Komentarze 2002 (I-VI)
Zwłokowa gafa - Gazeta Wyborcza (4 stycznia 2002)
W notatce Karetka z komórki czytamy o wzywaniu karetek pogotowia ratunkowego z telefonu komórkowego - Osoba z Nowego Tomyśla została uratowana - zdołano się dodzwonić do miejscowego oddziału i pogotowie dojechało na czas. Jeśli jednak byłby to zawał serca, ta ZWŁOKA mogłaby kosztować ŻYCIE. [podkr. moje]
Czyżby niezręczność? Na sąsiedniej stronie w artykule Specjalny brak komisji zastosowano bezgafowo - skąd ta zwłoka? oraz To kolejna gra na zwłokę.
Wobec zbliżającego się kryzysu proponuję ograniczyć słowo zwłoka do minimum (aby nie zapeszyć - ciszej nad tą trumną)...Niezdecydowany - Gazeta Wyborcza (4 stycznia 2002)
W dodatku Sport mamy tytuły Nieumeblowany dom oraz Niebycza historia, jednak w dodatku Trójmiasto w informacji Pytania maturalne 2001 - język polski czytamy - Zanalizuj i zinterpretuj tekst Lament nie czytanej Biblii Romana Brandstaettera. Może przydałby się mały komentarz (na temat pisowni z nie) wielce pomocny zdezorientowanej maturalnej młodzieży...Faksem i taksówką - Dziennik Bałtycki (niemal codziennie, także 4 stycznia 2002)
W obwieszczeniu Jak nadać ogłoszenie nieugięcie (od wielu miesięcy) informuje nas owa gazeta, że można to czynić telefonicznie, faxem i osobiście. Może ktoś w końcu przejrzy na oczy lub zapyta RJP - nie piszemy taxówka oraz faxem!!!Łódź to zwykły kajak... - Gazeta Wyborcza (8 lutego 2002, str. 11)
W notce Jak płaci Ameryka podano (na podstawie Washington Times), że przynajmniej 35 afgańskich komendantów za współpracę w wojnie z talibami otrzymało po ok. 200 tysięcy dolarów. Skąd mają czerpać moralne wzorce pracownicy pogotowia ratunkowego i pomocy drogowej, jeśli nie od naszych wojskowych i ustrojowych sojuszników tudzież prekursorów we wdrażaniu metod zwalczania przestępczości...
Czy ujawnione korupcyjne fakty obciążają statystykę afgańską czy amerykańską...Znowu Królewiec? - Dziennik Bałtycki (8 lutego 2002)
W notatce Pakiet dla Królewca daje do zrozumienia, że zrezygnowano z obecnej nazwy Kaliningrad. Nie mam nic przeciwko temu, ale na mapach i lotniskach widuję jedynie Kaliningrad, zatem może ktoś rozstrzygnie dylemat - mamy Obwód Kaliningradzki czy Obwód Królewiecki? Może rzucić okiem na mapy wydane na Zachodzie?
Wspomniany pakiet został przygotowany na szczeblu rządowym, a zatem powinna być stosowana terminologia oficjalna, choćby niemiła...
Przy okazji - jedni piszą OK, inni ok; może nazwy okręgów administracyjnych będziemy pisywać od wielkich liter - Województwo Pomorskie, Powiat Gdyński, przecież Księstwo Warszawskie i Wolne Miasto Gdańsk.Jednak dag! - Gazeta Wyborcza (8 lutego 2002)
Od kilkudziesięciu lat uczą w szkołach nowego skrótu jednostki masy dekagram. Dodatek Supermarket prowadzony jest przez redaktora nieuważającego na lekcjach, gdyż pisze on - Ceny kawioru wahają się od ok. 10 zł za ok. 7 dkg kawioru z jesiotra do 220-300 zł za spory słoiczek kawioru z bieługi.
Otóż nie piszemy dkg, ale dag, gdyż taki jest skrót nazwy jednostki masy - dekagram (deka = da). Brak korektora? Może siedzieli w jednej ławce?Nowy liczbowy styl? - Gazeta Wyborcza (22 lutego 2002, dodatek Kraj, str. 11)
Od wielu lat obserwuję sposób pisania liczb przez ów znany dziennik. Nie wiem, czy jest to maniera jednego z redaktorów, czy wszyscy redaktorzy tego dziennika umówili się co do błędnego i irytującego sposobu informowania czytelników. Która to szkoła preferuje taką metodę zapisu liczb???
Tamże czytamy o zarobkach naszych posłów - pieniądze i dochody: 16 tys. 800 zł, 1 tys. 600 funtów, 4 tys. 200 dol. kanadyjskich, 35 tys. 505 zł, 139 tys. 12 zł. Po jakiemu to?
Chciałem sprawdzić, czy w taki dziwny sposób owe liczby zapisali sami posłowie. Okazuje się, że poseł napisał 12000 zł, a GW - 1 tys. 200 zł, poseł - 1000 m2, a GW - 1000 m, poseł - 9100 zł, a GW - 9 tys. 100 zł, poseł - 23479 zł i 36 gr, a GW - 23 tys. 470 zł. Zatem - poseł napisał poprawnie (kwoty i powierzchnie), a redaktor przepisał niezgodnie z zasadami pisowni liczb oraz z przekłamaniami (czy to tak trudno przepisać prawidłowo wymienione liczby i miana oraz poprawnie zaokrąglić kwotę podaną z groszami?) ...
Przez kilka lat ktoś z uporem maniaka lansuje tę błędną pisownię, korekta przepuszcza, miliony czytelników czytują (w tym matematycy i poloniści) i nie ma nikogo, kto zmieniłby ten stan rzeczy... Paranoja.
Z tejże notatki dowiadujemy się, że wielkości domów podajemy w metrach (długość, szerokość czy wysokość, a może obwód po wszystkich krawędziach?) - dom: 264 m, 220 m. Także działki budowlane - 1980 m, 3152 (bez jednostki, w ramach domyślności). Czyżby dziennikarze nie odróżniali metrów od metrów kwadratowych?To nie są incydentalne błędy...
Od kilku miesięcy, co kilka dni (także 24 lutego 2002) Wiadomości prezentowane w Jedynce popełniają ten sam błąd - na planszach, pomiędzy słowem a wykrzyknikiem lub pytajnikiem stosowana jest spacja.
Od kilku miesięcy, niemal codziennie Dziennik Bałtycki informuje, że ogłoszenia można przekazywać faxem. Odmawia wydrukowania płatnego ogłoszenia krytyki na swych łamach...
Od kilku miesięcy wiele stacji telewizyjnych (choć nie wszystkie) i niektóre czasopisma przekazują nam przydługawe numery telefoniczne przeplecione błędnym słowem prefix. Zdaje się, że nie jeździmy taxówką oraz nie xerujemy...
Uprzejmie proszę dowiedzieć się w RJP, czy media mają rację i (jeśli nie mają) poprawić owe usterki, zwłaszcza że dwie ostatnie zapewne naruszają ustawę o języku polskim...Dopełniacz Republiki - Głos Wybrzeża (1 marca 2002)
W artykule Przyjazny kraj umieszczono nadtytuł Z [...] konsulem generalnym Republiki Białoruś w Gdańsku [...].
Gdyby chodziło o koparkę o nazwie Białoruś, to mianownik byłby wskazany, ale konsul Cesarstwa Japonii, Królestwa Norwegii oraz Republiki Białorusi, ewentualnie konsul cesarstwa Japonia, królestwa Norwegia oraz republiki Białoruś, choć wzorce typu burmistrz miasta Nowy Jork, prezydent miasta Warszawy są niespójne...Już nie zdążą... - Gazeta Wyborcza (12 marca 2002)
Dzisiaj Gazeta poinformowała - Jeśli chcesz, aby rysunek Twojego dziecka znalazł się na kartce wielkanocnej wydanej przez Pocztę Polską, namów je do udziału w III edycji naszego konkursu.
Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie data przyjmowania prac konkursowych (13 marca) oraz data wydrukowania powyższej informacji (12 marca)...
Często widuje się artykuły spożywcze (zwłaszcza czekolady) na stoisku oznaczonym promocja, a po przeczytaniu warunków konkursowych (niekiedy w domu, już po zakupie), okazuje się, że data nadsyłania kuponów minęła kilka dni wcześniej...
Nie na czasie...Jednak w Zakopanem - Fakty (13 marca 2002) oraz Wiadomości (14 marca 2002)
Adam Małysz i większość Polaków mawia w Zakopanym. W Faktach omawiano kłopoty widzów i organizatorów, którzy niemile wspominają niedawną zimową imprezę (skoki narciarskie) w Zakopanem, ale w felietonie wszyscy (także dziennikarze) wymawiali w Zakopanym.
Ponieważ jest to nagminny błąd popełniany w mediach, przeto proszę stosować formę zgodną ze słownikami...
Nazajutrz, w Wiadomościach, pokazano Michalczewskiego na tle tablicy z napisem - Ośrodek Przygotowań Olimpijskich w Zakopanem. Komentujący dziennikarz oznajmił, że jesteśmy... w Zakopanym, a my widzimy napis... w Zakopanem. Może jakiś krótki kurs dla dziennikarzy na temat odmiany nazwy tego miasta...Dwoje synów - Discovery (24 marca 2002, po godz. 9)
Lektor czytający tłumaczenie ciekawego filmu o batyskafach - Państwo Piccard mieli dwoje synów (dobrze, że nie mieli córek, bo mogłoby być Państwo Piccard mieli dwóch córek...). Jak taki błąd mógł być popełniony przez trzy osoby (wszak jeszcze tłumacz i korektor)? Dodatkowego smaku dodawało nieodmienianie przez przypadki nazwiska Piccard (typu z panem Piccard).
Także dzisiaj, w programie publicystycznym stacji Puls, redaktor prowadzący wspomniał o dwóch wielkich skoczkach narciarskich kończących sezon w Planicy - Małysz i Hannawald weszli na podium i oboje wiwatowali machając narodowymi flagami.
Kilka lat temu znany prezenter (obecnie prowadzi jeden z teleturniejów) podczas widowiska Czar par (ciekawe, czy istnieje związek pomiędzy zejściem z anteny tego turnieju a sprawą sądową o podział nagród...) zwrócił się do dwóch panów walczących ze sobą (komputerowo) - oboje byliście bardzo dzielni.Glina, co użyła broni - Gazeta Wyborcza (27 marca 2002, dodatek Trójmiasto)
Zamieszczono tamże artykuł o gdańskim policjancie. Tytuł jest interesujący z punktu widzenia językowego - Glina, co użył broni.
Słowo glina jest rodzaju żeńskiego i oznacza rodzaj ziemi. Jednak glina w znaczeniu policjant jest rodzaju męskiego, zatem tytuł artykułu jest poprawny. Wszak mawia się czego ten glina znowu chce, choć można czego ta glina się znowu czepia, ale w rodzaju żeńskim brzmienie jest pogardliwsze.
