Geniusze! Wprowadzając tak różne akcyzy na paliwa rząd doskonale wiedział, że za granicą ludziska kombinują i zdawał sobie sprawę, że kto jak kto, ale rodacy całkowicie wykorzystają taką spadającą mannę z nieba. Nie jest to pierwsze rządowe przyznanie się do błędu - akcyzę za alkohol obniżono, bo wzrósł przemyt i spadła legalna sprzedaż tych napojów. Kolejno rezygnowano z ulg podatkowych (darowizny, część pomocy naukowych, teraz remonty i niemal wszystkie ulgi) także z powodu nieuczciwych machinacji. Czyżby rząd przyleciał z Marsa jeszcze przed zminimalizowaniem odległości tegoż od Ziemi? Niewiedza (stawianie na uczciwość obywateli) kosztuje fiskusa majątek. Urodzili się w naszym kraju i powinni wiedzieć, że tam gdzie Niemiec czy Holender może zakombinuje, to Polak zrobi to niechybnie. A sami, nim zostali ministrami, to nigdy nie przywieźli z NRD tapet, dziecięcych ciuszków i czekolad, nie tylko dla siebie, ale jako tzw. prezenty? Nie wiedzą, że każdy przepis jest do obejścia? Im mniej przepisów, tym mniej kombinacji...
    Podobno mamy największy wskaźnik rencistów. I sporo ogłoszeń typu rencista weźmie każdą robotę. A lekarzy orzeczników i egzaminatorów na prawo jazdy niby nic nie łączy...
    PS Jakbym wykrakał: 1 września, w programie "Uwaga" zasygnalizowano wierzchołek góry - kilkaset osób otrzymało renty z powodu głuchoty. Lekarze i rentierzy/renciści byli głusi, ale na głosy swego sumienia.

    Sztandary do wymiany - Dziennik Internetowy PAP (1 września 2003)
    Z nazw przedszkoli specjalnych i szkół specjalnych znikną określenia "specjalne". Nie będzie można także umieszczać w nazwach szkół określeń zawierających rodzaj niepełnosprawności uczniów, takich jak "dla słabowidzących".
    Zatem uznajemy, że placówki są specjalne, ale nie możemy pisać "specjalne". Może Chiny ze swej nazwy wykreślą "Republika Ludowa" a każdy będzie wiedział, że i tak są ludowe... Kiedyś mieliśmy eksport wewnętrzny i pożyczki bezzwrotne. Każda epoka ma swoje dziwolągi...
    Zniknięcie z nazw placówek określenia "specjalne" oznacza konieczność usunięcia go także z tablic na budynkach, pieczęci, świadectw, legitymacji szkolnych, a także sztandarów.
    Także ze sztandarów? Przecież to historyczna pamiątka. Może stare świadectwa i zdjęcia przedrapać albo zagwaszować... Może z niemieckich znaczków, czołgów i hełmów wyeliminować swastyki? Czy po zmianach ortograficznych zmieniano imię Marja na Maria na nagrobkach, starodrukach, sztandarach?
    Idea słuszna, ale w pewnych szczegółach - jak zwykle - groteskowa...

    Sprawiedliwość dla oszustów - Dziennik Internetowy PAP (2 września 2003)
    Były prezydent Opola i późniejszy wojewoda, który został aresztowany pod zarzutem korupcji i nadużycia władzy, został zwolniony z aresztu śledczego po wpłaceniu 150 tys. zł kaucji. Prokuratura bada działalność byłego zarządu miasta pod kątem nieprawidłowości przy gospodarowaniu mieniem komunalnym, przy sprzedaży gruntów należących do miasta i nadużyć w miejskiej spółce "Dobre Domy". Na osiedlu, które spółka budowała, wciąż część rodzin nie ma mieszkań mimo wpłacenia wymaganych pieniędzy.
    Ileż to podawano przykładów - wyrzucenie na bruk za niepłącenie czynszu albo nieprzekazanie mieszkań mimo dokonania wpłat... Za swoje lub cudze winy, ludzie żegnali się z siedliskami. A tu kombinator, osoba publiczna o danych chronionych wspaniałą ustawą (czy jest wspaniałe ustawodawstwo dla zwykłych, pracowitych i życiowo nieporadnych ludzików?), wpłaca kaucję, którą praktycznie wyłudził od rodzin oczekujących na mieszkania i idzie sobie do swego gniazdka pospać. Do pracy to pewnie już nie ma po co chodzić, ale też nie ma takiej ekonomicznej potrzeby... A jeśli przebrnie przez ślepą Temidę, to kumple załatwią tak ciekawą i intratną posadę, że nadal ów cwaniak dla kraju nic nie zrobi - przeciwnie, można przyjąć, że pomnoży jedynie swój kapitał... I takich malwersantów jutro będzie o kilku więcej niż dzisiaj. Pod kątem to ten gość powinien leżeć na pryczy, zaś niby jego kąt mieszkalny powinien być zabezpieczony na konto odszkodowań. Zwykłego obywatela polska sprawiedliwość wywala z mieszkania, ale dla wybrańców mamy humanitarne rozwiązania. Ostre prawo jest dla zwykłych jeleni. Dla gatunków chronionych prawo ochronne.

    Śmiertelna pogoń - Dziennik Internetowy PAP (2 września 2003)
    Dwie osoby zginęły, gdy uciekający przed policją samochód osobowy uderzył w stojący na poboczu samochód dostawczy.
    To jest problem! Policjanci ścigają kierowcę, bo przejechał na żółtym świetle, ukradł samochód albo zabił człowieka. Może błaha, może bardzo poważna sprawa. Jednak podczas pościgu zostaje zabita osoba niezwiązana ze sprawą. A to już jest tragiczne wydarzenie, które musi być rozpatrzone przez nasze prawodawstwo, także w aspekcie moralnym i odpowiednich odszkodowań. Jak to rozwiązano w USA (często pokazywane są dokumentalne filmy, kiedy dochodzi do takich wypadków)? Co będzie, jeśli ścigający policjant zabije swego kolegę z wozu patrolowego, kobietę z dzieckiem w wózku na przejściu dla pieszych oraz wszystkich pasażerów uciekającej bryki, bo wjechała w kałużę ochlapując przechodniów i nie zatrzymała się na znak policjanta?

    Spada cena nagranych dysków - Dziennik Internetowy PAP (5 września 2003)
    Jedna z największych światowych wytwórni płytowych ogłosiła, że zamierza obniżyć cenę swoich płyt CD nawet o 30%, dotyczy to jednak tylko rynku w USA. Obniżka ma pomóc w ożywienie rynku muzycznego, przeżywającego w ostatnich latach zastój.
    Potwierdza to przekonanie ludu niezbyt biegłego w ekonomii, że ceny nagranych płyt są brane z sufitu. Największym wyczynem cywilizacji w tej branży jest wytworzenie cudu techniki, czyli owego krążka. Obecnie jego cena wynosi ok. 1 zł.   Reszta (20-50 zł) to koszty opakowania, reklamy, dystrybucji, podatki i (oczywiście) wynagrodzenie dla twórców i zysk dla pośredników. I co? Godzą się na zmniejszenie zdzierczego zysku? Może także przekonali twórców, aby ograniczyli swe często horrendalne tantiemy... Gdyby nie geniusz wynalazców (wyceniony na tę złotówkę), to sławni twórcy produkowaliby się na poziomie klasycznych czarnych płyt. A gdyby geniusz ten był nieco większy i nie można byłoby wykonywać w tani sposób pirackich kopii, to zdzierstwo na klientach sięgałoby zenitu i obniżek by nie planowano...

    34 bańki na twarz - Dziennik Internetowy PAP (10 września 2003)
    Dolnośląska policja zatrzymała dwóch mężczyzn, którzy na podstawie sfałszowanych dokumentów wyłudzili 68 mln zł z wrocławskiego Urzędu Skarbowego. Przestępstwo rok temu zaplanował 27-latek z wykształceniem zawodowym. Jego 30-letni wspólnik ma wykształcenie wyższe.
    Za taki szmal (bez podatku!) warto posiedzieć w pudle góra 10 lat. Po 5 latach wystąpią o zwolnienie za wzorowe zachowanie. My, podatnicy, pokryjemy niedobory powstałe w skarbówce. Krótko pisząc - kochani rodacy, możecie nam skoczyć na pukle! Jeszcze należy ustalić, czy błąd popełnił niedoświadczony referent, czy pomógł im szczwany lis...

    On inaczej nie może - Dziennik Internetowy PAP (12 września 2003)
    Włoski premier Silvio Berlusconi rozpętał nową polemikę w swym kraju, oświadczając, że "Mussolini nikogo nie zabił".
    Ten gość inaczej nie potrafi - co kilkadziesiąt dni lansuje kłopotliwe twierdzenia. Pewnie prawdziwe, ale kontrowersyjne, zwłaszcza jak na premiera. W ten sposób można bronić tezy, że Hitler i Stalin także nikogo nie zabili, zaś gdyby Jezus nie narodził się ok. 2000 lat temu, to nie zginęłyby setki milionów ludzi. Czy zaryzykuje to niepodal Watykanu?

    Zgrzyty na pasku - TVN24 (14 września 2003)
    Na pasku z wieściami - Górnik został porażony prądem o mocy 6 tys. wolt. Krótko, ale z błędami - jednak o napięciu 6 tys. woltów (a cóż to za napięcie?). O podróży Ojca Świętego na Słowację - jest ostatnią zaplanowaną pielgrzymką Papieża. Zapomniano dodać w tym roku i mamy poważny nietakt...