Inny słownik języka polskiego (PWN 2000) zasiał jednak niepewność. Napisano w nim
Gliną nazywa się policjanta. Słowo potoczne i pogardliwe. Jest zwykłym gliną z obyczajówki, nigdy nie dostanie do rozszyfrowania wielkich afer. Nikt nas tu nie podsłucha, żadna glina ani tajniak.
Myślę, że nie jest to słowo pogardliwe, choć oczywiście potoczne (słowo gliniarz zostało tamże określone jedynie jako potoczne). Sami policjanci tak siebie określają. Także tytuł artykułu nie jest odbierany jako złośliwość. Pierwszy przykład (zwykły glina) jest poprawny, natomiast drugi (żadna glina) budzi wątpliwości, czy nie powinno być żaden glina. Gdyby ów drugi przykład uznać za poprawny, to gazetowy tytuł powinien brzmieć... Glina, co użyła broni, a to nie wygląda budująco.
"Ruchomość" rodzaju można sprawdzić nieco zmieniając zdania - jest zwykłą gliną, która nigdy nie dostanie... oraz żaden glina, który chciałby nas podsłuchać... Wydaje się, że glina w rodzaju męskim brzmi właściwiej. Oczywiście, pomijamy sytuację, kiedy gliną jest... policjantka.
Mamy także inne słowa o podobnej budowie. Według tegoż słownika - A ten łajza nie wiedział, że tego nie wolno ruszać?, czyli łajza, który nie wiedział...
Może uznać, że glina oraz sędzia są rzeczownikami dwupłciowymi?Pamiętajcie o Kokoszkach - Gazeta Wyborcza (28 marca 2002, dodatek Trójmiasto)
W artykule o powyższym tytule zapewne przypadkiem trącającym temat wielkanocnych świąt nadmieniono, że w autobusowej tragedii (2 maja 1994) zginęło kilkanaście osób.
Owszem, pamiętajmy, ale czyżbyśmy zapomnieli, że ofiar było tam znacznie więcej? Była to chyba największa katastrofa autobusowa w Europie w zderzeniu jednego autobusu z drzewem - zginęło ponad 30 osób!Wzór na jajo - Gazeta Wyborcza (29 marca 2002, dodatek Nauka)
W notce o tymże tytule poinformowano, że dwójka naukowców z Cambridge (Moffatt i Shimomura) opracowała wzór na prędkość obrotową W ugotowanego jaja i opublikowała w czasopiśmie Nature:
5g|a2-b2|
W2 >> -------------------------
(a2+b2) min(a, b)gdzie a i b to długość i szerokość jajka, zaś g - ziemska stała grawitacyjna.
Nie sądzę, aby owi naukowcy się pomylili, ale mam szereg uwag do powyższego wzoru -
1. Wzór nie jest na prędkość obrotową, ale na jej kwadratową wartość (po spierwiastkowaniu otrzymamy omawianą prędkość obrotową).
2. Zamiast znaku >> powinien być znak równości, gdyż wzory podają wartości konkretne (wystarczy przejrzeć dowolny podręcznik).
3. Skoro podano wymiary jaja - a (długość) i b (szerokość), to różnica a - b jest zawsze dodatnia, zatem znak wartości bezwzględnej jest zbędny, a zamiast min(a, b) wystarczyłoby położyć jedynie b, które jest zawsze mniejsze od a.
4. Prawdopodobnie stała g oznacza przyspieszenie ziemskie (g=9,81 m/s2). Nie ma pojęcia ziemska stała grawitacyjna, jest natomiast stała grawitacyjna G= 6,67x10-11 m3/(kgxs2), która jest jednakowa dla całego wszechświata i jest tak mała, że po wstawieniu do wzoru otrzymalibyśmy jedynie... zero.
Tamże czytamy - Unoszący się koniuszek jajka oznacza, że podnosi się jego środek ciężkości, a to jest sprzeczne z intuicjami fizyków. Każdy układ dąży do jak najniższej energii, co oznacza, że środek ciężkości powinien spoczywać najniżej, jak się da, a w żadnym razie nie powinien się podnosić.
Oczywiście, że każdy układ dąży do zminimalizowania swej energii, ale omawiane doświadczenie właśnie to ilustruje - jajo otrzymuje prezent w postaci nagłej energetycznej "dotacji" i podnosi swój środek ciężkości, jednak z upływem czasu wraca do położenia wyjściowego (energetycznie minimalnego, do którego dąży). Podobnie zachowałoby się metalowe jajo - po podgrzaniu środek masy podniósłby się nieco, ale podczas stygnięcia ów punkt wracałby do położenia wyjściowego. Samoloty wznoszą się i nie jest to sprzeczne z intuicją (raczej w liczbie pojedynczej...) fizyków. Dlaczego miałyby się nie wznosić, skoro siła nośna jest większa od siły ciężkości...
Przyjmując g=9,81 m/s2 oraz wielkości kurzego jajka a=6 cm=0,06 m i b=4 cm=0,04 m otrzymamy (po spierwiastkowaniu) wartość ok. 22 obroty na sekundę. Dla strusiego jaja (a=20 cm=0,20 m i b=15 cm=0,15 m) otrzymamy ok. 10 obrotów na sekundę.
Można zrobić doświadczenie - poziomo położone (ugotowane!) jajo należy raptownie wprowadzić w ruch obrotowy. Jajo zmieni położenie - będzie obracać się wokół pionowo ustawionej swej osi, na bardziej pękatym zakończeniu skorupki.Mniej wody - Kurier (1 kwietnia 2002, wydanie 17.30)
Nowy magazyn telewizyjny poinformował nas o zwyczaju lania wody. Jednak ilustracja graficzna na planszy miała napis ŚMINGUS-DYNGUS. Sprawdziłem w słownikach, jednak śmigus...
Zatem - więcej prawdy, mniej wody...Ludzkie zwłoki - Dziennik Bałtycki (2 kwietnia 2002)
W krótkiej notatce pt. Znaleźli topielca czytamy
LESZKOWY. Ludzkie zwłoki na międzywalu Wisły znaleźli wczoraj... Po trzech dniach znaleziono jednego z zaginionych wędkarzy...
Można wprawdzie znaleźć lwie, wielorybie albo bocianie zwłoki, ale skoro tytuł sugeruje znalezienie zwłok ludzkich (topielec), to nie powinniśmy pisać ludzkie zwłoki, gdyż jest to oczywistość (a ponadto niezręczne określenie). Istnieje niepisana zasada, że ludzkie zwłoki nazywamy zwłokami, zaś przymiotnikiem precyzujemy nieludzkie zwłoki. Jeszcze chwila, a przeczytamy o ludzkim denacie...
Napisano, że znaleziono jednego z zaginionych, choć w innym miejscu ujawniono, że jednak obaj utonęli. Jest subtelna różnica pomiędzy wędkarzem a ciałem wędkarza, że o ludzkich zwłokach topielca jedynie napomknę.
Zapewne poprawnie napisano na międzywalu (jest międzymurze, międzyrzecze i międzywojnie, zatem międzywale). Inny słownik języka polskiego nie ma tego hasła. Wielki słownik ortograficzno-fleksyjny ma wprawdzie międzypokładzie, międzysłupie, międzytorze i międzywęźle, ale ma (niestety)... ten międzywał, czyli na tym międzywale. Popieram gazetę - to międzywale, na tym międzywalu.
Przy okazji - nazwę miejscowości Leszkowy odmieniano tam - w Leszkowach i z Leszków. W słownikach nazwy tej nie spotkałem. Nie wiem, czy odmieniać jak przymiotnik (Bankowy) lub jak rzeczownik w l. poj. (Stójkowy) albo jak rzeczownik w l. mnogiej (Podkowy), choć gazeta sugeruje ostatnie rozwiązanie. Nazwy podobne - Juszkowy, Lichnowy, Roszkowy, Trutnowy, Wocławy. Wielki s. o.-f. zawiera nazwę Skarszewy (do Skarszew, w Skarszewach). Wszystkie wymienione miejscowości leżą niedaleko Gdańska.Nieznajomość zarzutów - Dziennik Internetowy (3 kwietnia 2002)
Ów elektroniczny dziennik donosi - Minister pracy Jerzy Hausner uważa, że zarzuty, które prokuratura stawia Lewickiej, nie mają charakteru politycznego. Zastrzegł jednak, że nie zna zarzutów i trudno mu je komentować.
Jak można, nie znając zarzutów, uważać je za niepolityczne? Podobno nieznajomość prawa nie jest usprawiedliwieniem. Dlaczego nieznajomość zarzutów upoważnia do uważania?Emu to struś, czy niestruś? - Wiadomości (5 kwietnia 2002)
W telewizji podano, że emu błędnie nazywany jest strusiem australijskim.
Wg Małej Encyklopedii (PWN 1995) -
1. Emu - nielotny ptak z rzędu kazuarów; wys. do 2 m, masa do 50 kg; stepy Australii i Tasmanii.
2. Strusie - duże ptaki nielatające; rozróżnia się 3 rzędy: s. afrykańskie [...], s. amerykańskie [...] i s. australijskie (np. emu, kazuary).
3. Kazuary - strusie australijskie, rząd nielatających ptaków [...]; np. kazuar hełmiasty oraz emu.
Z p. 1 wynika, że emu raczej nie jest strusiem (gdyby był, to zapewne nie pominięto by takiego szczegółu...).
Z p. 2 wynika, że emu i kazuary są strusiami australijskimi.
Z p. 3 wynika, że emu jest kazuarem, a kazuar jest strusiem australijskim, co oznacza, że emu jest strusiem...Wg Słownika wyrazów obcych (Kopaliński 2000) - Emu to wielki biegający ptak z rzędu strusi australijskich.
Wg Innego słownika języka polskiego (PWN 2000) - Emu to bardzo duży ptak podobny do strusia. Emu żyją w Australii, szybko biegają, ale nie potrafią latać. Tamże - podobne, to mają wiele cech wspólnych.
Jeśli czegoś nie wiemy (na przykład - czy emu jest strusiem), to nabywamy encyklopedie i słowniki, które... niewiele nam wyjaśniają.
Prawdopodobnie emu jest krewniakiem strusia, a strusie biegają wyłącznie po Afryce, czyli punkt dla telewizji... (subtelne różnice, jak w związku krokodyl/aligator).Tożsamość kontra globalizacja - Kurier Gdyński (7 kwietnia 2002)
Pod nazwą Tożsamość lokalna wobec globalnych trendów rozwojowych odbyła się konferencja 5 kwietnia 2002 w Gdyni. Jeden z uczestników stwierdził, że globalizacja i tak postępuje, czy tego chcemy, czy nie.
Poinformowano nas także, że Dyskutowano m.in. o tożsamości morskiej Gdyni i perspektywach gospodarki lokalnej w warunkach globalizacji.
Czy tego chcemy, czy nie, i tak postępuje (trzymając się wspomnianej składni) korupcja, narkomania, złodziejstwo i bandytyzm. Kiedyś okupacyjne wojska postępowały zajmując nasze ziemie, czy tego chcieliśmy, czy nie...
Ciekawe, która z gazet w Polsce po raz pierwszy wydrukowała słowo globalizacja? Słownik wyrazów obcych (Kopaliński, Świat Książki 2000) zawiera jedynie hasło globalny - ogólny, całkowity, podobnie Inny słownik języka polskiego (PWN 2000), który określa to słowo jako książkowe. Zatem autorzy słowników znają globalny, ale nie znają globalizacja. Edytor tekstów Word także "nie zna" tego słowa, a jest nowoczesny... Możemy się domyślać, że jest to współczesny internacjonalizm. Pierwszy słownik wyjaśnia to słowo - dążenie do równouprawnienia, współpracy i przyjaźni wszystkich narodów, zaś według drugiego słownika to idea współpracy między narodami dla ich wspólnego dobra. Wystarczy wziąć stare przemówienia, zmodyfikować je usuwając wątki radzieckie i proletariackie, i... zrobić karierę. Dawniej były elektroniczne maszyny cyfrowe, a dzisiaj komputery, dawniej środki masowego przekazu (określenie zastosowane w omawianej notatce), a dzisiaj media. Studenci informatyki nie znają słowa cybernetyka...
Na konferencji nie omawiano postawy bohatera Placówka Bolesława Prusa. Może następnym razem zorganizować konferencję Współczesny Ślimak w warunkach postępującej globalizacji?A za nieumyślne? - Dziennik Internetowy (9 kwietnia 2002)
Radny, który w trakcie kadencji został skazany prawomocnym wyrokiem sądu za umyślne przestępstwo, traci mandat i jest to zgodne z konstytucją - orzekł Trybunał Konstytucyjny.
Jeśli popełni nieumyślne przestępstwo, to utrata mandatu byłaby niezgodna z naszą konstytucją...Zagadka - Dziennik Bałtycki (12 kwietnia 2002)
Redakcja ogłosiła zagadkę - Jak nazywa się owadożerna roślina, która występuje w naturalnym środowisku Polski? Wśród Czytelników, którzy do 15 kwietnia 2002 r. przyślą pod adresem redakcji...
Zagadkę ogłoszono w piątek, 12 kwietnia. Wielu czytelników swe odpowiedzi na pocztówkach wyśle w sobotę lub w niedzielę. Wielu mieszka poza Trójmiastem. Trudno powiedzieć, do której godziny w poniedziałek (15 kwietnia 2002) doręczane są przesyłki. Zapewne wiele poprawnych odpowiedzi nadejdzie we wtorek, czyli jeden dzień po zamknięciu konkursu. Nawet jeśli redakcja podejmie decyzję o dopuszczeniu do losowania kartek nadesłanych po terminie, to wielu umiejących liczyć miłośników zagadek zrezygnowało z udziału w konkursie nie przewidując odstępstwa.
Wymyślenie zagadki to połowa sukcesu. Do pełni szczęścia brakuje ustalenie rozsądnego terminu losowania nagród...Dar społeczeństwa - Dziennik Bałtycki (dodatek Trójmiasto, 16 kwietnia 2002)
Nowo otwarte delikatesy w Gdyni umieściły wizerunek żaglowca Dar Młodzieży - czytamy w artykule Żagle nad delikatesami, a także - Kierownictwo sklepu tłumaczy, że wizerunku statku użyło w dobrej wierze. Władze uczelni są oburzone. Ten proceder musi się wreszcie skończyć - po raz kolejny wykorzystano wizerunek naszego żaglowca, nie prosząc nas o pozwolenie. Zdjęcia żaglowca pojawiają się w kalendarzach wydawanych przez firmy z całej Polski. Przedstawiciele Akademii Morskiej zamierzają się skontaktować z właścicielem gdyńskich delikatesów i sądzą, że firma zaprzestanie wykorzystywania wizerunku Daru Młodzieży do celów reklamowych, a co za tym idzie - dla korzyści materialnych.
Dar Pomorza i Dar Młodzieży są (jak wskazują nazwy) darami społeczeństwa dla naszego szkolnictwa morskiego. Są symbolami, które nie powinny być łączone z żadnym właścicielem, nawet jeśli takowy istnieje (z punktu widzenia prawnego). Ciekawe, ile uczelnia zapłaciła za ów żaglowiec i czy nie były to nasze wspólne pieniądze... Władze uczelni zapewne nie mają ważniejszych spraw, jak badanie - kto używa ich formalnej własności, czyli wizerunku statku. Zamiast cieszyć się, że ktoś reklamuje ich szkołę, to mają pretensje...
Ciekawe, czy
1. Wizerunek sławnego obcego żaglowca zirytowałby zagranicznego właściciela?
2. Władze uczelni odrzuciłyby zaproszenie władz zagranicznych miast, gdyby okazało się, że tam również wizerunki polskich statków zdobią sklepy, kawiarnie, kina lub muzea?
3. Wizerunki słynnych polskich i zagranicznych budynków, wież, mostów, samolotów, statków powinny zniknąć ze wszystkich witryn sklepowych?
4. Telewizja może pokazywać w reportażach lub filmach takie wizerunki (w szczególności w programach rozrywkowych ośmieszających znanych ludzi lub krytykujących budowle bez zgody zainteresowanych)?
5. Poczta Polska może emitować wizerunki na znaczkach pocztowych i pocztówkach?
6. Wizerunek zatopionego lub wyzłomowanego statku może także irytować byłych właścicieli?
7. Można żądać odszkodowania od wydawcy prasy lub widokówek albo od stacji telewizyjnej, jeśli na wyemitowanym obrazie dostrzeżemy w tle wizerunek naszej szanownej osoby albo naszego domu, lasu, jeziora, firmy lub samochodu?
8. Można ośmieszać ludzi, którzy zabraniają umieszczenia malowidła żaglowca na szyldzie?
Gdyby chciano poniżyć lub ośmieszyć konstruktorów żaglowca, marynarzy lub właścicieli, to i owszem, byłoby to karygodne. Gdyby drukowano wizerunek statku na papierze toaletowym lub gdyby drukowano go na tle tarczy (z peryskopem, dla strzelnic), to należałoby to potępić, nie czekając na protest właściciela, niejako z urzędu. Należałoby uznać, że sławni ludzie, ich dzieła, a także słynne wytwory myśli ludzkiej (piramidy i... statki) są własnością całej ludzkości.Niepozorna księgowa - Dziennik Bałtycki (dodatek Region, 18 kwietnia 2002)
Zdjęcie przedstawia niepozorną kobietę w paltociku i bereciku od strony pleców, jako że popełniła malwersacje, a Polska jest państwem chroniącym dane i facjatę obywatela. Księgowa wykorzystała swe stanowisko do prowadzenia podwójnej buchalterii.
Sposób oszustwa był prosty - dokonywano zmian na liście płac i pieniądze (ok. 505 tys. złotych) przelewano na prywatne konto. Proceder trwał 15 miesięcy, co oznacza zawłaszczenie w tempie ponad tysiąc złotych na dobę...
Dochodzenie nie pozwoliło ustalić, na co wydano większość pieniędzy, ale głównie poszły one na kosztowne zakupy i wycieczki.
Uwaga! Pani posiedzi w więzieniu 2,5 roku, czyli swym bezruchem spłaci dług wobec społeczeństwa w tempie ok. 550 zł dziennie. Przeciętny Polak zarabia ok. 70 zł dziennie, cokolwiek jednak się poruszając... Kilkadziesiąt lat temu dochodzenie wykazałoby wydatki co do złotóweczki. Może byłoby prowadzone niezupełnie w zgodzie z duchem Helsinek, ale ani owej pani, ani innym obywatelom nieprędko przyszłyby podobne pomysły do głowy...
Proceder trwał stosunkowo długo i był (jak stwierdzono) prosty, zatem rodzi się pytanie - gdzie były zakładowe służby kontrolne i jakie kary je spotkały za lenistwo, przymknięcie oka lub za antytalencie?
Jeśli oszustka była roztropna, to wydała tylko część pieniędzy i po wyjściu z pudła będzie żyła na wielokrotnie wyższym poziomie, niż przeciętni (mało rozgarnięci) rodacy (księgowi, dochodzeniowcy, sędziowie, nauczyciele, robotnicy, inżynierowie). Za niecałe trzy lata owa pani może zapomnieć o problemach typu bezrobocie, ciężka lub nieciekawa praca, mizerna emerytura... Już zapewne ma swoje, jakże realne, marzenia. Może dziennikarze i organa ścigania zainteresują się malwersantką po opuszczeniu niegościnnych murów. Rozumiem, że rachunki za pobyt i wyżywienie owej zaradnej pani pokryjemy z naszych podatków...
Ciekawe, ilu Polaków odpowiedziałoby tak na pytanie - czy ukradłbyś 100 000 $ za 2-3 letnią odsiadkę w kulturalnym polskim więzionku (wizyty, przepustki, biblioteka, internet, telefon, nauka języków)?Kacze jaja?- Dziennik Bałtycki (Reklama, 19 kwietnia 2002)
Producent nabiału z Kwakowa poleca jajka od 15 gr/szt. z dowozem do klienta. Prawdopodobnie są to kacze jaja (coś taniawe), gdyż te najpopularniejsze (kurze) przyjeżdżają z... Kwokowa.Rozpoczęcie sezonu - Dziennik Bałtycki (Reklama, 19 kwietnia 2002)
Pewien supermarket oznajmia - W ten weekend prezentujemy gamę grilową i grillujemy gratisowo mięso i wędliny. Niezdecydowanie językowe zarówno u producenta, jak i wydawcy...Przesiedleniec z Polski - Dziennik Bałtycki (Na świecie, 19 kwietnia 2002)
Niemiecka gazeta donosi, że 36-letni obywatel Niemiec, podejrzewany o współudział w cysternowym zamachu na synagogę w Tunezji, jest polskim przesiedleńcem z Gliwic.
Do dzisiaj słowo przesiedleniec zwykle kojarzyłem z przymusowym wywozem Niemców z Polski tuż po II wojnie światowej. Sądząc po wieku owego Polaka, jego wyjazd miał zupełnie inny podtekst.
Prawdopodobnie znaczenie słowa rozciągnięto na wszystkich wyjeżdżających (także dobrowolnie, ale nie turystycznie...). Zatem sławnymi przesiedleńcami byli lub są - Chopin (ojciec Fryderyka), Modrzejewska, Miłosz, Nowak-Jeziorański, Słania, Deyna, Seweryn, Kozakiewicz, Michalczewski, a nawet... nasz papież.
Być może, że wieloletni przedstawiciele w naszych placówkach dyplomatycznych i handlowych, to również przesiedleńcy (tymczasowi?)...
W wołaczu - ty przesiedleńcu albo przesiedleńcze.Nowe zjawisko - Gazeta Wyborcza (19 kwietnia 2002)
W artykule Mediolan przeraził świat zamieszczono zdjęcie ukazujące częściowo zniszczony 30-piętrowy wieżowiec. Katastrofę określono jako wypadek, choć nazajutrz uznano, że było to jednak samobójstwo.