    Ofiara słusznej sprawy - Dziennik Internetowy PAP (15 września 2003)
    Radiowóz ścigający w Warszawie pijanego kierowcę zderzył się w nocy z soboty na niedzielę z fiatem palio. W wyniku wypadku w szpitalu zmarła kobieta kierująca tym samochodem, ranny jest też pasażer auta oraz policjanci z radiowozu.
    No i stało się to, o czym pisałem 2 września - policjanci niechcący zabili człowieka znajdującego się na trasie pościgu za zmotoryzowanym pijakiem. Oglądając pościgi w USA i czytając o takich (coraz częstszych) pogoniach u nas można zauważyć poważny problem - policjanci jeżdżąc swymi pojazdami albo strzelając do uciekinierów zabijają osoby niezamieszane w incydent. Należy zmodyfikować prawo i zabronić zachowania godzącego w zdrowie lub życie osób trzecich. Jeśli trzeźwy funkcjonariusz nie potrafi złapać pijaka to niech sobie daruje gonitwę. W dobie dzisiejszej techniki nie należy prowokować zbiegów do urządzania pościgów na publicznych traktach. Należy przekazywać informację do centrum dyspozycyjnego i obserwować spokojnie trasę ucieczki. Niegonieni nie uciekają. Uciekającemu kierowcy nic się nie stało. Ile dostanie? Tylko za jazdę po pijanemu. Takich jest w Polsce ponad sto tysięcy rocznie. I dodatkowo za ucieczkę. Za śmierć człowieka na drodze ów kierowca nie będzie odpowiadał, bo nie ma podstaw - wszak uciekający porywacz pociągu nie może odpowiadać za wysadzenie tegoż wraz z pasażerami i mostem, bo ktoś wybrał taką metodę zatrzymania albo popełnił fatalny błąd. Policja rodzinie zabitej wyraziła szczere ubolewanie. Ofiarze życia nie wrócą. I co dalej?

    Baki czekają - Dziennik Internetowy PAP (16 września 2003)
    Cztery najpopularniejsze na polskim rynku oleje rzepakowe przebadała na zlecenie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów niemiecka Fundacja Warentest. Olej rzepakowy Kujawski otrzymał ocenę dobrą, a Kuchcik - wystarczającą. Dwa inne oleje - Bartek i Olvit - określono jako wadliwe.
    Co byśmy zrobili bez zagranicznych laboratoriów - latami kupowaliśmy rozmaite oleje i nic nie wiedzieliśmy o ich jakości. A teraz olej i wszystko jasne - dzięki obcym badaniom pewne firmy będą miały większe powodzenie a inne może upadną. Lepsze zakłady mogą obniżyć loty, bo następne badania będą za kilka lat, zaś te gorsze nawet gdyby nie wiadomo jak się starały, to już są przegrane... Może to i dobrze, ale dlaczego sami nie zbadaliśmy produktów? Znowu technologiczna przepaść polsko-niemiecka? Te gorsze oleje mają choć szanse na wlew do baków, chyba że palmowe je wyślizgają...
    PS  Co to wadliwe oleje? Wadliwy silnik, ale olej? Wadliwy, bo szkodliwy - zanieczyszczony, niesmaczny, zjełczały, genetycznie lub chemicznie zmieniony? Przez lata produkowany zgodnie z naszymi normami a teraz wadliwy? Czy ktoś odpowiada za ten skandal?

    A gdzie wstyd? - Dziennik Internetowy PAP (16 września 2003)
    Amerykańska komisja papierów wartościowych i giełd może ograniczyć uprawienia regulatorskie nowojorskiej giełdy w reakcji na informacje o ogromnych zarobkach szefa NYSE Richarda Grasso.
    Stany jawiły się jako kraj niograniczonych możliwości i zarobków. Próby ograniczania pensji traktowano jako lewicowe i niezgodne z konstytucją. A tu ci niespodzianka - sami Amerykanie robią wielkie oczy na równie wielki szmal wypłacany szefowi NYSE. Co to znaczy ujawnić dane osobowe... U nas wielu menadżerow jest przeciwnikami podawaniu takich informacji - i każdy domyśla się, dlaczego... Podwyższenie wynagrodzeń do pewnej granicy mobilizuje pracownika do rzetelnej i uczciwej pracy, ale znaczne przekroczenie rozsądnego pułapu nie tylko demoralizuje samego płacobiorcę, ale także otoczenie, które nijak nie może pojąć - jak można płacić bajońskie sumy (składane z opłat wnoszonych przez ludek) za jakąś (choćby nie wiadomo jak ważną) pracę. Te uwagi dotyczą także naszych działaczy gospodarczych (państwowych i prywatnych). Kiedyś może by się choć i zarumienili, ale nie dzisiaj (prezesi rafinerii, banków, członkowie rad nadzorczych, także Rady Polityki Pieniężnej procesujący się o ludowy pieniądz).

    Ujednolicić wszystko - Dziennik Internetowy PAP (17 września 2003)
    Ministerstwo Finansów w ramach dostosowywania przepisów VAT do wymogów UE planuje podwyżkę podatku VAT na połączenia internetowe z 7% do 22%.
    I bardzo dobrze - niech ujednolicą nie tylko stawki VAT, ale również opłaty za impulsy! Cóż za moda na dostosowanie wybranych (korzystnych dla fiskusa) stawek...

    Są wątpliwości - Dziennik Internetowy PAP (18 września 2003)
    USA wypłaciły rządowi tajlandzkiemu nagrodę w wysokości 10 mln dolarów za zatrzymanie lidera regionalnej siatki ekstremistów islamskich.
    Można mieć wątpliwości, kiedy jeden rząd otrzymuje nagrodę od drugiego rządu za wykonanie swych normalnych cywilizowanych obowiązków. I to przenosi się na inne szczeble - lekarz wygląda nagrody za wykonanie operacji, celnik za dokładne przejrzenie przemytnika, menadżer za podpisanie umowy z tym a nie innym kontrahentem... A może tak powinno być? W końcu - któż pogardziłby nagrodą za niewątpliwe osiągnięcia?

    Cytaty? - TVN24 (18 września 2003)
    Czy ktoś ogląda poranny przegląd prasy tej popularnej telestacji? Lektor cytuje fragmenty z mediów a jednocześnie stacja emituje owe cytaty na ekranowej planszy. Można przyjąć, że nie ma dnia, aby obie wersje cytatów były nieco nieprzystające do siebie. A to lektor przeinaczy słowo (to może każdemu się zdarzyć), a to różnica w zaimkach, a to o jedno lub kilka słów mniej albo więcej. Może niesłusznie czepiam się, ale cytat to cytat... Wszak w ostatnich miesiącach mamy parę bulwersujących spraw, kiedy to dwa pozornie jednakie teksty różnią się niewiele - czasopisma, inne oleje, 6 lat i 4 miesiące...

    Dwa obwody - TVN24 (19 września 2003)
    Z wieściowego paska dowiadujemy się o zasadach ruchu wizowego z Obwodem Kaliningradzkim oraz o katastrofie superbombowca rosyjskiego w obwodzie saratowskim. Dwa obwody, dwie pisownie i pewnie jeden autor tekstu. A przecież różnica pomiędzy tymi obwodami jest podobna do różnicy pomiędzy stanem Alaska a stanem Teksas.
    A w dziale Bez komentarza - Mistrzostwa świata w paintball'u. Ręce opadają jak jesienne liście zamiast komentarza...
    No i rodzynki - na obszarze zagrożonym powodzią w Meksyku zamieszkuje 500 tyś. mieszkańców... Nazajutrz - ok. 4 tyś. osób wzięło udział w pokojowej manifestacji. Mają specjalistę nie od siedmiu, ale od tyśięcy boleści?

    Rozbrat z Ameryką - Dziennik Internetowy PAP (19 września 2003)
    Amerykańska Izba Reprezentantów opowiedziała się za permanentnym zakazem opodatkowania dostępu do Internetu. Dziewięć stanów, które takie podatki wprowadziły, będzie je musiało znieść.
    Kiedyś Polska dorównywała Stanom - oba państwa miały pierwsze w świecie nowoczesne konstytucje. Od tego czasu cokolwiek porównamy, to mamy w plecy...

    Nareszcie podają dane cwaniaków - Dziennik Internetowy PAP (19 września 2003)
    Ponad 1700 osób z całego kraju oszukał 27-letni... Tu wymieniono pełne dane oszusta, który oferował poprzez ogłoszenia w telegazecie i w prasie załatwienie pracy za granicą i pobierał za to pieniądze. Teraz przebywa w areszcie, a policja poszukuje dalszych pokrzywdzonych.
    Nareszcie podają dane. Ułatwi to znalezienie oszukanych osób i uchroni inne przed nabraniem się. Ponieważ media nie podają danych przed zapadnięciem prawomocnego wyroku (a nawet po!), przeto należy postawić pytanie - przepisy uległy zmianie, czy DI złamał prawo? A może ujawnianie dotyczy jedynie płotek a rekiny nadal są anonimowe?
    Niejasne są jednak motywy niepodania pełnych danych w tymże dzienniku - Zarzut bigamii postawiła krakowska prokuratura byłemu piłkarzowi warszawskiej Legii Mariuszowi P. Podanie nazwiska utrudniłoby wyjście za mąż kolejnej narzeczonej...