Po pamiętnych atakach (11 września 2001) na biurowe monumenty jest to druga samobójcza katastrofa wykonana przez zdesperowanych pilotów. Niestety, należy przyjąć do wiadomości, że ów niechlubny (a widowiskowy i kosztowny) zwyczaj rozstawania się z życiem (także osób niezainteresowanych gwałtownym porzuceniem tego padołu) wchodzi na stałe na medialne "szpalty".
Każde ciągłe zjawisko ma swego protoplastę. Tak było z porwaniami samolotów - ucieczka z kraju, wymuszenie ustępstw politycznych, zwolnienie z więzienia współrewolucjonistów, rzadziej dla okupu. Wrześniowe naloty otworzyły dwa nowe rozdziały - samobójcze porwania samolotu bez pertraktacji (pasażerowie nie mają żadnego znaczenia, ważne jest paliwo i masa samolotu jako swego rodzaju bomba) oraz psychologiczny syndrom samobójczych desperatów zafascynowanych nowojorskim precedensem.Z "Dziennikiem" do Rosji - Kurier Gdyński (21 kwietnia 2002)
Gazeta zachęca do odbycia darmowego rejsu katamaranem z Gdyni do Bałtyjska. Niestety, nie wyjaśnia, że rejs zaczyna się i kończy w Gdyni (bez międzydobijania), a główną atrakcją nie jest zwiedzanie rosyjskiego miasta...Miodek popełnia błędy - Kurier Gdyński (Kultura, 21 kwietnia 2002)
Pod takim (jednak krzywdzącym!) tytułem ukazała się notka dotycząca wizyty w Gdyni najpopularniejszego językoznawcy, który kokietował publiczność, przyznając - Problemy językowe mamy wszyscy. Ja też jestem zwykłym człowiekiem, który także popełnia błędy. Potem pluję sobie za nie w brodę.
Nie byłoby nic dziwnego w tej wypowiedzi, gdyby nie załączone zdjęcie, na którym Profesor jest nienagannie ogolony...Unijna równość czcionek? - Wieczór Wybrzeża (23 kwietnia 2002)
Dowiadujemy się, że głośne piski, wydawane przez lodówkę, spłoszyły niedawno w Düsseldorfie pewnego złodzieja.
To bardzo ładnie, że polscy zecerzy mają osobliwe czcionki (fonty?) innych języków (także niemieckie), ale ciekawi mnie, czy niemieccy koledzy po fachu mogą nam zrewanżować się nienaganną pisownią naszych nazw geograficznych - Łódź, Parsęta, Poznań, Śląsk, Zamość, Żuławy? Oczywiście, pomijając przypadki pisania takich nazw wyłącznie po (staro)niemiecku, co jest historycznie uzasadnione. Zwolennicy wejścia do Unii twierdzą, że będziemy jedną wielką rodziną o jednakowych (symetrycznych) prawach. Sprawdźmy tę teorię na takich drobiazgach...Auto-Moto Gratka - Dziennik Bałtycki (24 kwietnia 2002)
Od wielu lat wydawany jest świetny motoryzacyjny dodatek. Niepokoi jednak sposób zapisywania cen omawianych samochodów. Pierwsze kryterium, to -> 5 tys. zł. Oznaczać ma auta o cenach do 5 tysięcy złotych, jednak matematycznie oznacza więcej niż 5 tys. zł. Powinno być do 5 tys. zł albo < 5 tys. zł (czyli odwrotnie!).
Następne kryterium, to 5,1 -> 10 tys. zł. Oznaczać ma wozy o cenach od 5100 zł do 10000 zł. Niestety, przeoczono "martwe" pasmo (od 5001 do 5099 zł). Powinno być raczej 5001-10000. Dotyczy to szeregu kolejnych kryteriów.
Ostatnie kryterium, to 50 tys. zł ->. Ma oznaczać samochody droższe niż 50 tys. zł. Powinno być raczej powyżej 50001 zł, skoro poprzedni przedział dotyczy cen do 50000 zł (włącznie).
Inne propozycje -
c<=5000 zł (jest specjalny znak "mniejszy lub równy"), 5 000<c<=10000 zł, ..., 40000 <c<=50000 zł i c>50000 zł,
albo <5000 zł, 5001-:10000 zł (jest specjalny znak "od do", czyli kreska z dwukropkiem), ..., 40001-:50000 zł i >50000 zł.Ponadto - wydaje się korzystniejsze, aby nie powtarzać w treści ogłoszenia (na pierwszym miejscu) nazwy marki (wszak jest w nagłówku), zaś tekst rozpoczynać liczbą będącą ceną opisywanego dalej samochodu, przy czym kolejność anonsów byłaby ustalona (komputerowo?) według narastających cen, bez uwzględniania typów.
Od wielu miesięcy obserwuję średnie giełdowe ceny samochodów nubira (wolę pisownię "Nubira" - ładniejsza!) od 13600 do 14500 zł. Jest to mało wiarygodne - ceny tych aut są niemal dwukrotnie zaniżone! (patrz zamieszczane ogłoszenia).
PS Od maja, po monicie, podniesiono o kilka tysięcy złotych ceny koreanek w krytykowanej tabelce...Wałęsa komputerowcem - Dziennik Bałtycki (8 maja 2002)
Ukazał się wywiad z najsłynniejszym polskim byłym robotnikiem i byłym prezydentem. Otóż polscy i amerykańscy naukowcy tworzący oprogramowania komputerowe wykorzystując najbardziej zaawansowane teorie matematyczne i informatyczne zatrudnili naszego noblistę jako doradcę za około 10 tys. dolarów (nie wyjaśniono jednak, czy jest to roczna gaża, czy raczej miesięczna).
Prezydent wyznał - Dopóki nie "wdepnąłem" w politykę, też byłem pasjonatem techniki. Teraz spróbuję to dogonić. Wiedzieli, że mam zacięcie komputerowe, że po prostu to lubię. Będą chcieli poznać mój punkt widzenia o tym, co dzieje się w Europie Środkowo-wschodniej. Tutaj zapewne prezydent dobrze powiedział, ale chochlik zmniejszył pierwszą "wschodnią" literę...
W tejże gazecie podano, że Anna Kurnikowa (słynna rosyjska tenisistka, która przybyła do Warszawy) wypadła z dalszych rozgrywek. Nie wygrała jeszcze żadnego turnieju, zatem nie zaproszono jej z powodu wybitnych umiejętności w dziedzinie tenisa. Niby dwa różne tematy, ale jakby nieco podobne...
Czy nie stać nas na dożywotnią godną pensję (choćby i owe 10 tys. dolców miesięcznie!) dla byłej głowy Państwa, ale pod warunkiem niepodejmowania żadnej pracy - ani łatwej, ani lekkiej; płacić za nicnierobienie? Niech maluje, pisze pamiętniki albo połączy zamiłowania techniczne z wędkowaniem i zbada udarowy wpływ węgorza elektrycznego na samopoczucie wędkarza poprzez metalowe wędzisko.Rozbieżności - Kurier (9 maja 2002)
Sympatyczny telewizyjny spiker zrelacjonował zdarzenie - samochód wpadł do wody, a kierowcę cudem odratowano, choć przebywał pół godziny pod wodą. Już wyobrażam sobie tę nieprawdopodobną sytuację - auto całkowicie pogrążone w wodzie, a kierowca oddycha dzięki zachowanej cudem poduszce powietrza (nie mylić z airbagiem) wewnątrz karoserii, czekając na dzielnych wybawców.
Jednak spojrzałem na ekran, i cóż widzę? Żaden cud - wóz wpadł wprawdzie do wody, ale okna (nie wzmiankując o dachu) wystają ponad lustro wody. Uwięziony człowiek mógł przebywać w takich warunkach kilka godzin, nie licząc wpływu zimnej wody oraz stanu zamroczenia alkoholowego, który mógłby istotnie spowodować utopienie delikwenta (w takim przypadku, to i w talerzu z zupą można ducha wyzionąć). Tak powstają legendy i mity. Ktoś coś widział, ubarwił, przekazał. Dawniej jednak nie było kamery. A dzisiaj jest śmiesznie - opowiadają jedno, a widzisz zupełnie coś innego...Kasablanka - Dziennik Bałtycki (10 maja 2002)
Na początku wywiadu z Urszulą Dudziak czytamy -
Jest gwiazdą. A jej życie to jeden, wielki melodramat. Coś między "Casablanką" a "Titanikiem" (tak o niej powiedział pisarz Janusz Głowacki).
- Bliższa jest pani "Casablanka" czy "Titanic"?
- Myślę, że jednak "Tytanik".
Jeden statek, ale o trzech nazwach... Łatwo powiedzieć, ale jak to zapisać?Rekord Europy w Gdyni - Ratusz (10 maja 2002)
Pogoda, mieszkańcy i turyści oraz organizatorzy dopisali - po godzinie piętnastej wykonano 6 zdjęć tysiącom osób.
Odśpiewano Odę do Radości (muzyka - Ludwig van Beethoven, słowa - Friedrich Schiller, tłumaczenie - Konstanty Ildefons Gałczyński) -
O Radości, iskro bogów,
Kwiecie Elizejskich Pól
Święta na twym świętym progu
Staje nasz natchniony chór.
Jasność twoja wszystko zaćmi
Złączy co rozdzielił los
Wszyscy ludzie będą braćmi
Tam gdzie twój przemówi głos.Szkoda, że nie zaznaczono wyraźnie w tekście, co jest refrenem (tu zaznaczyłem uskokiem).
Jeśli piszemy z emocjonalnego powodu od wielkiej litery wyraz (zwykle) pospolity (Państwo, Ojczyzna, Bóg, Papież, Matka, Radość), to konsekwentnie wielkimi literami powinniśmy pisać także zaimki z nim związane. Sądzę, że przecinki postawione przed co oraz przed gdzie przydałyby treści blasku...
Wiadomo, że nikt nie ma pretensji do słów Bóg, macierz, braterstwo, brać, ojczyzna, ojcowizna. Ich rodzaj (męski, żeński i nijaki) nie budzi wątpliwości, choć pierwsze słowo przez dwa tysiące lat kojarzono z kapłanami (wyłącznie mężczyznami, ale już dokonano zamachu w tej materii, a prawdziwy szok przeżylibyśmy po odkryciu, że Bóg jest... kobietą). Tekst pisano w czasach, kiedy niewiasty nie były traktowane zbyt poważnie. Jednak wieszczenie, że kiedyś wszyscy ludzie będą braćmi, stawia owe boskie stworzenia poza społeczeństwem, by nie rzec, że trąca pewnym wynaturzeniem delikatnej natury (terminy zboczenie i dewiacja są na indeksie - można mieć sprawę)... Osobiście (chyba nie będę osamotniony) nie życzę światu, aby wszyscy ludzie zostali braćmi. Niech połowa będzie jednak siostrami, co zwiększy tytułową Radość... Najtrudniejszy do zaśpiewania był fragment Wszyscy ludzie poprzedzający rozważane przewidywania, ale to zapewne było przypadkowe. A może dawniej kobiet nie zaliczano do ludzi? Jak takie słowa mogły zostać uznane za hymn wielkiej i wolnej Europy? To tak, jakby w USA, w hymnie wielbiącym wolność wszystkich ludzi (w domyśle - niezależnie od ich koloru skóry), znalazły się słowa o braterstwie jedynie białych plantatorów...