    Największa mennica? - Głos Wybrzeża (19 września 2003)
    Królewska mennica kanadyjska jest największą mennicą świata. Takim stwierdzeniem zaskoczył nas artykuł o monetach. Żadnego wyjaśnienia - czy największa powierzchnia zajmowana przez ową wytwórnię zapewne położoną pośród pięknych jezior, czy największa kubatura budynków... No bo chyba nie największy producent monet - wszak Kanadyjczycy nie są ludnym narodem i na zdrowy rozum można wyliczyć kilkanaście państw, które w obiegu mają (a raczej - powinny mieć) znacznie więcej monet niż to potrzebne w krainie pachnącej żywicą... Może jednak mój zdrowy rozum przegrywa z faktami?

    Znowu Republika Czeska - Kurier (20 września 2003)
    Poinformowano, że dzisiaj Łotysze mają referendum w sprawie przystąpienia do UE. Wyliczono państwa, które wejdą do Unii w przyszłym roku - ... Polska, Estonia, Republika Czeska, Cypr. Od kilku lat obserwuję takie irytujące (niekonsekwentne) wyliczanie nazw państw. Wszystkie są wymieniane "normalnie" (Norwegia zamiast Królestwo Norwegii), ale Republika Czeska. Gdyby Czesi wybrali sobie cesarza, to wyliczono by - ... Malta, Litwa, Węgry, Słowenia, Słowacja i Cesarstwo Czeskie? To przecież absurd! I ani poloniści, ani geografowie nie wystosowują noty protestacyjnej do mediów. Przy okazji - Republika Czeska, ale aleja Czeska, Jezioro Czeskie, ale nabrzeże Czeskie, Wał Czeski, ale skwer Czeski. Gdyby były jednostki administracyjne to jeszcze mniej uroczyście - województwo czeskie, obwód czeski i powiat czeski. Paranoja! A brakoróbstwo kojarzy się raczej z fabrykami niźli z nobliwymi polonistami...
    Widuje się również Republika Dominikańska albo Republika Dominikany (podczas wyboru światowych piękności, Dominikanki na szarfie mają taką nazwę w języku angielskim i nasi komentatorzy nie stosują nazwy Dominikana) oraz (rzadziej) Republika Słowacka.
    27 września w koszykówkę grały panie. Na ekranie Poland - Czech Republic. Jeśli Anglicy mają problemy z nazwą tego państwa, to dlaczego my przenosimy je na nasze podwórko?

    Newsletter??? - Dziennik Internetowy PAP (20 września 2003)
    Mamy nadzieję, że są Państwo zadowoleni z naszych usług. Dziękujemy za korzystanie z Dziennika Internetowego PAP. Jeżeli jednak nie życzą sobie Państwo, abyśmy przesyłali newsletter na wskazany adres e-mail, prosimy o rezygnację z subskrypcji.
    Dopiero dzisiaj wczytałem się w "końcowe wyrażenie nadziei" i ze zdumieniem dostrzegłem newsletter. Po prostu - brak słów!
    Natomiast od dawna obserwuję grożenie palcem - Kopiowanie, reprodukowanie powyższych materiałów w jakikolwiek sposób w całości lub w części bez uprzedniej, pisemnej zgody PAP S.A. jest zabronione.
    Mam nadzieję, że Redakcja nie pozwie mnie do sądu z powodu cytowania krótkich tekstów (choćby powyższych...) bez pisemnej zgody w niniejszych bulwersjanach. Na wszelki wypadek przestawiam niektóre słowa oraz pomijam mniej istotne, aby formalnie nie posądzono mnie o kopiowanie (wyjątkowo dzisiaj zerżnąłem tekst dokumentnie). Myślę, że krytycy teatralni nie występują do teatru o zgodę na zacytowanie, jeśli mają zamiar coś skrytykować. Przy okazji - SA (bez kropek); podobnie USA (choć w USA pisują U.S.A.)...

    Nietakt - telewizja (21 września 2003)
    Pewna znana telewizyjna konferansjerka ogłosiła zwycięzcę turnieju tenorów (wszyscy stali na scenie) - miażdżącą przewagą głosów wygrał... Nie należy do dobrego tonu negatywne komentowanie wyników w tak uroczystej chwili.

    Dwu/dwóch rannych - TVN24 (21 września 2003)
    Polscy żołnierze w Iraku nie tylko nie mogą obyć się bez trunków, ale jeden z nich próbował też alkoholem handlować - w ten odwrotny sposób znana telestacja nas informuje o poczynaniach naszych dewizowych wojaków, zaś inny dał sobie ukraść broń. (a mógł wszak dać sobie broń ukraść). Na pasku czytamy ponadto - pod Bagdadem zginęło dwu amerykańskich żołnierzy oraz - (w Indiach po wybuchu bomby) stan dwu rannych określono jako krytyczny. Słowniki wprawdzie dopuszczają nie ma dwu dziewczyn, jabłek, słoni, samochodów i panów oraz widać dwu żołnierzy, ale większości odpowiada jednak dwóch (i tak odczytał spiker odcinając się od krytykowanej formy).