Znakomitej większości pieśniarzy (no bo chyba nie performerów!) Elizejskie Pola kojarzą się z... Paryżem, jednak prawdopodobnie oznaczają miejsce pobytu dusz zmarłych, a powinno być to wyjaśnione. Skoro wchodzimy do Unii z tymi słowy (słowami) na ustach, to może (właśnie mamy maturę!) ktoś zinterpretuje, co owe zdania oznaczają... Radośnie śpiewałem, ale nie wiem o czym...
Po śpiewach i zdjęciach, wracając do pieleszy, dowiedziałem się z radia, że pewnie do Unii wejdziemy rok później. Czyżbyśmy dobrze wypadli? Ale za burtę...Kapitalizm kontrolowany - Newsweek (19 maja 2002)
Co tydzień redakcja drukuje ostrzeżenie - Zabroniona jest bezumowna sprzedaż tygodnika po cenie niższej od ceny detalicznej ustalonej przez wydawcę. Sprzedaż numerów aktualnych i archiwalnych po innej cenie jest nielegalna i grozi odpowiedzialnością karną.
Jeśli ktoś myśli, że jest to cytat z pisma wydawanego w socjalistycznej Polsce, to jest w niemałym błędzie. Pismo jest zaimportowane z wzorcowego kapitalistycznego państwa o ustroju, w którego zasady wpatrują się (jak w obraz) nasi wielcy i mali kapitaliści, wyzyskiwacze i dobroczyńcy. To... Newsweek.
Pamiętacie? Onegiś piętnowani cwaniacy kupowali nad morzem śledzie, kawę i banany, wieźli te luksusy na południe Polski i sprzedawali z zyskiem (cóż za karygodna działalność...). Byli ścigani prawem (spekulanci), choć w latach osiemdziesiątych niektórzy dziennikarze zastanawiali się (i pozwalano im to drukować!), czy nie jest to właściwy kierunek dla handlu nazbyt upaństwowionego, żeby nie rzec przepaństwowionego.
Tygodnik nie jest konsekwentny - w pierwszym zdaniu zakazuje sprzedaży poniżej ceny detalicznej, ale już w następnym zdaniu grozi sankcjami za sprzedaż tak poniżej, jak i powyżej tej ceny... Nie wiem, czy przepisano amerykańską zasadę prawną (może błędnie przetłumaczono?) oraz czy jest to zgodne z polskim prawem. Czy bezpodstawne straszenie prawem jest karalne? Spekulanci zmienili status społeczny, termin spekulacja zmienił znaczenie, spekulować można na wszystkim, ale nie na handlu... Newsweekiem. Nie chciałbym dłużej spekulować na temat zamieszczonych gróźb, ale pospekulujmy wespół - kto i kiedy zajmie się legalnością omawianych pogróżek?
Jeśli ktoś zbiera roczniki innych czasopism, to może dać anons do prasy, że pragnie je sprzedać. Jeśli znudzi mu się prenumerata Newsweeka, to nie wolno mu sprzedać na ustalonych z nabywcą warunkach. Agent amerykańsko-polskiego tygodnika zaaranżuje prowokację (zakup kontrolowany) i jeśli wynegocjowana cena będzie odbiegać od ustalonej przez centralę (Warszawa czy Nowy Jork?), to rzuci na maskę auta zrzucając maskę dobrodusznego hobbysty zakuwając we współczesne dyby. Dawniej na ważniejsze procesy wożono do naszych braci Słowian, teraz może trafić się przelot ponad Statuą Wolności...
Czyżby Amerykanie nie wiedzieli, że straszyć to oni mogą sobie cały świat, ale nie nas, Polaków... Strachy na Lachy!
Nowe prawo lansuje tygodnik pochodzenia amerykańskiego. Może tą drogą powinny iść także inne firmy. Fabryki samochodów ustalą, że egzemplarze archiwalne nie mogą być sprzedawane bez cenowej konsultacji z dyrekcją. Bez wyceny dokonanej przez fabrykę domów nie będzie można dać ogłoszenia do gazety "sprzedam mieszkanie". Wytwórnia europów powinna straszyć na unijnych banknotach - zabrania się odsprzedaży niniejszych środków płatniczych po nielegalnym kursie, co nieuchronnie prowadziłoby do ich konfiskaty...
W każdym numerze dziennikarze Newsweeka dzielnie walczą z odchyłami. Innych. Czy słowo bezumowny kojarzy się z bezrozumny?
Pismo ukazuje się w wielu krajach. Czy także tam zamieszczane są podobne pogróżki? Czy już ktoś zauważył i zgłosił niestosowność zapisu?
A w jaki sposób redakcja wyjaśniała powody podniesienia cen omawianego tygodnika? Nie było tam mowy o równowadze popytu i podaży. Było coś o kłopotach związanych ze zwiększeniem kosztów spowodowanych zwiększoną... sprzedażą. Czekamy na oświadczenie rzecznika przemysłu motoryzacyjnego - samochody drożeją, gdyż wzrasta ich produkcja...
Czy amerykańskie numery Newsweeka również straszą nielegalnych sprzedawców? To czym wytłumaczyć wystawianie na internetowych aukcjach setek egzemplarzy tego pisma? I co - każdorazowo załatwiane jest zezwolenie? A może są tam nielegalnie? I co na to władze USA?Jednak ostrosłup - Bezludna wyspa (TVP2, 26 maja 2002)
Jeden z sympatycznych aktorów, Marek Siudym, bardzo wzruszająco opowiadał w programie Niny Terentiew (byli także Jerzy Kulej i Witold Pyrkosz) o nabyciu kawałka ziemi wraz z rosnącymi drzewami i żyjącymi zwierzętami. Wyznał, że duże wrażenie czyni na nim fakt posiadania nie tylko prostokąta na powierzchni Ziemi, ale także całego graniastosłupa sięgającego w głąb aż do przeciwległego wyjścia z planety (cytat z pamięci).
Nie chciałbym psuć dobrego samopoczucia znakomitego aktora, ale może się czuć właścicielem jedynie ostrosłupa z wierzchołkiem będącym środkiem Ziemi. Ponadto - przeciwległy (lustrzany, siostrzany, bliźniaczy) ostrosłup może mieć innego właściciela z drugiej strony naszej kuli, choć prawdopodobnie pływają tam bezpańskie ryby... Oznacza to, że słynny aktor ma 6 razy mniej niż myśli - 3 razy mniej z proporcji objętości obu rozpatrywanych brył geometrycznych i 2 razy mniej z proporcji wysokości owych brył...
Na pocieszenie - wartość działki nie zależy od owych deliberacji...Crewing i audit oraz gdzie/dokąd - Dziennik Bałtycki (4 czerwca 2002)
Gazeta ogłosiła konkurs - Na pokładzie "Daru Pomorza" wręczone zostaną nagrody dla najlepszych agencji crewingowych kraju, czyli firm zajmujących się pośrednictwem pracy dla marynarzy. Do ścisłego finału zakwalifikowanych zostało 10 agencji, które zostaną poddane auditowi.
Redakcja zapewne wie, że mamy popierać polskie słownictwo zalecane przez znaną jej ustawę, zatem audyt, a konkurs powinna ogłosić (przy okazji) na polską nazwę wspomnianej agencji.
Poniżej czytamy - Gdzie wysyłać kupony. Kupony plebiscytowe należy przesyłać do Fundacji. Oczywiście - nie gdzie, ale dokąd (i mile widziany pytajnik). Dokąd wysyłamy kupony, listy i posty. Na pytanie gdzie odpowiadamy - na poczcie albo w Gdyni. Poloniści nie uznają za błąd nieodróżnianie gdzie/dokąd (tylko w jedną stronę) i takie mamy efekty...
Ponadto - nie wysyłać/przesyłać, ale wysłać/przesłać, jako że z punktu widzenia nadawcy jest to jednorazowa czynność, choć oczywiście może się zdarzyć, że ktoś kilka kuponów będzie wysyłać niejednocześnie... Podobnie - Pita (PIT-a) należy wysłać do końca kwietnia, a nie wysyłać.Śmiertelna okazja - Nasz Dziennik (1 czerwca 2002)
Gazeta reklamuje wtorkowy dodatek specjalny:
Moniuszko - człowiek wielkiego ducha. Z okazji 130. rocznicy śmierci Stanisława Moniuszki...
Jakoś tak niezręcznie - 1 września, z okazji wybuchu II wojny światowej,
6 sierpnia, z okazji zrzucenia bomby atomowej na Hiroszimę,
1 stycznia, z okazji 5. rocznicy śmierci pana Jana K.,
w kwietniu, z okazji ukrzyżowania Chrystusa...Refleks szachisty - Polsat, (mecz USA-Portugalia, 5 czerwca 2002)
Kilka minut przed końcem pierwszej połowy, amerykańscy piłkarze stracili pierwszego gola. Pomimo że zmienił się wynik, to nie tylko do końca tej połowy, ale także przez kilka minut drugiej połowy (a była przecież i przerwa!) na ekranie widniał stan USA 3:0 POR. Także kibicowałem Amerykanom, ale obiektywizm dziennikarzy powinien być przykładny...
Przy okazji - szwedzka telewizja miała ładniejszy licznik, a do tego także zegar pokazujący zaawansowanie czasowe meczu, czego w naszej telewizji nie uświadczysz. Inna sprawa, że licznik i zegar powinien być zainstalowany przez koreańską telewizję.
Zdaje się, że transmisje Polsatu były darowane, a takim koniom nie zagląda się w jamę ustną, a raczej pyskatą...
Dobrze, że obsługa o refleksie szachisty zmieniła jednak wynik licznika na 3:1 przed ustaleniem wyniku na 3:2. Ale najważniejsze - był to jeden z lepszych meczów.Zwędził i zachorował - Wieczór Wybrzeża (5 czerwca 2002)
Gazeta donosi - W Kwidzynie rozpoczął się proces o wyłudzenie 250 tys. zł kredytu od jednego z kwidzyńskich banków. Na ławie oskarżonych zasiedli: księgowa, która nadal pracuje w tym banku, były prezes, a obecnie dyrektor jednej z kwidzyńskich spółek, ksiądz z Elbląga oraz rolnik spod Sztumu.
Co porabia ksiądz? Czy spowiada, czy prawi kazania - nie nadmieniono...
Okazuje się, że po dwóch kwadransach proces odroczono do września, bowiem oskarżony rolnik przedłożył zaświadczenie, że leczy się w kilku klinikach neurologicznych, między innymi w Austrii, Niemczech i Polsce.
Zapewne z braku miejsca nie wymieniono innych krajów, które miały zaszczyt gościć naszego rolnika. Tak rolnicy psioczą na Unię, a tu gości(u) jest rozchwytywany przez europejskie kliniki. Ciekawe, która kasa chorych i jaką kwotą wspiera go w wyjściu z depresji... A może część kredytu przeznaczył na leczenie i nic już nas nie kosztuje?
We wrześniu okaże się, że pozostali towarzysze z ławy będą niedysponowani... Ile kosztuje taki proces i kto go opłaca? Może machnąć ręką na te ćwierć miliona, bo okaże się, że proces i przechowalnia są kosztowniejsze? Dobrze, że na rozprawy przychodzą ze swych domów - odpadają nam koszty wyżywienia i czynsze... Chociaż... Czy oskarżeni stołujący się prywatnie nie mają prawa do zwrotu kosztów? A ryczałt za noclegi? Czekamy na proces w sprawie zwrotu. Może opcja zerowa - po ogłoszeniu dolegliwości za wyłudzony kredyt, uznanie roszczeń oskarżonych...Symulant roku- Wieczór Wybrzeża (5 czerwca 2002)
Pewien bezdomny z Nadrenii - Północnej Westfalii (Niemcy) zyskał tytuł symulanta roku. Skarżył się na bóle wszelakie, wymuszał skierowania na obserwacje i okradał pacjentów. W ten sposób przez dwa lata pomieszkiwał sobie po szpitalach... Wpadł, bo nie uregulował rachunku w... kawiarence internetowej
Sędzia wydał nakaz aresztowania, później uchylił jednak jego realizację. - To surowa kara dla symulanta - uważa policja.
Morał - kombinuj, okradaj współplemieńców, nie płać rachunków, a wymiar sprawiedliwości uzna areszt za zbyt surową karę. Notka w formie żartobliwej, bez napiętnowania, raczej w tonie małego podziwu dla cwaniaka. Nawet przyznany tytuł jest sympatyczny (może niebawem ogłoszą kogoś kieszonkowcem roku albo mordercą roku). I jakie tu przesłanie dla młodzieży?
PS Ciekawe, czy gazety niemieckie pisząc o Śląsku zaznaczają Polska...Co z Nabrzeżem? - Wieczór Wybrzeża/Dziennik Bałtycki (5 czerwca 2002)
W notatce Zobacz niszczyciel napisano od wczoraj cumuje przy Nabrzeżu Polskim w Gdyni. Jednak na innej stronie, w notce Niedoszły topielec poinformowano W wodzie, przy nabrzeżu Prezydenta, tonął około pięćdziesięcioletni mężczyzna.
Jedna (wprawdzie dwutytułowa) gazeta, ale dwa różne podejścia do nazwy własnej nabrzeży. Kiedy RJP ujednolici pisownię nazw geograficznych (mikro i makro)? Aż się prosi, aby stosować przekonywającą zasadę - np. Jezioro Prezydenta i Jezioro Prezydenckie oraz jezioro Prezydent. Zatem - Nabrzeże Polskie i Nabrzeże Prezydenta albo nabrzeże Polska i nabrzeże Prezydent. Przy okazji dziwolągi językowe - piszemy około pięćdziesięcioletni, ale... ponadpięćdziesięcioletni i zapewne niemal pięćdziesięcioletni. Czyżby brak logiki?Nieetycznie, ale legalnie - Wieczór Wybrzeża (5 czerwca 2002)
Prokuratura umorzyła postępowanie związane z podejrzeniem o przyjmowanie łapówek w zamian za ujawnianie zakładom pogrzebowym informacji o zgonach.
Przesłuchiwany dyrektor pogotowia stwierdził - Sanitariusze pracowali w zakładzie pogrzebowym legalnie, odprowadzali podatki, więc nie widzę problemu. Nie dziwię się im, że dorabiali, bo zarobki w pogotowiu są niskie.
To już trzeci przypadek umorzony w gdyńskiej prokuraturze, jednak w całej Polsce takich przypadków było, jest i będzie wysyp. Ile kosztują podatników takie postępowania? Może ogłośmy - łapówki pobierane do dnia ... były nieetyczne i naganne, ale niezabronione, bo nikt nie wziął takiej możliwości pod uwagę. Nikomu nie przyszło do głowy, że Polak potrafi, nikt nie słyszał o podobnych sprawach za granicą, nikt nie zna powiedzonka najcenniejsza jest informacja...
Zatem - kto odpowiada za prowadzenie kosztownych spraw skazanych na umorzenie z powodu braku znamion przestępstwa? Czy wszczynanie i umarzanie sprawy nie ośmiesza naszej Temidy?
Z tekstu nawet wynika, że płacono podatek od łapówek. Mamy także usprawiedliwienie ubogich łapówkarzy. Już zaczynam wierzyć, że sanitariusz, celnik i dyplomata, którzy będą więcej zarabiać, nie pomyślą nigdy o przewałach. Owszem, nie o małych przewałach...Pani rzecznik - Wieczór Wybrzeża (5 czerwca 2002)
Od wielu miesięcy jazda po pijaku jest przestępstwem. Ponieważ jest ścigana przez policję, to mogłoby się wydawać, że ta formacja jest przykładnie święta, a jeśli zbłądziła, to wyrok będzie szczególnie pouczający. I jest. Otóż wbrew Konstytucji RP mamy przykład niejednakowego traktowania obywatela.
Po blisko 3 miesiącach procesu Sąd Rejonowy w Słupsku wydał wyrok na byłą rzeczniczkę słupskiej policji (była nie oznacza, że kiedyś nią była; w momencie popełniania przestępstwa pełniła tę zaszczytną funkcję) - grzywna 600 zł i nawiązka 300 zł oraz zakaz prowadzenia (w stanie trzeźwym) pojazdów mechanicznych (jakby były także inne, chyba że taczki lub hulajnogi; a co z furmankami?) na 4 lata.
Pierwsza ciekawostka - sędziowie i dość wysoko postawiony funkcjonariusz mieszkają i pracują w tej samej miejscowości (nie w jakiejś wielkiej metropolii), co gwarantuje niezawisłość sądu i nie budzi obaw obserwatorów...
Druga ciekawostka - sąd nie podał uzasadnienia wyroku do publicznej wiadomości, twierdząc, że może to wpłynąć na dalsze życie byłej rzecznik oraz na jej karierę zawodową, zaś proces odbywał się przy drzwiach zatrzaśniętych na wniosek oskarżonej i jej obrońcy. Owszem, działanie sądu powinno mieć wpływ na oskarżoną, ale dlaczego z góry założono, że ten wpływ byłby ujemny? Wszak wymiar sprawiedliwości w demokratycznym państwie ma wychowywać obywatela, a jest to działalność cokolwiek godna polecenia także innym współobywatelom. Amerykański prezydent od polskiej Moniki nie był sądzony w Słupsku, a szkoda - gdyby znał choć słupskiego obrońcę, to logika wątku o karierze mogłaby powalić najtęższe umysły amerykańskich oskarżycieli...
Trzecia ciekawostka - wyrok jest skazujący, ale nazwiska pani marzącej o dalszej karierze (czyżby w policji?) nie podano.Także wyższość sądu polskiego nad amerykańskim...
Gazeta przypomina, że pani Donata mając prawie trzy promile (mierząc na wydechu; chodzi o ustka, zresztą zdarzyło się to w miejscowości Ustka w maju 2001) staranowała taksówkę i uciekła. Po zdarzeniu została zawieszona przez komendanta policji (na szczęście) jedynie w obowiązkach służbowych. A szkoda - powinna nazajutrz (jako rzecznik) wydać oficjalny a bezstronny komunikat w sprawie zajścia. Zapewne z powodu zawieszenia takiego komunikatu nie ogłoszono...
Ostatnie zdanie obszernej notki Kilka miesięcy później na własne żądanie odeszła z policji. Są zakłady pracy, w których lekko zaprawieni goście zwalniani są z roboty zaraz po wyczuciu chuchu, a tu czwarta ciekawostka - w demokratycznym i sprawiedliwym państwie, o Konstytucji wprawdzie z błędami, ale ceniącej równość, funkcjonariusz publiczny kilka miesięcy po dmuchaniu w alkoholowe czujniki żąda zwolnienia ze służby, zirytowany zapewne brakiem czujności ze strony zwierzchności, która powinna być wzorowa i wzorcowa. Nie wyjaśniono, kto i z jakiego funduszu wypłacał pensję od momentu zawieszenia do chwili odejścia na własne żądanie.
Piątą ciekawostką jest rozwlekła procedura, która powinna trwać dwa tygodnie, a trwała cały rok. Ciekawe, ilu nietrzeźwych kierowców przez ten czas wyłapali koledzy policjantki i co się z nimi stało...Rivaldo zapłaci - Dziennik Bałtycki oraz Onet (6 czerwca 2002)
Ów sportowiec-błazen udawał pod koniec meczu Brazylia - Turcja, że został piłką uderzony w twarz. Po meczu i po analizie filmu został ukarany za symulowanie faulu w wysokości połowy jego klubowej dniówki.
Stwierdził - Niczego w swoim zachowaniu nie żałuję. Ta kara w ogóle mnie nie zmartwiła. Na boisku trzeba być cwanym.
Pamiętamy Maradonę, który zdobył gola ręką? Wielu ludzi, gdyby nie trafiło do sportu, byłoby cwaniaczkami w skali paru dolarów miesięcznie. Jako znani sportowcy cwaniaczą dla tysięcy dolców. Szczytne zasady sportowe już dawno uległy zapomnieniu, głównie dzięki telewizji - piłkarze zarabiają miliony dolarów rocznie (kontrakty i reklamy). Efekty hołdowania cwaniactwu widać i u nas - a to dwudziestoletni biznesmen (sic!) oszukał turystów na pół miliona złotych, a to znany poseł wyłudził 50 mln zł. No i co z tego? Co im się stało? Nic! Młodzież dochodzi do wniosku - jak złapią mnie na cwaniactwie, to i tak jestem do przodu!
Onet w swym serwisie uzupełnia obraz zdegenerowanego sportu ustami Roberto Carlosa -
Wielu ludzi sądzi, że zachowanie Rivaldo było niepoprawne. Moim zdaniem tak nie można oceniać tej sytuacji. Ja sam wielokrotnie symulowałem faule i sędziowie dawali się na to nabierać. To nie jest wina zawodnika, tylko pomyłka arbitra. Gra w piłkę polega głównie na sprycie i oszukiwaniu rywala w różny sposób. Trzeba być inteligentnym i próbować wykorzystać błędy rywali lub prowokować ich do błędów. Grzecznym zachowaniem trudno jest zdobyć mistrzostwo świata.
Morał - nie dojdziesz do sławy i/lub pieniędzy bez cwaniaczenia. Gdyby taki sportowiec został wywalony na zbitą twarz z MŚ, to byłoby to jakieś przesłanie dla młodych sportowców, a tak to tylko kpina. Z zasad i z widzów. Coubertin przewraca się w grobie i nie jest to salto (chyba że mortale).Samobóje do historii - Dziennik Bałtycki (6 czerwca 2002)
W notce pod takim tytułem, gazeta informuje, że mecz USA - Portugalia (3:2) przeszedł do historii mistrzostw świata za sprawą dwóch bramek samobójczych. Nigdy wcześniej w spotkaniu mistrzostw świata nie padły dwa "samobóje". W 30 minucie Costa pokonał własnego bramkarza, a w 71 minucie jego wyczyn skopiował Agoos.