    Alchajmer w telewizji - TVN24 (21, 22 września 2003)
    Na pasku z wieściami czytaliśmy w niedzielę - dzisiaj obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Solidarności z Chorymi na Chorobę Alzheimera. Podobno większość Polaków nie wie, że jest chora. Jednak po północy, aż do rana następnego dnia, przewijano ów pasek z niezmienioną treścią, czyli nadal dzisiaj... Czyżby szanowna Redakcja miała pierwsze objawy alchajmera (pod. marznąć). Ang. - International Alzheimer's Day.

    Frazesy - Dziennik Internetowy PAP (22 września 2003)
    Polska o was pamięta, Polska was nie zapomni, Polska was nie opuści - zapewnił Polaków marszałek Senatu mieszkających w Irkucku, we wschodniej Syberii. Od spotkania z tamtejszą organizacją polonijną "Ogniwo" marszałek Pastusiak rozpoczął swą azjatycką podróż. Następnie uda się do Chin i Wietnamu. Marszałek podziękował rodakom za pielęgnowanie polskości i utrzymywanie więzi z ojczyzną, którą od Irkucka dzieli 7 tys. kilometrów. Jak podkreślił, ta odległość nie stanowi przeszkody, by mogli oni "pieczołowicie i z oddaniem kultywować naszą tradycję".
    Gdyby ktoś zliczył, ile świata przemierzył pan Pastusiak... W samych Stanach (i to w czasach, kiedy je krytykował) był zapewne więcej razy, niż przeciętny Sybirak był w sąsiednim dużym mieście. Zamiast powiedzieć prawdę - Biedny, rozkradany i bezrobotny naród polski nie ma pieniędzy (mieszkań i pracy) na przyjęcie Was w Ojczyźnie. Zatem - nie przyjeżdżajcie do nas, ale spokojnie, bez domagaania się czegokolwiek, pielęgnujcie polską kulturę. A Oni, zdradzeni przez nas, będą ją doglądać, wszak czyniliby to również, gdyby marszałek odwiedził Ich na Księżycu. Odległość nie ma znaczenia - i tak Im nie pomożemy. Polska o Was pamięta, ale Was nie dopuści!
    Bogaci Niemcy nie truli przesiedlonym rodakom o kultywowaniu niemieckich tradycji na nieludzkiej ziemi; oni ich przywieźli do demokratycznych, czekających i sytych landów. Gdyby każdy nasz obywatel przy rozliczaniu PITa dorzucił tylko jedną złotówkę od każdych 10 tys. zł dochodu, to byłoby do dyspozycji kilkadziesiąt milionów złotych dla konkretnych czynów, a nie ciągłych i okrągłych frazesów... A z Rosjanami powinniśmy targować się o bezpłatny bilet powrotny - z Ojczyzny wywieźli Ich podstępem i zdradziecko, wielu pozbawiając życia, wykorzystywali dziesiątki lat i zwyczajnie, po ludzku coś Im są winni ci Słowianie. Wszak właściciele niewolników miewali więcej serca dla swojej własności.

    Łeb w łeb - Onet (22 września 2003)
    Jakie jest prawdopodobieństwo, aby dwa sąsiadujące wątki dyskusyjne (tu - Przystanek Woodstock 2003 oraz Owsiak znów oskarżony) miały ok. godz. 22-ej dokładnie po 3000 opinii?

    Porady dla Polek - Naj (22 września 2003)
    Recepta - chcesz złapać milionera? Obracaj się wśród śmietanki towarzyskiej; noś zabójcze obcasy, powiększ biust i usta; włosy ufarbuj na platynowy blond; gdy kończy mu się kasa, szukaj innego; wydawaj jak najwięcej jego pieniędzy; zawsze mów "tak". Opisano kilka wspaniałych karier - Nawet jeśli brak im urody, sprawnie pomagają sobie operacjami plastycznymi. Ich cel to wyjść za mąż i dostać milionowy posag. I tak -
    - 2 mld $ otrzymała niejaka Smith. Kiedy 20-latka robiła striptiz w barze, 80-letni potentat naftowy obserwował ją z wózka inwalidzkiego. Kilka miesięcy później została jego żoną. Po roku owdowiała.
    - 1,5 mld $ dla niejakiej Wildenstein. Od młodości starała się bywać wśród elity towarzyskiej. Mąż zdradzał ją i odpalił jej za rozwód.
    - 500 mln $ dla niejakiej Harriman. W wieku 18 lat była cyniczną call girl dla wyższych sfer. Obracała się tylko wśród znanych ludzi. Umarła w wieku 76 lat, otoczona powszechnym szacunkiem.
    - 400 mln $ dla niejakiej Gabor. Była zamężna 20 razy. Nazywano ją najdroższą kurtyzaną od czasów madame de Pompadour.
    Kilka lat temu, pewna znana polska aktorka wyjawiła - wyjechałam do Wielkiej Brytanii, aby tam urodzić dziecko - będzie miało liczące się obywatelstwo brytyjskie. A niezaradne Polki nie myślą rozsądnie - nie łapią męża na odwłok i rodzą w byle Pcimiu Dolnym. Do niczego wielkiego nie dojdą. Aby temu zaradzić - redakcja serwuje kilka rad... Jak można cieszyć się powszechnym szacunkiem, będąc dziewczyną na telefon? Wniosek - im większa taksa, tym większe poważanie. Rady pisma nie na miejscu - i bez tego panie masowo i dobrowolnie opuszczają piedestały wznoszone onegdaj przez poetów (po spadających cennikach poznać, że mamy nadprodukcję w branży, a raczej... nadusługę). Nie nawołuję do przestrzegania moralnych zasad - świat systematycznie stacza się w opisanej branży tudzież w korupcji i oszustwach. Mamy jednak prawo oczekiwać propagowania pozytywnych wzorców. A media zdają się wskazywać prostą, wesołą i rentowną drogę przy pełnym szacunku dla określonych dam, dawniej zwanych nad Wisłą zdzirami... Ile niewieścich dusz i ciał redakcja zdoła przekonać do takiego wystawnego (trzeba wiedzieć nie tyle, co wystawić, ale komu...) życia?