Owszem, wprawdzie oba gole uznano za samobóje, to jednak trudno drugi gol za kopię pierwszego - pierwszy gol był typowym rykoszetem i nie powinien być uznany za samobója, zaś drugi, istotnie był klasycznym samobójem, i gdyby nie ten drobny szczegół, można byłoby go uznać za najładniejszy gol meczu...Wata na godzinę - Wieczór Wybrzeża (13 czerwca 2002)
W króciutkiej notce Pożeracze prądu, gazeta informuje ile prądu zużywają średnio najpopularniejsze urządzenia elektryczne (w watach na godzinę).
Prawdopodobnie każdy szpital może określić ile zużywa waty w miesiącu, a zatem ile na godzinę (opakowań albo kilogramów), ale nie można stwierdzić ile urządzenie zużywa watów na godzinę. Wat jest jednostką mocy (jeden dżul na sekundę). Podano, że telewizor zużywa 100 W/h. Pytanie - a jaką moc zużywa przez 10 godzin?...
Typowy błąd, podobny do określania prędkości w węzłach na godzinę...Makulatura a prawa autorskie - Gazeta Wyborcza (14 czerwca 2002)
Wydawcy magazynów wystąpili o ukaranie sprzedawcy, który odzyskiwał z makulatury czasopisma i odsprzedawał. Prokuratura stwierdziła, że sprzedaż nieaktualnych magazynów nie może być uznana za rozpowszechnianie cudzego utworu w wersji oryginalnej.
Niepokoi pojęcie wersja oryginalna - czyżby sprzedaż cudzego utworu rozpowszechnianego w wersji nieoryginalnej była dopuszczalna?
Wydawcy ocenili tę opinię jako kuriozalną. I zapewne mają rację - jeśli ktoś zgubi swe zapiski (wiersze, wynalazki, propozycje prawne), fotografie, szkice, programy komputerowe albo wyrzuci lub zostanie z nich okradziony, nie oznacza, że jego prawa autorskie zostały anulowane. Można nawet wyobrazić sobie, że pewna część nakładu "pójdzie" (ukartowane działanie) na makulaturę, aby tą drogą trafić do nabywcy, ale po niższej cenie... Nie ulega wątpliwości, że autorom należy się udział ze sprzedaży wydawnictw niezależnie od sposobu ich dystrybucji.
Jeśli część książek, płyt, programów komputerowych jest sprzedawana po obniżonych cenach (z różnych powodów), to i należności dla autorów powinny być proporcjonalnie niższe.
Dziwne jest przede wszystkim i to, że omawiana sprawa powinna być dawno uregulowana w prawie innych państw (również Unii Europejskiej), zatem wystarczyłoby zapoznać się z cudzym prawodawstwem i nie wyważać otwartych drzwi...
Jeśli dzisiaj ktoś odkurzy pomysły odłożone do lamusa (znak firmowy nieistniejącej firmy, technologię wytwarzania paliwa, zapomniany scenariusz filmowy), to prawa autorskie powinny być chronione.
Przy okazji - prawa autorskie należą się także wszystkim czytelnikom, którzy nadsyłają listy i posty (zdjęcia, wspomnienia, uwagi, propozycje) drukowane na łamach czasopism. Jaka jest różnica pomiędzy autorem zatrudnionym przez redakcję a mniej lub bardziej przypadkowym autorem listu (postu)? Redakcja ma prawo wyboru, ale po wyborze autor powinien uzyskać stosowne wynagrodzenie wynikające z cywilizowanego sposobu eksploatacji niematerialnego dzieła (na rynku klient ma prawo wyboru tych lub innych czasopism lub ogórków, ale po wyborze należy jednak zapłacić dostawcy za towar, a cena zawiera udział producenta - autora i rolnika). Jednakowe prawa autorskie (jako niezbywalne) przysługują wszystkim obywatelom na podstawie Konstytucji RP.Swarożyc III - Głos Wybrzeża (14 czerwca 2002)
Podpis pod zdjęciem owego jachtu - konstrukcja drewniana, poszycie dębowe. Błąd logiczny typu - konstrukcja metalowa, poszycie stalowe albo do Polski sprowadzono wiele ptaków i strusi.Prawo ubogiej ciężarnej - Dziennik Bałtycki (15 czerwca 2002)
W rozmowie z wiceprezesem Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia zapytano - dlaczego sądzicie, że odebranie zasiłków dla kobiet w ciąży jest niezgodne z konstytucją?
Prawdopodobnie idzie o zasiłki przyznawane po urodzeniu (nie podczas ciąży).
Odpowiedziano - Konstytucja mówi wyraźnie, że kobieta ciężarna przed i po urodzeniu dziecka ma prawo liczyć na szczególną pomoc ze strony państwa.
Kobieta może być ciężarna jedynie przed urodzeniem dziecka. Ponadto, konstytucja wyraźnie mówi o matce (nie o kobiecie) i zawiera błąd logiczny -
Art.71.2. Matka przed i po urodzeniu dziecka ma prawo do szczególnej pomocy władz publicznych, której zakres określa ustawa.
Matką jest się po urodzeniu dziecka (pomijając ewentualny poprzedni niezerowy stan dzietności), zatem powinno być Kobieta... (chyba że - medycyna tego nie wyklucza - mężczyzna zostanie matką, zatem użyte określenie jest istotnie prawidłowe...).
Oczywiście, że brak pomocy dla ubogich kobiet finansowo zmagających się ze swym powołaniem jest skandalem, zwłaszcza że przeforsował tę poprawkę rząd... lewicowy.
Wprawdzie Konstytucja RP 1997 nie chroni superzłodziei, ale to oni mają znacznie lepszą ochronę w III RP, niż ubogie matki, w obronie których owa ustawa się wypowiada. Można zaryzykować tezę - Jeśli Konstytucja staje w obronie pewnej grupy społecznej, to grupa ta ma słabszą ochronę prawną, niż grupa w sprawie której Konstytucja nie wypowiada się...Promowanie?- Kurier Gdyński (16 czerwca 2002)
12 uczniów wyróżniono w konkursie Nie palę zorganizowanym w Gdyni. Pomysł dla socjologów - ilu przyszłych dorosłych z tego tuzina dzieci będzie za parę lat nałogowymi palaczami?
Nagrodzoną pracę podpisano - plakat promujący niepalenie.
Według słownika promocja - działanie zmierzające do zwiększenia sprzedaży wybranego towaru lub spopularyzowanie pewnych idei. Podawane przykłady dotyczą rzeczy materialnych i niematerialnych, jednak bez zaprzeczeń. Niezręcznością jest promocja niesamochodów lub niekosmetyków, także niefaszyzmu lub (jak tutaj) niepalenia.
Kiedy termin promocja nie był powszechnie znany, z alkoholizmem, narkomanią i paleniem tytoniu po prostu się walczyło, a zjawiska się zwalczało. Dzisiaj promujemy niepicie, niećpanie i niepalenie... Zapewne zręczniej byłoby propagować niepalenie...Postać namiotu - Dziennik Bałtycki (19 czerwca 2002)
Czytamy pod zdjęciem - nagrodę główną, w postaci namiotu i śpiworu, wręczył zwyciężczyni...
A cóż to za postać namiotu? Można wręczać nagrody w postaci telewizora, psa, parowozu? Można orzekać kary w postaci więzienia, grzywny, dożywocia? Można mieć poglądy w postaci deizmu, ateizmu, patriotyzmu? A czy nie można wypowiedzieć się bez owej postaci? Zapewne nagrodę wręczał pan w postaci organizatora, zaś odbierała pani w postaci zwyciężczyni...Samolot i ognisko - Dziennik Bałtycki (19 czerwca 2002)
Pod zdjęciem spadającego samolotu (wypadek widziało miliony telewidzów) czytamy -
W walce z pożarami w Kalifornii i Colorado są już pierwsze ofiary śmiertelne. Wczoraj zginęły trzy osoby - załoga samolotu walcząca z ogniem. Maszyna zapaliła się i rozbiła się...
Jeśli Kalifornia to i Kolorado albo obie nazwy z C. Niezręcznie i niejasno napisano o załodze walczącej z ogniem - walka z pożarem lasu czy walka z pożarem w samolocie?
Gdybym nie widział tego wypadku - uwierzyłbym gazecie. Opis tuzinkowy - samolot zapalił się i rozbił (przy okazji - w tego typach konstrukcji zdaniowych raczej pomijamy jedno się...).
Okazuje się, że katastrofa miała niezwykły przebieg - pod wpływem (prawdopodobnie) przeciążenia ładunkiem i poderwaniem maszyny - odpadły jednocześnie oba skrzydła (oderwały się od kadłuba!). I to było dziwne, tragiczne i niesamowite wydarzenie, a nie zapalenie się... Nie pierwszy raz gazety piszą jedno, a widz obserwuje swoje...
Dalej - Ogień pochłonął 14 tysięcy hektarów lasu. Winę za wzniecenie pożaru ponosi pracownica służb leśnych, która 8 czerwca rozpaliła w lesie ognisko.
A to ciekawostka - katastrofy nie spowodowały wyładowania atmosferyczne, nie przysłużył się oddział setek dywersantów, ani grupa naćpanych chuliganów. Pewnie babka chciała sobie upiec kiełbasę albo spalić zgrabione liście i spowodowała jeden z największych i najdroższych pożarów w historii USA... Nieprawdopodobne, ale... prawdziwe? Ciekawe - ile w Stanach grozi jej za takie nieumyślne podpalenie... Jeśli świat się rozleci, to nie z powodu nalotu samobójców na arsenał broni atomowej, ale jakiemuś dzieciakowi wpadnie nabity korkowiec do kanału wentylacyjnego tajnego składu i...Moc na godzinę - Dziennik Bałtycki (20 czerwca 2002)
W notatce Prąd ze śmieci dowiadujemy się, że rozpoczęto wytwarzanie prądu z metanu ze śmieci - Generator może wyprodukować ok. 200 KW energii na godzinę. Pozwala to na jednoczesne podłączenie 23 tysięcy 100-watowych żarówek.
Dwa zdania a kilka błędów -
1. Kilowaty zapisujemy w skrócie kW (małe k).
2. Można wyzwolić pewną energię w pewnym czasie (iloraz ten nazywamy mocą), ale nie można wyprodukować 200 kW energii na godzinę (nie można także wyprodukować 200 ton ciepła na godzinę).
3. Podana liczba żarówek może współpracować z generatorem o mocy 2 300 000 W = 2,3 MW = 2 300 kW, zatem pomylono się ok. 10 razy...