    Sport? - Dziennik Internetowy PAP (23 września 2003)
    W dziale sportowym czytamy - Włoski kibic, który spadł z trybun w czasie zamieszek przed meczem drugiej ligi i od soboty był śpiączce, w poniedziałek zmarł. Często spotykamy tragiczne albo kryminalne tematy w działach sportowych. A to zasztyletowano kibica, a to piłkarz przemycał papierosy. Chyba nie jest to dobry pomysł. A jeśli awionetka spadnie na trybuny podczas zawodów? Może również w dziale pogodowym przeczytamy o setkach ofiar cyklonu, zaś w dziale religijnym o wypadku zawianego księdza? Jednak coś nie tak...
    Przy okazji wybrane dwa zdania z wielkoliterowymi błędami (tamże) - Zakończył się konkurs na pomnik Anioła Stróża Narodu Polskiego, który ma stanąć na Placu Teatralnym w Warszawie oraz Radiolodzy w całym kraju protestowali przeciwko nowelizacji ustawy o Zakładach Opieki Zdrowotnej. Pochwalam ten zapis, ale obecnie (do kolejnej ważnej uchwały RJP) obowiązuje pisownia plac Teatralny (niemal jak gest teatralny). Natomiast zakłady opieki zdrowotnej (w ogólnym znaczeniu; podobnie kopalnie węgla kamiennego).

    Dwu/dwóch w Kaliforni - Onet (24 września 2003)
    W Kaliforni, policja zatrzymała dwu mężczyzn, winnych napadu na dwóch polskich turystów oraz 18-letnia Holly z Kaliforni jest piątą ofiarą pigułki.
    Brak zdecydowania w przypadku odmiany liczebnika oraz stały błąd (sugestia wyrazami - Gdyni, Soni, latarni, waltorni?).

    Zabójstwo minister - TVN24, Dziennik Internetowy PAP, Onet (25 września 2003)
    TVN24 jest zabójcą minister spraw zagranicznych... DI - Szwedzka prokuratura poinformowała na specjalnej konferencji prasowej, że policja zatrzymała mężczyznę podejrzanego o zabójstwo minister spraw zagranicznych Anny Lindh. Podobnie Onet, zaś tenże nazajutrz - Zacisze to nie wyjątek, to norma - pisze dziennik, powołując się na dyrektor pogotowia.
    Chyba jednak zabójstwo ministra albo zabójstwo pani minister. Przecież nie porwanie dziennikarz, prokurator, generał, szeregowiec, furman, doktor, górnik, tokarz, woźnica, inżynier... Język nie nadąża za wkraczaniem kobiet w męskie obszary...

    Ostentacja? - Dziennik Internetowy PAP (25 września 2003)
    Paryski sąd skazał na cztery lata więzienia niedoszłego samobójcę, który zamierzał ostentacyjnie wysadzić się w powietrze przed budynkiem Wielkiego Meczetu w Paryżu.
    Podczas wojny w Wietnamie było wiele przypadków śmiertelnych samopodpaleń. Także u nas, podczas dożynek za Gierka. Ostatnio kilka w Czechach. Nigdy jednak nie podawano, że były to ostentacyjne akty, choć pewnie były, ale w ten sposób nie redaguje się takich wiadomości...