Dość częste błędy z fizyki na poziomie gimnazjum. I co? Ano nic - prawo prasowe zapewne nie przewiduje poprawiania błędów logicznych i językowych...IV MISTRZOSTWA POLSKI W GRYLOWANIU - Dzień Dobry (27 czerwca 2002)
W gdyńskich autobusach oraz w bezpłatnym tygodniku wyeksponowano kopie ładnego plakatu informujące(go), że podczas Dni Morza Gdynia 2002 odbędzie się Grill Party Festiwal (po angielsku raczej Festival...). Niestety, oficjalna nazwa imprezy to IV MISTRZOSTWA POLSKI W GRILLOWANIU. Oczywiście, po angielsku piszemy krill, grill, tennis, dollars and pennies, ale podobno Polacy nie gęsi (nie rzeczownik, ale przymiotnik), lecz swój język mają (a przynajmniej jego wyczucie), zatem kryl, gryl, tenis, dolary i pensy...
W programie będzie konkurs profesjonalnych i amatorskich ekip grillujących. Dobrze, ze nie concours professionalnych i amateurskich equip grillujących...
W tej sprawie pisałem 27 sierpnia 2001 do RJP - grylować
Może poszerzymy znaczenie wyrazu stocznia - staczają się statki z pochylni, stocznie i nasz język ojczysty... Albo słowa pochylnia...
Dziennik Bałtycki (1 lipca 2002) ujawnił wypowiedź znanej persony - Nikt z uczestników zabawy nie może odejść bez zdegustowania czegoś z grilla. Nieliczne osoby są zdegustowane zdradą rusztu na rzecz grilla...Zemsta zza grobu - Dzień Dobry (27 czerwca 2002)
W artykule Moda z dymkiem napomknięto o najnowszym albumie znakomitego Janusza Christy. Dorzucono ciekawostkę - Właścicielem jednego z najdroższych komiksów świata jest mieszkaniec Warszawy. W jego kolekcji znajduje się wydany w 1936 roku Batman. Kupił go za butelkę wódki. Jeszcze niedawno wartość komiksu szacowano na 136 tys. dolarów. Obecnie spadła ona o mniej więcej połowę, ponieważ w czasie kserowania okładki została ona lekko uszkodzona.
A to ci pech - bez zgody twórcy naruszono jego prawa autorskie i... kilka samochodów w plecy (do tyłu)...NBP - złoty a europ - Dziennik Internetowy (27 czerwca 2002)
Tamże czytamy - Międzynarodowy Fundusz Walutowy uważa, że polski rząd nie powinien dopuszczać żadnych wątpliwości, iż Narodowy Bank Polski ma prawo ustalać wysokość stóp procentowych.
Ciekawe, co MFW sądzi o
- kryminalnym stosunku stóp procentowych do stopy inflacji,
- o lichwiarskich odsetkach w aspekcie wyzysku jednej ze stron ekonomicznego układu (producent) przez drugą ze stron (bankier),
- udzielaniu Skarbowi Państwa pożyczek na niekorzystnych warunkach, które spłaci w przyszłości nasze społeczeństwo (czy historia zna przypadki pożyczania złota władcom przez prywatnych bankierów?),
- możliwości wpłaty w Polsce walorów przez cudzoziemców na wysoko oprocentowane lokaty prowadzone w złotych i wywóz kapitału wraz z odsetkami po wymianie na waluty obce,
- nierynkowych mechanizmach ustalających wysokość bankowego oprocentowania,
- wysokości bankowego oprocentowania europów w polskich bankach po naszym wejściu do eurostrefy, zwłaszcza po zaciągnięciu wysoko oprocentowanego długoterminowego złotowego kredytu,
- możliwości zawierania umów pomiędzy obywatelami polskimi a bankami zagranicznymi (konkurencja, ale także wypływ zysków poza granice Polski)?
PS W sprawie nazwy europ pisałem 1 listopada 2001 do RJP - europZwinąć tory- Dziennik Bałtycki (28 czerwca 2002)
Dziennikarz informuje nas, że łupem padło 200 m szyn kolejowych. Ciekawe, czy uwzględniono regułę, że 1 m toru równa się 2 m szyn...
Straty wynoszą przynajmniej kilka tys. zł. No nie, tak się nie skraca. Także nie - pod ten nr nie ma co dzwonić, porozmawiaj raczej z inż. z biura.
Zabawne ustalenie tytułu może sugerować, że redakcja nie traktuje opisanego przestępstwa zbyt poważnie. Niebawem doczekamy się tytułów - mokra robótka, oskubanie emeryta, krwawy finał pląsów z nieletnią, podprowadzenie limuzyny. A dzieci oglądają śmieszne kreskówki o urywaniu kończyn, młodzież gra na komputerach w zabijanie, przysłuchuje się rozmowom dorosłych i... czyta gazety. Brak zdecydowanego napiętnowania, żartobliwe traktowanie występku nasze latorośle mogą wziąć za przyzwolenie... Przykładów z naszego (polskiego) podwórka nie przytaczam.Japońskie prawo - Dziennik Bałtycki (28 czerwca 2002)
Gazeta zamieściła ciekawostkę - brytyjski jubiler, kibic mundialu 2002 przebywał w japońskim więzieniu 20 dni, a został skazany między innymi za nielegalną sprzedaż biletu na MŚ. Brytyjczyk w momencie zatrzymania nie miał przy sobie paszportu, a w sądzie przyznał, że sprzedał bilet za 167 $ znajomemu mężczyźnie.
Dobrze, że nie wyszło nam z drugą Japonią - nie można byłoby odsprzedawać zbędnych biletów swoim znajomym oraz obowiązywałby nakaz noszenia dowodów tożsamości. To nie dla nas, Polaków...
Ale, ale... Tuż powyżej redakcja donosi - Są bilety na finał. W centrum biletów w Tokio można dostać wejściówki za 3800 $. Z kolei na aukcjach internetowych, przy odrobinie szczęścia, można nabyć bilety już za 3300 $.
Kto wie, czym różnią się nielegalne transakcje (za 100-200 $) od legalnych (za 3-4 tys. $)?Błędny Ratusz - Ratusz (28 czerwca 2002)
Gdyński bezpłatny biuletyn informacyjny nr 565 ma problemy zwłaszcza ze stosowaniem małych i wielkich liter w nazwach mikrogeograficznych (niektóre popieram, ale póki co są niezgodne z wytycznymi RJP) - kościół Garnizonowy, Płyta Marynarza Polskiego, Skwer Kościuszki, Aleja Zjednoczenia, Plac Górnośląski, Plac Kaszubski, Obwodowa Trójmiasta, Bulwar Nadmorski, Polanka Redłowska, Plaża Śródmieście, Park Rady Europy, Basen Jachtowy, Hotel Nadmorski, Port Lotniczy, Dom Marynarza, Domek Abrahama, Sala Obsługi Mieszkańców Urzędu Miasta, Punkt Informacji Europejskiej Urzędu Miasta, Galeria "DEBIUT", Hala Lekkoatletyczna GOSiR, Komenda Miejskiej Policji; Miejska Biblioteka Publiczna, Filia Nr 18...
Niekonsekwencje - konkurs "Bezpieczna dzielnica", ale program "Bezpieczna Dzielnica" oraz "Bezpieczne Miasto", hala targowa, ale Dworzec PKP oraz Dworzec Główny PKP; Klub abstynenta "Krokus" i Klub Abstynenta "Krokus", Centralne Obchody Dni Morza i centralne obchody Dni Morza ; Ośrodek Profilaktyki i terapii Uzależnień oraz w siedzibie OPi TU, Ustawa o gospodarce nieruchomościami, ale Ustawa o Zamówieniach Publicznych oraz ustawa o Zamówieniach Publicznych, także Zarządzenie Nr 54/02; w sekcji zamówień publicznych Szpitala w baraku Nr 5 oraz Zespół Szkół Nr 11, także Stacja Paliw Nr X; ale linia midibusowa nr 600 oraz w pok. nr 336...
Niewłaściwe zmniejszenie liter lub przesadne stosowanie wielkich liter - wręczenie Medalu Eugeniusza Kwiatkowskiego Miastu Gdynia i Miastu Gdańsk na Pokładzie "Daru Pomorza"; Wydział teologiczny Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego; na rzecz Wspólnoty Mieszkaniowej; patrole Straży Miejskiej, Policji i Żandarmerii wojskowej; Policja gdyńska; telefon Zaufania; Materiały Przetargowe do odebrania; warunki Specyfikacji Istotnych warunków Zamówienia; Cukiernia, Cukiernia "Y", Piekarnia "Z"...
Pisanie plac, gmina i muszla od wielkiej litery (w kraju, gdzie nawet nazwę województwa piszemy małymi literami - województwo pomorskie)... - umieszczonej samowolnie na terenie stanowiącym własność Gminy Gdynia na Placu Grunwaldzkim przy Muszli Koncertowej.
Pomniejszanie własnej wartości i wyolbrzymianie znaczenia darczyńcy - przy udziale gminy Gdynia i środków własnych Spółki XYZ.
Kłopoty z pisownią nie - W przypadku nie wykonania powyższego zadania reklama zostanie usunięta na zlecenie Gminy (przypominam, że w tekście Konstytucji RP nawet państwo napisano od małej litery...); skierowane do dzieci nie mających możliwości.
Nowe znaczenia oraz wyrazy angielskie - W tegorocznej "Galerii na piasku" będzie można zobaczyć instalacje "Krzyk", "Modlitwa", "Dotknięci" i "Oczyszczeni"; Mistrzostwa Polski Kucharzy Profesjonalnych i Amatorów w Grillowaniu na Placu Grunwaldzkim; Performance Muzyki Elektronicznej; wystawa patchworków,
Kłopoty ze skracaniem - w nabyciu w/wym lokalu, sprzedaż w/w asortymentu...
Dziwy - zaznaczone na KM 60 obręb Gdynia; będzie się odbywał dyżur adwokata (bodaj wszystko można odbywać...); postępowanie będzie prowadzone z zastosowaniem preferencji krajowych...
Różne propozycje pisania
dat (także godzin) i znaków przestankowych - Wykaz wywieszono dnia 20.06. 2002 r. Zostanie zdjęty : 11.07.2002 r.; składanie ofert - do dnia : 31.07.2002 r do godz. 900; otwarcie ofert nastąpi 10.07.2002 r. o godz. 11.00.; w terminie do 8 lipca 2002 roku (do godź. 1600)...
walut (tylko zł i aż EURO - górą Unia!) i znaków przestankowych - czynsz - 5 000, zł, wadium: 9 000, -zł; powyżej 30.000 EURO; do 30 000 EURO; wysokość wadium : 15.000,-zł; za opłatą : 210,zł; cena - 10 zł...
metrów kwadratowych - o powierzchni około 500 m2 oraz 1 600 m2...
Niedokończenia - wykaz wywieszono na okres 21 dni, od 19 czerwca 2002r. do 09. lipc...
Dyskryminacja - funkcjonariusze, psycholog, ekolog, ale Dyrektor programowy radia oraz Redaktor radia...
Zaniechanie odmiany kilku nazwisk typu Andrzejowi Cegła...Wszystkie powyższe cytaty pochodzą wyłącznie z jednego numeru pisma. Z czego mieszkańcy naszego pięknego miasta mają czerpać wzorce? No to, do następnej matury...
mirnal1402
Strona główna