    Dzwonią, ale nie w tym kościele - TVN24 (26 września 2003)
    U dołu ekranu - Polskie Wojska Lotnicze otrzymały w Niemczech pierwszych pięć samolotów MIG-29 w bazie Lufftwafe pod Rostockiem.
    Podobno to sprawne samoloty, nie do luftu (ale nie lufftu). Cudowna broń to wunderwaffe (ale nie wunderwafe). Pisarz czuł, że gdzieś ma być ff, ale chybił... Mamy polską nazwę tego niemieckiego miasta (Rostok, pod. Sztokholm, nie Stockholm). Ciekawe - ilu łebskich ludzi redaguje te paskowe teksty i jak to możliwe, by przez kilka (nawet kilkanaście) godzin miliony ludzi ogladało takie czy inne błędy.
    W kwestii formalnej - otrzymaliśmy te samoloty i podziwiamy je za Odrą, czy przyleciały już do nas? Jeśli to nie tajemnica - na którym lotnisku wylądowały?

    Dwie satelity? - TVN24 (26 września 2003)
    Na orbicie umieszczono też dwie satelity telekomunikacyjne. Satelita (podobnie mężczyzna i kosmita) to rodzaj męski, choć zakończenie może budzić wątpliwości, zwłaszcza u cudzoziemców... Dwa satelity (urządzenia) oraz dwaj satelici (osoby). Nie dwie satelity (urządzenia, osoby). Przepraszam, ale ilu ludzi pracuje w paskowym dziale i czy mają słowniki pod ręką? Może przed emisją ktoś z dobrego liceum przeglądałby proponowane teksty, ponieważ nie ma dnia bez błędu!

    Trener zawodniczką - Polsat (26 września 2003)
    Świetny mecz siatkarek Polska-Turcja (3:0), choć nie tak emocjonujący jak wczorajszy Polska-Niemcy (3:2) i mamy złoto! Pierwszy raz od kilkudziesięciu lat. Komentator w studiu - No to może porozmawiamy teraz o naszych zawodniczkach, a konkretnie - o trenerze. Ach, te emocje...

    Na lekcji fizyki grali w domino - Dziennik Internetowy PAP (29 września 2003)
    Całe Włochy zostały w niedzielę nad ranem kompletnie sparaliżowane brakiem prądu. Przesilenie włoskiej sieci na zasadzie efektu domina spowodowała przerwa w dostawie z Francji 3 tys. megawatów energii elektrycznej. Do awarii doszło nad ranem. Nie zostały nią objęte tylko zasilana z własnych źródeł Sardynia i niektóre rejony północnych Włoch.
    Efekt domina nie powinien przesłonić faktu, że megawaty dotyczą mocy a nie energii. Niby całe Włochy, ale jednak niezupełnie...

    Ale nowina... - Dziennik Internetowy PAP (30 września 2003)
    14 funkcjonariuszy Straży Granicznej i pięciu celników zatrzymano na polsko-niemieckiej granicy w Lubuskiem. Wszyscy są podejrzani o korupcję.
    Gdyby "od zawsze" celnicy byli obserwowani przez właściwe służby, gdyby urzędy skarbowe rokrocznie wzywały ich na serdeczne rozmowy, to nie byłoby dzisiaj takich wpadek. Przecież już w Biblii stawiano na równi złodziei i celników... Wystarczyłoby porównać ich zarobki ze znamionami zewnętrznymi (kto pamięta, co to takiego?). Jeśli za skandaliczne zachowanie uczniów odpowiada szkoła i rodzice (bo nie dopilnowali i źle wychowali), to za kombinacje celne odpowiada władza - brak stałej kontroli. Jeśli dostanie się po łapach za młodu, to nie zamierza się ręką na nauczyciela, ani na dobro publiczne. Korupcja, oszustwa i złodziejstwo jest wszechobecne. Pytanie - czy 60% kupowanych samochodów pochodzi z kantów, czy tylko 40%?
    Kilka dni temu, w programie na temat korupcji wśród lekarzy, pokazano parking przeznaczony wyłącznie dla lekarzy dyżurnych. Trzeba było widzieć te cacuszka, bo opowiedzieć się nie da. A oficjalne zarobki poniżej dwóch tysięcy złotych brutto...
    Oczywiście, przyjmuje się domniemanie niewinności, jednak urząd skarbowy może zainteresować się zbilansowaniem dochodów i stanu posiadania. Nie robi tego, zatem wielu kombinuje na całego.
    Dzisiaj media donoszą także o procesach pewnego b. senatora oraz b. prezydenta Gdańska. Obaj mają przewały na sumieniu. Obu wymieniono z inicjałów, choć większość wie o kogo chodzi. Ponadto - jest zwyczaj, że osoby publiczne wymieniane są jednak z pełnymi danymi (pamiętamy prezydenta Clintona w aspekcie Monisi - nie prezydent C.). Obaj otrzymają wyroki, które nie będą przestrogą dla następnych zaradnych inaczej, zatem cały ten zgiełk to tylko bicie piany...
                                                                                                                                                                     mirnal1402
 Strona główna